contador gratis Skip to content

Przyjaźń w wirtualnym świecie: czy to prawda?

Internet Friends Real Friends
zdjęcia startowe

Po tonie jej tekstu (czy to rzecz?) Mogłem stwierdzić, że to było prawdziwe. To było ważne i coś było strasznie nie tak. “Mogę zadzwonić?” napisała. „Tak” – odpisałem. Ona zadzwoniła. Powitał mnie jej zazwyczaj radosny i chichotliwy głos, który szybko się rozplątał i rozpłynął w łamiącym serce płaczu. Moje serce pękło w połowie.

Kiedy jesteś matką, coraz trudniej jest się zaprzyjaźnić, prawda? Chodzi mi o to, że zaprzyjaźniasz się z mamą – matkami kolegów z klasy i przyjaciół twojego dziecka – i masz nadzieję, że możesz ich tolerować wystarczająco długo, aby przetrwać zajęcia szkolne i przyjęcia urodzinowe. Te koleżanki mamy są jak przyjaciele, których zwykłem nazywać „przyjaciółmi z pracy”. Mogą nie być przyjaciółmi, których wybrałeś, ale to ci, których masz. Kochaj tego, z którym jesteś i tak dalej.

Ale to nie to samo. Co powiesz na real przyjaciele?

Playdates to pierwsze randki. Mecze piłkarskie przypominają sesję szybkich randek, a spotkanie z kimś, z kim się klikasz, sprawia wrażenie, jakbyś zaprosił ich na kolację teraz lub stracić swoją szansę na niezawodnego kumpla mani / pedi na zawsze.

Dziś możesz przejść do „barowej sceny” spotkań z przyjaciółmi dla mam – internetu. Znajomi w grupach na Facebooku i inni znajomi online czują się prawdziwi, połączeni, autentyczni, a może nawet bliżsi niż niektórzy z twoich znajomych z IRL.

Ale czy te przyjaźnie online są „prawdziwe”? Zawsze zakładałem, że są w jakiś sposób… mniej niż moje prawdziwe przyjaźnie, a przynajmniej „inni” lub „inni” niż „prawdziwi” przyjaciele. Byłem na scenie randkowej dla mam, zaczynając od AOL Messenger. Pamiętasz połączenie dial-up AOL i zawsze byłeś wyrzucany?

W szczególności jeden z przyjaciół online to przyjaciel, którego miałem szczęście spotkać raz w prawdziwym życiu, ale przyjaciel, którego bardzo cenię. Ta kobieta jest jedną z tych rzadkich, naprawdę hojnych ludzi – bardziej niż większość ludzi, których kiedykolwiek spotkasz w prawdziwym życiu. Ma dobroć i dobroć, które promieniują z wnętrza. Jej śmiech jest zaraźliwy, a ludzie ją kochają i uwielbiają przebywać w jej pobliżu. Walczyła i używa ich, by napędzać ją naprzód i pomagać innym ludziom. Jest jedną z najbardziej autentycznych, uprzejmych i obdarzonych ludźmi, jakich kiedykolwiek miałem zaszczyt poznać. Czuję się szczęśliwy, że nazywam ją moją przyjaciółką.

Ale ponieważ nasza relacja ograniczała się głównie do internetu, nie doceniałem w pełni głębi naszej przyjaźni. To się zmieniło, kiedy napisała do mnie, zdenerwowana, potrzebująca porozmawiać. Jeśli będę kontynuować moją metaforę randkową, to byłby moment, w którym zobowiązaliśmy się nie widywać innych ludzi. (Więc metafora się tutaj załamuje … przepraszam).

Kiedy jej płaczliwy głos powitał mnie przez telefon, zgubiłem się i wytrąciłem z równowagi. Nie jestem przyzwyczajony do patrzenia na nią z tej strony. Sfrustrowany, widziałem. Zaskoczony lub zakłopotany? Tak. Piszemy lub rozmawiamy przez telefon. Jestem pewną galą – Olivią Pope przyjaciół, jeśli wolisz. Lubię oferować sugestie, jak naprawić rzeczy, które są zepsute lub psujące się.

Ale tym razem nie mogłem niczego naprawić. Nie było mnie tam z nią. Nie znam osobiście bohaterów tego aktu jej życia. Nie wiedziałem, jak ani co doradzić. Nie mogłem jej przytulić. Jej problemy były prawdziwe i surowe, wcale nie wirtualne. Na początku pomyślałem, Ona potrzebuje czegoś więcej niż „wirtualnego przyjaciela”. Ale wtedy zdałem sobie sprawę, że ona już uważała mnie za bardziej niż wirtualnego przyjaciela, inaczej by nie zadzwoniła.

Zrobiłem wszystko, co mogłem. Słuchałem. Musiała to wypuścić, żeby została usłyszana. Mam nadzieję, że udało mi się ją podeprzeć, choćby na krótko. Jak robi z większością rzeczy w swoim życiu, pokonuje tę trudność z gracją i godnością, zrównując potrzeby innych z własnymi, przypominając mi jeszcze raz, dlaczego tak bardzo ją podziwiam.

Czuję, że w jakiś sposób nasza przyjaźń online została potwierdzona; przeszliśmy jakiś kamień milowy lub test. Przepraszam, że moja metafora randkowa się wyczerpuje, ale… zaręczyny? Przeszliśmy do następnego etapu; jesteśmy przyjaciółmi, którzy prawdopodobnie pozostaną nimi przez bardzo długi czas.

Wyciągnięta lekcja: nigdy nie wątp, że przyjaźnie, które zawarłeś w Internecie, są prawdziwe. Nie ma znaczenia, czy spotkasz się osobiście, czy nie. Zawsze jest cudownie, jeśli możesz, ale nie zmieni to realności przyjaźni. Cieszę się, że mój przyjaciel napisał SMS-a i wytrącił mnie z równowagi. Cieszę się, że mogłem tam być.

Nawet gdybym nie był naprawdę tam.