contador gratis Skip to content

Rady, których nie mogę dać mojej nastoletniej córce

Mam nadzieję, że moja córka przestaje do mnie przychodzić
Alexander Trinitatov? Shutterstock

Jest to w jej tonie, kiedy wymawia moje imię, i w twarzy, którą robi, kiedy wchodzi do pokoju. Moja córka chce porozmawiać, a chodzi o problem, którego nie potrafię rozwiązać.

Mój plan wychowawczy, stworzony jeszcze przed narodzinami moich dzieci, polegał na upewnieniu się, że czują się kochane, ale także na wyznaczeniu granic, aby wiedziały, że komuś zależy. Ostrożnie karmiłbym ich ciała i umysły, będąc jednocześnie na tyle zrelaksowanym, aby pozwolić na okazje, które są po prostu zabawne. Jedliśmy dużo warzyw i tylko kilka ciasteczek.

Jako złoczyńcy w Scooby Doo zawsze powtarzał: „Mój plan też by się udał, gdyby nie te nieznośne dzieciaki!” W rzeczywistości działał doskonale przez około 15 lat. Jestem wdzięczny za ten dobry bieg. Będę za to wdzięczny za indyka w tym roku.

Stereotyp nastolatków sugeruje, że moja córka powinna postrzegać mnie jako starego nietoperza, którego mózg szybko mięknie. Jednak w przeciwieństwie do większości nastolatków mój najstarszy uważa, że ​​znam wszystkie odpowiedzi.

Problemem są jej problemy. Jestem niezbyt dziewczęcą matką dziewczyn, które próbują załatwić dziewczęce sprawy. Jej zmagania są prawie takie same jak moje w jej wieku. Niestety, kiedy były moje, nie sądzę, żebym sobie z nimi radził. Czas i zmiany scenerii miały znacznie więcej wspólnego z pokonywaniem niektórych z tych przeszkód. Gdybym musiał to wszystko powtórzyć, jestem przekonany, że nadal miałbym z tymi problemami naprawdę ciężkie chwile, nawet gdybym mógł zabrać ze sobą to, co teraz wiem. W związku z tym radzę jej często po prostu przeczekać.

Wiem, że to gryzie. Ale dzieci uczą się na naszym przykładzie, a nie na naszych słowach. Jak wzbudzić w niej zaufanie, skoro sam tego nie mam? Jak mogę udzielić jej rady na temat przyjaciół, skoro wie, że moja część mnie zdradziła lub przynajmniej rozczarowała?

Kiedy była mała i denerwowała się, było to zwykle z oczywistego i możliwego do naprawienia powodu. Teraz problemy są bardziej abstrakcyjne. Są o uczuciach i związkach. Łzy i dramat to nie moja sprawa. Są obrzydliwi – chyba że to film z Tomem Hanksem w roli głównej. Nigdy nikogo, kto by niczego nie rozpieszczał ani nie smarował, nie jestem pewien, co zrobić z tą nieśmiałą, honorową uczennicą, która zawsze jest gotowa oddać wszystko, łącznie ze swoim sercem, innym, ryzykując, że zostanie posmarowana naziemne jak śmierć na drodze. Przytulam ją i staram się być taką mamą, która delikatnie pociera jej ramię, ale to nie ja. Jestem raczej typem „takie jest życie i musimy sobie z tym poradzić”.

Więc gdzie to nas prowadzi?

Pozostawia mnie ochotę wybierać. Chciałbym jej doradzić, jak przejść z punktu A do punktu B na jej ścieżce kariery lub zapamiętać strony z informacjami za pomocą urządzeń mnemonicznych, ale chcę trzymać się z dala od dziewczęcych tematów chłopców i przyjaciół. Ten dokuczliwy głos idealnej matki, do której zawsze dążyłem, krzyczy: „Wstyd!” W tym samym czasie słyszę: „Nie wiesz, co robisz. Możesz zrobić więcej szkody niż pożytku, udzielając jej rady ”.

Popularna mądrość mówi, że nie powinienem udzielać porad, ale raczej być przy niej i słuchać, kiedy ona sama to wymyśli.

Dzięki, próbowałem tego. Ten dzieciak chce odpowiedzi, a ona będzie szturchać, dopóki ich nie dostanie – albo dopóki nie pęknę. Punkt krytyczny jest oczywisty. Czuję, że to nadchodzi i ostrzegam ją, ale z jakiegoś powodu decyduje się podwoić swoje emocje. Chce odpowiedzi, nawet jeśli będę musiał wyciągnąć ją z tyłka. Tracę to, płacze i czuję się jak gówno, gdy próbuję obniżyć tętno i nie staję się również kałużą łez.

Dlaczego nie widzi prawdy? Chcę jej pomóc, ale nie mogę. Niektórzy ludzie bardziej zwracają uwagę na praktyczność niż emocje. Właśnie tym jestem.

Wiem, że gdyby przestała przychodzić do mnie ze swoimi problemami, zmartwiłabym mnie z wielu powodów. Zastanawiam się, czy ona już mnie nie potrzebuje, czy wpakowała się w jakieś poważne kłopoty, czy co najgorsze, czy po prostu mnie nienawidzi. Dlatego moja mała fantazja, że ​​przestanie przychodzić do mnie po radę, musi tak pozostać.

Przypuszczam, że rodzic, który nie inwestuje energii w przynajmniej wysiłek, choćby bezużyteczny, nie jest lepszy od rodzica, który jest zbyt leniwy, by stawiać granice lub dyscyplinę, ryzykując, że nie przyjaźni się ze swoim dzieckiem. .

W międzyczasie będę nadal zachęcać ją do znalezienia własnych rozwiązań metodą prób i błędów oraz do zatrzymania moich opinii w tych delikatnych sprawach dla siebie, pomimo jej naglących żądań.

Myślę, że teraz w pełni rozumiem, dlaczego babcie są tak szczęśliwe ze swoich małych wnuków. Jeśli kiedyś nadejdzie czas, kiedy uda mi się to wszystko ponownie pocałować i przytulić, na pewno się tym rozkoszuję. Mógłbym nawet dorzucić ciastko.