Saltar al contenido

Samotne rodzicielstwo w obliczu globalnej pandemii wiąże się z dodatkowymi obawami

pojedynczy rodzic-globalna-pandemia-1
Straszna mama i Linka Odom / Getty

W tym tygodniu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oficjalnie ogłosiła COVID-19 (koronawirus) jako globalną pandemię. Podobnie jak większość rodziców, staram się przetrawić, co to oznacza i martwić się, jak może to wpłynąć na moich bliskich. Podobnie jak większość rodziców, staram się pokonać granicę między paniką a gotowością – mieć w domu Lizol, ale nie na tyle, żebym był częścią problemu gromadzenia środków do dezynfekcji rąk.

Przede wszystkim jestem jak większość rodziców, ostrożnie oglądając wiadomości, przyjmując podejście „poczekaj i zobacz”, mając nadzieję, że w jakiś sposób rozprzestrzenianie się zostanie złagodzone, a niszczycielskie prognozy nigdy się nie spełnią.

Ale nie jestem jak większość rodziców. Jestem samotnym rodzicem i młodą wdową, a to oznacza, że ​​każdy dzień jest informowany przez smutek, wdowieństwo i prawdę, którą przeżyłem: że życie może się zmienić dla każdego z nas w jednej chwili, że czasami to, co zdarza się tylko innym ludziom, może nam się przydarzyć, że długo i szczęśliwie nie jest gwarantowane, bez względu na to, jak bardzo tego chcesz.

Delikatnie równoważę tę linię między przygotowaniem a panikowaniem w pojedynkę. Oglądam wiadomości i czytam niemal ciągłe alerty bez partnera, z którym mógłbym porównać notatki – aby albo zapewnić mnie, że przesadzam, albo obiecać, że bez względu na wszystko (to jest zbiorowe, uniwersalne „my”) będziemy w porządku. I w przeciwieństwie do większości rodziców, którzy mają partnera do oznaczenia w nagłych wypadkach, boję się tego, co się stanie, gdy zachoruję – kto będzie pilnował moich dzieci, który wybiega po galon mleka, jeśli będziemy potrzebować więcej , który zrobi pranie i sędziuje argumenty oraz upewni się, że rachunek za media zostanie zapłacony na czas. A także, choć w wielkim planie tego wszystkiego jest to powierzchowna troska, nawet jeśli nikt w moim domu nie zachoruje, jak zdołam nie stracić zmysłów w przypadku kwarantanny bez drugiej osoby dorosłej w domu?

Nie wiem, a fakt, że nie wiem, po prostu mnie przeraża.

Jako samotny rodzic w obliczu globalnej pandemii często czuję się tak, jakbym stał samotnie przed dwójką moich dzieci, chroniąc je przed tsunami grożącym spadnięciem na nas i małym życiem, które naprawiamy Razem po tym, jak kiedyś rozpadło się na naszych oczach.

kobieta trzymająca swoje dziecko Elizabeth Flores / Reshot

Nie mogę przestać wierzyć, że to – to niezdefiniowane, zmieniające życie to… Wszystko wydaje się trochę bardziej niebezpieczne, niż gdyby mój mąż był nadal przy mnie. Że wszystko wydaje się trochę mniej stabilne niż by to było, gdybym nie był tylko ja – ja, który często czuje się zbyt mały, zbyt niepewny – próbując chronić moje dwoje dzieci przed światem, który czasami wydaje się, że jest to piórko z dala od upadku pod ciężarem niepewności. Że byłoby łatwiej stawić czoła temu, co nadchodzi, gdybym nie był sam, gdybym nie wiedział, że czasami może się zdarzyć najgorsze, a koszmar może stać się rzeczywistością, że bicie serca jest bardziej kruche niż kiedykolwiek mogłem sobie wyobrazić i że oddech może zniknąć w jednej chwili, która potrwa całe życie.

I to wszystko wydaje się bardzo fatalistyczne i pesymistyczne, a nie sposób, w jaki chcę podchodzić do samotnego rodzicielstwa, młodego wdowieństwa czy ogólnie do życia po stracie. Co dla mnie oznacza znalezienie sposobu, aby zaakceptować cały ten niepokój i dać głos dla całej tej niepewności, a także zdecydować się wziąć oddech i zaufać sobie.

Zaufać mojemu samotnemu rodzicielstwu. Postanawiam ufać, że moje dzieci wiedzą, co robić w nagłych wypadkach… a przynajmniej wiedzą, jak nie spalić domu, jeśli jestem gorszy od siebie.

Zaufać mojemu planowaniu. Postanawiam zaufać, że jestem wystarczająco dobrze przygotowany. Że jeśli za bardzo zachoruję, żeby być w domu, plan awaryjny, który stworzyłem dla dzieci, zadziała. I że jeśli jestem lekko chora, mamy w domu wystarczająco dużo rzeczy, które nie psują się, abyśmy nie byli głodni, wystarczająco łatwo dostępne jedzenie, którego moje dzieci nie będą musiały czekać, aż wyciągnę się z łóżka, wystarczająco dużo oszczędności, aby utrzymać się na powierzchni… i ufać, że pomyślnie ustawiłem Netflix na automatycznych płatnościach przez kilka następnych miesięcy. (Tak, kolejna powierzchowna obawa, ale jako samotny rodzic Netflix jest tak ważny).

Zaufać prawdzie, że wcześniej samotnie radziłem sobie z trudnymi czasami. Postanawiam zaufać, że już raz zmierzyłem się z falą niepewności, czując się zbyt mała i zbyt nieistotna, i że stałem, nawet gdy runęła wokół mnie, nawet gdy się potknąłem.

Wszystko to nie ma na celu wzbudzenia współczucia dla samotnych rodziców, a zwłaszcza dla młodych wdów, ponieważ każde gospodarstwo domowe – w tym dwójka rodziców – stoi przed własnym, unikalnym zestawem wyzwań, cierpiąc z powodu własnych, indywidualnych zmartwień późną nocą. Prawda jest taka, że ​​nikt z nas nie wie, co czekają nas tygodnie, a niepokój jest wysoki w większości struktur rodzinnych, ponieważ robimy wszystko, co w naszej mocy, aby nadać sens wiadomościom i chronić wszystkich naszych bliskich.

To wszystko po to, żeby powiedzieć, że być może w tych chwilach, kiedy czujemy się najbardziej bezradni, obserwując rozprzestrzenianie się globalnej pandemii z rosnącą ostrożnością, poświęcamy chwilę, aby przypomnieć sobie, że wszyscy robimy, co w naszej mocy, że wszyscy mamy historia, która nie wygląda jak historia nikogo innego i wszyscy przydałoby nam się trochę dodatkowego współczucia, trochę więcej empatii.

Ponieważ nawet jeśli możemy czuć, że stoimy sami, tak nie jest.