contador gratis Skip to content

Rodzicielstwo przywiązania poszło źle

rodzicielstwo bliskości

„Wiesz, karmiłem cię formułą i nie umarłeś”.

Moja mama powiedziała to cicho, tak samo do siebie, jak i do mnie, podczas gdy ja siedziałem w mojej maleńkiej kuchni, po raz siedemnasty w ciągu pół godziny karmiąc moją małą córeczkę.

Machnęłam lekceważąco ręką i zamiast tego skupiłam się na wycelowaniu sutka dokładnie pod odpowiednim kątem do ust dziecka, starając się jednocześnie nie dopuścić do tego, aby pot spływający z mojego czoła trafiał do jej chętnych małych ust. Minęło kilka tygodni, odkąd przywiozłam ze szpitala Lily, mojego ukochanego noworodka cierpiącego na bezsenność, do naszego nowojorskiego mieszkania wielkości lalki. Od tego czasu poświęcałem każdą chwilę na budowanie więzi między rodzicem a dzieckiem. Obejmowało to wspólne spanie, opiekę nad nią na żądanie i trzymanie jej stale przypiętej do mojej osoby w różnych ergonomicznych nosidełkach z organicznej bawełny.

Podczas ciąży zagłębiałam się w książkach na temat rodzicielstwa bliskiego, podekscytowana pomysłem trzymania dziecka blisko siebie i noszenia go w całym Nowym Jorku. Wskazałem punkty orientacyjne i uśmiechałem się do kolorowych bezdomnych postaci w metrze, sącząc bezkofeinową latte i pocierając małą łysą głowę przytuloną do mnie w temblaku. Ponadto dylemat, gdzie umieścić pokój dziecinny w naszym mieszkaniu z jedną sypialnią, został łatwo rozwiązany. Pieprzyć łóżeczko! To jest wspólne spanie.

Planowałam naturalny poród, wraz ze starannie opracowanym planem porodu, który został kserokopiony i rozdany każdemu, kto mógł się pojawić na tym wydarzeniu. Stwierdzono, że mam dostać nie narkotyki, ale masaż. Spakowałam moją szpitalną torbę w fiolki do aromaterapii i płyty CD z miksami (Sarah McLachlan na wczesny poród, Ani DiFranco i motyw „Rocky” na wielki finisz). Miałem książki poezji i lawendowe saszetki. Byłem gotowy.

Oczywiście żadna z tych rzeczy nie była konieczna, ponieważ narodziny Lily były kompletną katastrofą. Przez większość dnia pracowałem w domu, ale zanim dotarłem do szpitala, czułem się, jakbym został rozerwany na strzępy przez dzikie psy. Moje postanowienie wyparowało i krzyczałem o znieczulenie zewnątrzoponowe, zanim osiągnąłem 6 centymetrów. Jestem pełen podziwu dla kobiet, które naturalnie rodzą dzieci. Wszyscy jesteście niesamowici. Poważnie. Ja jednak jestem cipką.

Kiedy zaczęły działać leki przeciwbólowe, wszyscy odczuliśmy taką ulgę i wyczerpanie, że nikt tak naprawdę nie zauważył, że minęło sześć godzin.

Pielęgniarka porodowa dzwoniła do lekarza, ale plotka głosiła, że ​​zasnął w schowku na miotły czy coś w tym rodzaju i zajęło mu trochę czasu, zanim się pojawił. Zanim przyjechał, moja córka pływała w mojej macicy w morzu własnych odchodów, które natychmiast wdychała, biorąc pierwszy oddech po urodzeniu. Została przewieziona na oddział intensywnej terapii, podłączona do respiratora i przez dwa tygodnie nie wiedzieliśmy, czy kiedykolwiek uda nam się przywieźć ją do domu. Prawdopodobnie obawiając się procesu sądowego, lekarze na początku nawet nie nawiązaliby z nami kontaktu wzrokowego; to była tortura. Wyglądając jak gigantyczne dziecko-potwór wśród wszystkich malutkich wcześniaków na OIOM-ie, Lily płakała bezgłośnie z powodu rurki w gardle. Nie mogłem jej podnieść, tylko pogłaskać jej ręce i nogi i szeptać do niej przez okna w jej szklanej obudowie. Moje mleko przyszło jednej nocy, kiedy spałem na łóżeczku w pokoju rodziców w szpitalu, i zamiast przewracać się, by karmić słodko śpiące niemowlę leżące obok mnie, przyczepiałem swoje cieknące piersi do gigantycznych pomp próżniowych co godzinę, płacząc. w prasie brukowej.

