contador gratis Skip to content

Randki nie zawsze są tak proste, jak zatrudnienie opiekunki do dziecka

Data-noce-nie-proste-1
Tim Foster / Unsplash

Kiedy zostaniesz rodzicem, wszyscy powiedzą ci, że musisz chodzić na cotygodniowe „randki”, aby utrzymać swoje małżeństwo przy życiu. Wieczorne wyjście z mężem, pamiętanie, jak to było w wieku przedszkolnym, rozmawianie o czymś innym niż zwyczaje związane ze snem, harmonogramem posiłków lub wypróżnianiem jest absolutną koniecznością, aby utrzymać silną miłość. To naprawdę wspaniałe wydarzenie; śmiech, może kieliszek (lub butelka) wina i bycie parą przez kilka godzin może pomóc spojrzeć na rodzicielstwo z nowej perspektywy. Wracasz do swoich dzieci milej i gotowa do przyjęcia następnego tygodnia, a ponadto pamiętasz, dlaczego poślubiłaś męża.

Dzięki mediom społecznościowym i „Insta” jesteś bombardowany bumerangami obrazami okularów wiwatujących z uroczą małą naklejką głoszącą #datenight, #nokids, # parentnightout… Lub nawet „instastories” dokumentujące weekendowe wyjazdy z twoim BAE. Każdy rodzic powinien mieć możliwość ucieczki, ponieważ szczerze mówiąc, rodzicielstwo jest naprawdę cholernie trudne.

Należę do tych rodziców, którzy uwielbiają spędzać wieczór z mężem, a nawet weekendowy wypad. Mamy trzy piękne córki w wieku od jednego do dziewięciu lat, a między tańcem, piłką nożną, szkołą, opieką pielęgniarską i życiem towarzyskim jesteśmy dość zajęci. Ale jak powiedziałem, ważne jest, aby te noce się wydarzyły. Niestety dla naszej rodziny i wielu innych osób takich jak nasza, randki nie są tak łatwe i beztroskie, jak powinny.

U mojej córki rozpoznano cukrzycę typu 1 w wieku 13 miesięcy. Tak, mieliśmy 13 romantycznych miesięcy, w których mogliśmy spędzać pół-beztroskie „randki”. Ale jak większość rodziców wie, zwłaszcza z pierwszym dzieckiem, pozostawienie ich z kimkolwiek ich pierwszy rok życia jest trudny, więc tak naprawdę nie liczyłbym nawet pierwszego roku. Nie chcę narzekać, ale przez ostatnie osiem lat, kiedy żyliśmy z tą wymagającą utrzymaniem chorobą, miałem wiele nocy, które czule nazwałbym „zazdrością na randkę”.

Naprawdę cieszę się z tych wszystkich rodziców, którzy mogą w każdej chwili zadzwonić do opiekunki lub podwieźć swoje dzieci na „wieczory dla rodziców” do lokalnego YMCA. Niestety, nie jest to rzeczywistość w przypadku rodzin, które mają dzieci „złożone pod względem medycznym”, takie jak nasze. Widzisz, moje dziecko ma zestaw instrukcji… długi zestaw! Jak zestaw instrukcji IKEA!

Dla tych z Was, którzy mogą nie być zaznajomieni z cukrzycą typu 1, jest to choroba autoimmunologiczna, która powoduje, że organizm atakuje sam siebie, dlatego insulina (substancja, która rozkłada cukier we krwi ze wszystkich spożywanych węglowodanów) przestaje być Pracuje. Tłumaczenie: twoja trzustka jest teraz bezużytecznym narządem i zamiast tego bezużytecznego organu musisz teraz wstrzykiwać syntetyczną insulinę do swojego organizmu wiele razy dziennie, aby upewnić się, że poziom cukru we krwi nie wzrośnie zbyt wysoko.

To znaczy, że wszystko – mam na myśli wszystko – że moja córka musi być monitorowana, aby osoba pełniąca rolę trzustki (my) mogła podać odpowiednią ilość insuliny. Zbyt mała ilość insuliny może powodować wysoki poziom cukru we krwi, co ma druzgocący wpływ na jej przyszłe zdrowie, lub zbyt dużo insuliny, co może spowodować utratę przytomności i śmierć. Więc widzisz, jest to bardzo trudna choroba, która ma wiele czynników.

Powierzenie opiekunowi lub opiekunowi, który nie jest zaznajomiony z typem 1, podawania insuliny, leku, który ratuje życie, ale może także zabić, jeśli jest podawany nieprawidłowo, jest bardzo trudne. Nie tylko bardzo obciąża opiekuna, ale także stresuje rodziców i dziecko. Nie oznacza to, że od czasu jej diagnozy osiem lat temu nie mieliśmy wystarczającej liczby randek. Członkowie rodziny nauczyli się opieki diabetologicznej, a nawet kilka zaufanych opiekunek do dzieci. I oczywiście dzięki błogosławieństwu technologii mogę teraz monitorować jej poziom cukru we krwi z mojego iPhone’a, co ułatwia życie (dziękuję # dexcomg6).

Wiem, że nie jestem sam w tej „zazdrości na randkę”. Wiele rodzin ma dzieci uważane za „złożone pod względem medycznym”. Mogę więc założyć, że potrafią wczuć się w te ulotne chwile, w których naprawdę zazdrościmy naszym sąsiadom lub członkom rodziny, którzy spędzają beztroskie noce, wyjazdy tylko z tego powodu i mogą podrzucić swoje dzieci do babci na weekend. To nie jest nasza rzeczywistość. Kiedy wychodzimy, trzeba poczynić bardzo konkretne ustalenia, przeprowadzić szkolenie z technologii i utrzymywać stałą komunikację na wypadek, gdyby coś poszło nie tak.

Nie zrozum mnie źle, za nic nie zmieniłbym swojego życia. Nasza córka jest niesamowitym błogosławieństwem i obrazem siły i wytrwałości. Jestem naprawdę pod wrażeniem jej odporności i pozytywnego nastawienia. Są jednak chwile, kiedy czuję, że „zazdrość na randkę” ogarnia mnie i zaczynam nienawidzić siebie. Jestem tylko człowiekiem, ale nauczyłem się, że to taki mały moment w czasie. Wiem, że kiedyś moja córka będzie mogła o siebie zadbać i nie będzie już potrzebowała mnie jako jej trzustki (choć zawsze będę się martwić). W tym czasie jestem pewien, że mój mąż i ja możemy podwoić liczbę nocy na randkach, które odebrał nam typ 1. Na razie oglądanie programu na kanapie po tym, jak dzieci idą spać, to nasz sposób na połączenie. I to jest w porządku.

Cukrzyca typu 1 jest trudna i pochłaniająca, ale stworzyła silną więź w naszej rodzinie, której nie zamieniłbym na nic… nawet beztroską randkę.