contador gratis Skip to content

Rodzicielski paradoks: kiedy ty (i twoje dziecko) kochacie przedszkole, ale nadal trudno je opuścić

zabranie córki ze specjalnymi potrzebami do przedszkola
skynesher / iStock

Jej sceptyczne oczy uważnie obserwowały nowego nauczyciela. Nie będąc pewna tej nowej twarzy, Evelyn wydawała się jednocześnie zainteresowana i zmęczona. Moje jelita podskoczyły i opadły, gdy czekałem, aż jej reakcja wybuchnie w łzach miażdżących duszę. Mój mąż Jason oprowadzał ją po pokoju, pokazując jej zabawki, stoły i place zabaw. Mając nadzieję, że złagodzimy jej niepokój, utrzymaliśmy jasne twarze i radosne tony. Nasze wysiłki niewiele jednak przyniosły, jeśli chodzi o naszą własną niepewność. Wewnątrz nerwy pożerały moje praktyczne przekonania, pozostawiając po sobie ślad wątpliwości, czy wszystko z nią w porządku.

Kiedy Evelyn miała zaledwie 6 miesięcy, najpierw zostawiliśmy ją pod opieką innych. W jej pierwszym przedszkolu nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Nie rozumieliśmy, że będą kochać nasze dziecko prawie tak samo jak my. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że uwielbia naukę, oszałamia z radości widząc swoich małych przyjaciół, lubiła malować stopy i stała się towarzyskim motylem. Nie rozumieliśmy jeszcze, że pozostanie z nami w domu nie leży w jej najlepszym interesie. Pragnęła więcej stymulacji i przeżyć, niż moglibyśmy zapewnić; nudziliśmy się i ją powstrzymywaliśmy. Naszym obowiązkiem było zapewnienie jak najbardziej optymalnych możliwości jej dobrego samopoczucia pomimo naszych własnych nieuzasadnionych (ale całkowicie zracjonalizowanych) obaw.

Po kilku tygodniach przyzwyczailiśmy się do jej nowej codziennej rutyny. Jej nauczyciele zawsze byli gościnni w godzinach porannych, a my często kończyliśmy dzień mnóstwem zdjęć, projektów i bazgrołów kredkami. Przyjechaliśmy, aby rozkoszować się czasem w pracy lub spędzaniu czasu na zakupach bez dzieci, a Evelyn zawsze radośnie siadała, by rozpocząć dzień pełen przygód. Podekscytowani widząc nas każdego popołudnia, kiedy wychodziliśmy razem, obfitowały ogromne uśmiechy i uściski. Chętni zaczynając wieczory, śpiewaliśmy piosenki w drodze do domu.

Teraz zaczynamy tę podróż od nowa. Przez ostatni miesiąc spędzaliśmy z Evelyn prawie każdy dzień razem. Przejście jest trudne; Chociaż bardzo pragnąłem być stale zaangażowaną matką, na którą Evelyn zasługuje, słusznie starała się znaleźć mnie równie fascynującą, jak jej koleżanki ze szkoły. Jednak pozostawienie jej w tej nowej szkole bolało prawie tak samo jak za pierwszym razem.

Czy ci nauczyciele zrozumieją jej poważne opóźnienia motoryczne? Czy pomogą jej, kiedy tego potrzebuje, ale pozwolą jej zachować niezależność? Czy zrozumieją jej wymamrotaną mowę? Czy uznają jej głupotę za tak ujmującą jak my? Czy ochronią ją przed innymi dziećmi, które potrafią biegać, chodzić i robić wszystko, czego ona nie może? A co najważniejsze, czy będą ją pielęgnować?

Całowaliśmy ją, a ja szeptałem: „Miłego dnia. Bądź miły dla innych. Pamiętaj o udostępnianiu ”. Skinęła głową, wszystko świadomie. Kiedy Jason i ja szliśmy w kierunku drzwi, jękliwy krzyk wyrwał się z jej ust. Kiedy dotarliśmy do korytarza, jej uwaga skupiła się z powrotem na zabawkowym autobusie przed nią. Wróciła do swojego żywiołu – z powrotem do miejsca, w którym rozwija się jako malutki człowiek. My też znajdziemy swój rowek. Przyjdę powierzyć tym nowym nieznajomym naszą córkę. Przypomnę mi, że Evelyn nie jest tak krucha i bezradna, jak się obawiam. Nauczę się akceptować (chociaż nigdy nie czuję się komfortowo) z myślą, że ona musi nauczyć się być sobą. Nasza trzyosobowa rodzina wróci do optymalnego funkcjonowania.

Zdaję sobie sprawę, że pokonanie dzisiejszego niepokoju to nie koniec. Moje obawy o to, że jest szczęśliwa, kiedy ode mnie odejdą, niepokój, jaki odczuwamy, odchodząc od niej, gdy tęsknie zastanawia się, dokąd poszliśmy, i obawy o jej ogólne samopoczucie bezpiecznie związały się ze mną na całe życie.

Od chwili jej narodzin ta nowa, zewnętrzna troska zawładnęła moim światem skupionym wcześniej na ego. Zamiast skupiać się wyłącznie na swoim szczęściu, moja wewnętrzna retoryka skupiła się na niej. Czy będzie szczęśliwa, będzie się dobrze bawić i nadal będzie zadowolona, ​​że ​​mnie „porzuciłem”? Zawsze wiedziałam, że rodzice kochają swoje dzieci w przeciwieństwie do innych ludzkich relacji, ale dopóki sama nie zostałam matką, naprawdę nie miałam pojęcia.

Im jest starsza, na pewno pojawi się więcej chwil niepewności rodziców. Z pewnością im jestem starszy, tym bardziej mogę ufać swojemu osądowi, a także umiejętnościom Evelyn.

Kiedy pod koniec dnia przybyliśmy, aby odebrać Evelyn, ostrożnie uchyliliśmy drzwi prowadzące na plac zabaw. Zerknęły na nas błyszczącymi niebieskimi oczami Evelyn, szerokim, zębatym uśmiechem i entuzjastycznym „cześć!” Jej powitanie trochę złagodziło mój niepokój. Wydawała się spokojna i rozluźniona, co było o wiele lepsze, niż sobie wyobrażałem. Podnosząc ją z ziemi, odkurzaliśmy wióry, które przylgnęły do ​​jej skarpet, jakbyśmy błagali ją, żeby została i zagrała jeszcze przez pięć minut.

„Czy miałeś dobry dzień, kochanie?” Zapytałam.

Jej kiwająca głową i słodkie „pożegnania” z personelem mówiły wszystko. Była zadowolona. Była gotowa wrócić jutro. Zebrawszy trochę własnej pewności siebie, pożegnaliśmy się z jej nowymi przyjaciółmi i udaliśmy się do domu, do którego wszyscy należeliśmy. Po przeżyciu pierwszego dnia przygotowanie się na kolejny poranek z pewnością byłoby trochę łatwiejsze.