contador gratis Skip to content

Rok seniora: moje dni pieczenia ciastek są policzone

college_series

To trzecia odsłona całorocznego serialu, w którym mama pozostająca w domu opowiada o ostatnim roku swojej najmłodszej córki w liceum i procesie rekrutacji na studia. Opowiada również o swojej równoległej podróży, gdy przygotowuje się do pustego gniazda i zastanawia się, co zrobić z resztą swojego życia teraz, gdy kończy się jej praca w domu. Przeczytaj pierwszą i drugą część.

Trzy lata temu, kiedy moja młodsza córka przygotowywała się do szkoły średniej, moja przyjaciółka przygotowywała się do wysłania jej najmłodszej na studia. “Jak to jest?” Wciąż zadawałem pytanie, które powstało z zazdrości, strachu i nadziei, i poczucia niemożliwości, bo nie wyobrażałem sobie czasu, kiedy moje najmłodsze dziecko wyjechałoby na studia. Miała 14 lat i właśnie rozpoczynała naukę w liceum, a ja ledwo udało mi się przejść przez trudne lata licealne mojej starszej córki. Chociaż w tym samym czasie wysyłałem mojego najstarszego na studia, czułem, że utknę w czasie z najmłodszym – że jakoś nie nadejdzie ostatni rok, że nie można dostać się na ostatni rok. .

„Trudno w to uwierzyć”, powiedział mój przyjaciel, „i to będzie dziwne”. Cała trójka jej dzieci miała studiować w tym samym czasie i po raz pierwszy od 21 lat ona i jej mąż regularnie byliby sami we własnym domu.

Zacząłem podpisywać e-maile swoim nazwiskiem oraz liczbą lat i miesięcy, które pozostały do ​​wyjazdu mojej młodszej córki do college’u. „Trzy lata, 18 miesięcy”, pamiętam wpisując jeden. Następnie „dwa lata, 11 miesięcy”. Nie chciałem życzyć sobie czasu, ale jednocześnie byłem. Szkoła średnia była polem bitwy, przez które nie mieliśmy innego wyboru, jak tylko przedrzeć się przez siebie. Pisząc lata i miesiące, nie liczyłem na to, że moja córka odejdzie. Teraz widzę, że próbowałem sobie przypomnieć, że to zrobi.

Wczoraj upiekłam jej ciasteczka. Uwielbiam piec. Uważam to za jedną z najbardziej relaksujących i przyjemnych rzeczy, jakie mogę robić w wolnym czasie. Moja córka uwielbia jeść ciasteczka na obiady, które zabiera do pracy jako doradca na obozach letnich, a wieczorem na deser, który przynosi do mojego łóżka, żebyśmy mogli zjeść razem ostatni smakołyk przed pójściem spać. Dotarło do mnie, kiedy wczoraj piekłam te ciasteczka – obecnie ulubionym jest czerwony aksamit – że moje dni pieczenia ciastek dla niej są policzone. Jak to będzie, gdy nie będę już mieszać ciasta na jej ciasteczka dwa razy w tygodniu lub na jej ulubione muffinki śniadaniowe z podwójną czekoladą przynajmniej raz w tygodniu?

Przypuszczam, że nadal mogę wysłać jej ciasteczka i babeczki na studia. W rzeczywistości jestem pewien, że to zrobię. Wyobrażam sobie pudła pełne ciastek, babeczek i ciastek, numer skrzynki pocztowej napisany dużym czarnym magicznym markerem, wyścig, w którym trzeba je zawieźć na pocztę, żeby po przybyciu były jak najświeższe. Podzieli się nimi ze swoją współlokatorką i przyjaciółmi, i opowie im, jak jej mama zawsze dla niej piekła, odkąd była małą dziewczynką. Będzie popularna ze swoimi smacznymi wypiekami. Oczywiście i tak byłaby popularna.

Ale to nie będzie to samo, i to właśnie wyciągam z całego ostatniego roku liceum. Nie będzie tak samo. Jestem wielkim fanem podobieństwa. Nie lubię zmian. Lubię poznawać menu restauracji. Lubię wiedzieć, jaką trasę jadę. Lubię wiedzieć, co będzie dalej. Ostatni rok mojej córki w liceum – brak wiedzy, co się stanie – testuje istotę tego, kim jestem.

Zdecydowała się aplikować do 10 szkół – dobra mieszanka miejsc – celów, zasięgu i bezpieczeństwa, i mówi, że byłaby szczęśliwa, gdyby wybrała się do każdej z nich. To jest klucz. Część szczęścia.

Więc w przyszłym roku mógłbym wysyłać ciasteczka na Zachód. Albo mógłbym wysyłać ciasteczka o jeden stan. Albo mogła być tak blisko, że mógłbym po prostu zawieźć te cholerne ciasteczka prosto do jej dormitorium. Nie wiem I nie lubię nie wiedzieć. Ale na razie będę musiał z tym żyć. Ponieważ niepewność to duża część ostatniego roku – zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców.