Saltar al contenido

Rodzicielstwo wysłało mnie na terapię

terapia mamusi

W dzisiejszych czasach rodzicielstwo było największym tematem w moim życiu. Żyję tym, oddycham tym i niedawno zacząłem chodzić na terapię z tego powodu. Odkąd dwa lata temu urodziłam córkę, kłóciłam się z moimi własnymi rodzicami, z których, jak sobie uświadomiłam, wychowywali mnie w zupełnie inny sposób niż ja wychowuję córkę. Nie to, żebym porównał, ale odkąd zostałam mamą, zdałam sobie sprawę, że moje dzieciństwo było trochę dysfunkcyjne, co doprowadziło mnie do konieczności radzenia sobie z nierozwiązanymi problemami. Odmienne „style” rodzicielskie nie są rzadkością między pokoleniami. Dzieje się tak również wśród rówieśników, przyczyniając się do innego zjawiska znanego jako samotność mamy. . . och, i nie zapominajmy o winie mamy.

Moi rodzice mieli mojego brata i mnie, gdy mieli 18 i 19 lat. Nie byliśmy zaplanowani. Nie byli emocjonalnie przygotowani na dzieci. Podczas gdy robili wszystko, co mogli, aby zapewnić nam dach nad naszymi głowami, ubrania na plecach i jedzenie w brzuchach. . . wciąż sami dorastali i zajmowali się własnymi nierozwiązanymi problemami z dzieciństwa. Mój ojciec dorastał jako imigrant w obcym kraju z ojcem okropnie brutalnym, a moja matka dorastała w biedzie z matką alkoholiczką.

W ciągu tygodnia od narodzin córki zacząłem myśleć o moich rodzicach i poświęceniach, jakie dla nas zrobili. Patrząc wstecz, zdałem sobie sprawę, że ich poświęcenie wiązało się z dużą niechęcią. Żal do mojego brata, do siebie i do siebie nawzajem. Te urazy wynikały z niewierności i przemocy mojego ojca wobec nas i mojej matki, a także jej biernej agresji i źle ulokowanej złości, na których byliśmy najbardziej narażeni. Jednak gdybyś ich zapytał, powiedzieliby, że ciężko pracowali przez całe życie, aby zapewnić nam coś lepszego niż to, co oboje dorastali.

W miarę jak stawałem się coraz bardziej świadomy dysfunkcjonalnego sposobu, w jaki byłem wychowywany i zaniedbań, których doświadczałem, stawałem się coraz bardziej opiekuńczy wobec mojego dziecka, co prowadziło do poważnych problemów z zaufaniem. Zacząłem odpychać własnych przyjaciół. Rzadko robiłam sobie przerwę, ponieważ nie ufałam opiekunom. Miałem obsesję na punkcie robienia wszystkiego „dobrze”. Nie wiedziałem, co to „słuszność”. Moje zrozumienie musiało wynikać z moich instynktów i wybierania tego, co wydawało się właściwe, na podstawie porad z Internetu, innych mam i książek.

Odwiedzając własnych rodziców z córką, zwróciłem uwagę na kilka scenariuszy. Sprawiały, że czułam się nieswojo, ale pomagały mi zrozumieć ich „styl” rodzicielstwa. Kiedy nazywając moją córkę mądrą, ojciec zapytał mnie: „A jeśli ona nie jest mądra?” To mnie zdezorientowało, ponieważ dla mnie już była mądra. Podczas karmienia mojej córki ojciec wpadł w panikę i musiał wychodzić z pokoju. Mama trzymała nad głową moje czteromiesięczne dziecko i kazała jej powiedzieć, żebym się zamknęła – „powiedz mamie, żeby się zamknęła” – powiedziała. To miał być żart. Jako dzieci nie byliśmy szanowani w naszym domu. Uświadomiłem sobie, że przyczyniło się to do niektórych „problemów”, które spowodowałem moim rodzicom, a które ostatecznie wynikały z ich własnych błędów w „stylu”, w jakim nas wychowali – rób-tak-mówię-nie-tak-jak-ja- zrób, idź do swojego pokoju, podejście ojciec wie najlepiej.