W końcu Lily została na tyle uzdrowiona, że ​​mogła wrócić do domu, ale byłam przerażona, że ​​pozwoliłam jej zniknąć z oczu, a co dopiero położyć ją. Wózek joggingowy za 300 dolarów, który moje biuro przyniósł, siedziałem przy drzwiach wejściowych, zbierając pajęczyny. Trzymałem ją przez całą dobę, nie pozwalając jej się niepokoić nawet na sekundę. Było to szczególnie trudne, ponieważ miała nawyki snu uzależnionej od metamfetaminy. Członkowie rodziny o dobrych intencjach próbowali pomóc, ale ja zawsze kręciłem się w powietrzu, obserwowałem jak dziwny prześladowca, czekając, aż ona zerka, żebym mógł ją złapać.

Znalazłem nawet (nie mam pojęcia, gdzie) wodoodporne nosidełko. Naprawdę. Wykonane z nylonu i strasznie niewygodne urządzenie pozwoliło mi wziąć prysznic bez konieczności kładzenia dziecka. Przypinałam Lily do mojego nagiego ciała i wyciskałam zaschnięte mleko z piersi bez poczucia winy, że płacze na swoim sprężystym siedzeniu przez dziesięć sekund.

Z biegiem czasu moje dzikie pragnienie ochrony i łączenia się rosło. Nigdy niczego nie zabezpieczaliśmy przed dziećmi, ponieważ zawsze, zawsze patrzyłem. Zacząłem robić się nieznośny. Oceniałam inne mamy za to, że pchają swoje dzieci w wózkach i karmią je „toksyczną” formułą. Nie wyobrażałam sobie zostawiania dziecka pod opieką opiekunki tylko po to, żeby „zdrzemnąć się”, „pójść na terapię” lub „do pracy”.

Kiedy moja mama zasugerowała, że ​​Lily mogłaby od czasu do czasu płakać, stanowczo odpowiedziałem: „JEŚLI PŁACZENIE JEST DOBRE DLA PŁUCA, TO KRWAWIENIE MUSI BYĆ DOBRE DLA ŻYŁ, CO ???”

Zacząłem mieć trochę zwariowanych. Ok, właściwie całkiem zwariowany. Straciłam całą wagę dziecka, a potem trochę. Moje oczy zapadły się w głowę, a włosy wypadły. Myślę, że w pewnym momencie poczułem nawet, jak moje zęby wypadają w ustach. Czy to było możliwe? Nie spałem. Zacząłem to trochę tracić.

Pewnej nocy, kiedy Lily miała około 10 miesięcy i dowiedziała się, że jeśli budzi się co godzinę, żeby karmić, będzie spędzać ze mną całą noc, przekręciłem się po raz dwunasty i brutalnie popchnąłem w nią sutek . „TUTAJ” – syknąłem – „TUTAJ, WEŹ TO. WEŹ TO. WEŹ WSZYSTKO. ZABIJASZ MAMĘ, WIESZ, ŻE? TY. SĄ. ZABICIE. MNIE.”

Odsunęła się, zaskoczona. Nie mogłem uwierzyć sobie. Byłem przerażony. Co się ze mną do cholery dzieje?

Więc tak, to był prawdopodobnie punkt zwrotny.

Podczas gdy nadal pielęgnowałem moją córkę, dopóki nie była na tyle dorosła, by użyć doskonałej gramatyki, aby o to poprosić, i chociaż do dziś dziecko jest w moim łóżku bardziej niż ona w swoim własnym, tej nocy stało się jasne, że wyczerpanie mocno kopie mój tyłek. Moje pragnienie wychowania bezpiecznie przywiązanego dziecka graniczyło z obsesją iw trakcie tego procesu zacząłem się gubić. Nie byłbym dobry dla mojej córki, gdybym nie zaczął praktykować troski o siebie.

Dowiedziałem się, że wypoczęta ja, z (czasem) czystymi włosami i naładowanymi bateriami, była znacznie lepszą mamą niż ta, która wlewała wszystko w swoje dziecko i nie zostawiła nic dla siebie. Instynkt, by to zrobić, jest potężny, szczególnie dla tych z nas, których dzieci przychodzą w mniej niż pożądanych okolicznościach. Nie ma sposobu, aby przygotować się na okrucieństwo, z jakim kochamy i chcemy chronić to stworzenie, które wyrosło w nas i jest teraz w wielkim, szalonym świecie.

Mothering to kontinuum, długa droga z wieloma zakrętami i zakrętami. Ciągle się uczę. Ale myślę, że zdecydowanie wymyśliłem, jak cieszyć się jazdą.