Po ukończeniu college’u, na wiele lat przed narodzinami mojej córki, przeprowadziłam się po całym kraju, aby poznać i znaleźć pracę, w której mogłabym pracować i zdobywać doświadczenie zawodowe. Jak na ironię, znalazłem pracę w organizacji non-profit, walczącej z przemocą, gdzie dowiedziałem się o przemocy w związkach, wpływie na dzieci będące świadkami przemocy i nałogach – miałem do czynienia z problemami lękowymi, a mój brat zmagał się z nałogiem od lat. Pomagałem ludziom, których wychowanie i doświadczenia były podobne do mojego, a dzięki tej pracy rozwinąłem zrozumienie zdrowych relacji, komunikacji oraz zbudowałem swoją pewność siebie i poczucie własnej wartości. Kiedy urodziła się moja córka, byłam z nią sama w domu przez cały dzień i noc, podczas gdy mój partner pracował podwójnie. Mając dodatkowy czas na myślenie i zbyt dużo czasu sam, moje myśli zaczęły stać się toksyczne. To doprowadziło mnie do złości z powodu niektórych doświadczeń z dzieciństwa. Zacząłem zdawać sobie sprawę, że odwracałem uwagę od radzenia sobie z moimi problemami przez przepracowanie. Kiedy wróciłem do pracy, zdałem sobie sprawę, że niektórzy ludzie, którym próbowałem pomóc, nieustannie mnie pobudzali. Próba zrównoważenia macierzyństwa i pracy w takich okolicznościach w końcu doprowadziła do tego, że zostałam zwolniona i mogłam zacząć leczyć.

Byłem pierwszym z moich przyjaciół, który przeszedł na drugą stronę do rodzicielstwa. Odwiedzając ich, zachowałem dla siebie wewnętrzne zamieszanie, ponieważ nie chciałem ich przestraszyć. Harmonogram mojej córki był chaotyczny: zwykle nie spaliśmy przez całą noc i spaliśmy przez cały dzień. Denerwowały mnie inne mamy, które znałem. Chociaż ja miałem własne problemy, oni też. Zacząłem odczuwać samotność, jakiej nigdy wcześniej nie zaznałem. To było paraliżujące i miało straszny wpływ na moją samoocenę. Czułem się przygnębiony i winny z powodu poczucia, że ​​nie mogę już ufać własnej rodzinie. Skontaktowałem się z terapeutą, gdzie mogłem uporządkować swoją przeszłość i rozpocząć pracę nad odbudową pewności siebie.

Pracowałam z kobietą, która kiedyś powiedziała, że ​​nie zdawała sobie sprawy, jak ważne są jej koleżanki, dopóki nie została mamą. Po tym, jak zacząłem mniej rozmawiać z własną mamą i zacząłem łączyć się z nowymi mamami, zdałem sobie sprawę, że wszyscy przechodzimy przez szalony czas, gdy doświadczamy traumy związanej z uświadomieniem sobie, o co chodzi w rodzicielstwie i wszechogarniającej miłości, która się z tym wiąże. to. Większość z nas przechodzi przez coś trudnego, niezależnie od tego, czy jest to gówniany ojciec, który nie robi swojej części, dziecko urodzone z problemami zdrowotnymi, utrata dziecka czy depresja poporodowa.

Większość rodziców bardzo się stara w obliczu przeciwności losu, aby stworzyć swoim dzieciom inne życie. Dla moich rodziców była to walka z ubóstwem poprzez ciężką pracę; dla rodziców mojego taty była to przeprowadzka do nowego kraju, aby uniknąć głodu i wojny; dla mamy mojej mamy było to pozostawienie znęcającego się męża i jego dochodów, aby ona i jej dzieci mogły czuć się bezpiecznie. Nie żałuję swoim rodzicom sposobu, w jaki mnie wychowali, ale wiem, że muszę uzdrowić, budując pewność siebie i dbając o swoje lęki, dzięki czemu mogę być lepszą mamą. Więc nie będzie musiała walczyć w taki sam sposób, jak ja.

Wydaje się, że rodzicielstwo jest miłością tak przytłaczającą, że po drodze popełnisz błędy. Jestem pewien, że popełnię błędy, ale przez to wszystko chcę, aby moje dziecko czuło się kochane i szanowane. Mam nadzieję, że dorośnie i poczuje się bezpieczna i będzie w stanie nawiązywać znajomości na świecie, tak że kiedy zaczyna walczyć, współczuje sobie i ma wsparcie innych. Nawet jeśli to, z czym walczy, to złość na mnie z powodu sposobu, w jaki ją wychowałem.

Ten post pojawił się po raz pierwszy w Ravishly.

Także z Ravishly: Pozwalam mojej ośmiolatce zrzucić bomby F • 10 zachowań rodzicielskich po powrocie do szkoły, które należy powstrzymać • 7 rzeczy, które robią najlepsze macochy