contador gratis Skip to content

Stałem się lepszym rodzicem, kiedy przestałem próbować „naprawiać” swoje dzieci

Zachowanie Twoich dzieci nie jest czymś, co można naprawić
Lolkaphoto / iStock

Niedawno przeprowadziłem eksperyment.

Moje dzieci w wieku 3 i 4 lat były ostatnio trudne, z wieloma napadami złości, mnóstwem wrzasków, jękiem i zniszczeniem. Określam się jako „naprawiacz”, więc kiedy coś się zepsuje, chcę, żeby to znowu zadziałało. Chcę, żeby działało jeszcze lepiej niż wcześniej. Dlatego problemy z zachowaniem moich dzieci postrzegałem jako wyzwanie – jako problem, który mógłbym wziąć w swoje ręce i uformować w coś nowego.

Zdecydowałem, że będziemy mieli dzień „tak”.

Pomyślałem, że gdybym dał im wszystko, czego chcieli, byliby szczęśliwi, krzyki zostałyby osłabione, a nasze życie nagle naśladowałoby końcowe sceny filmu Disneya, wraz z mnóstwem uścisków i uśmiechów, a Randy Newman śpiewał w tło.

Eksperyment się rozpoczął.

Graliśmy we wszystkie ich ulubione gry, a nawet wymyślaliśmy nowe. Tańczyliśmy, śpiewaliśmy piosenki i przebieraliśmy się w kostiumy. Bawiliśmy się z Play-Doh i kolorowaliśmy, a nawet pozwalałem im mieć brokat, ponieważ taki byłem zdesperowany. Poszliśmy do parku.

Jedli swoje ulubione przekąski. Chcieli pomóc w przygotowaniu obiadu, więc pozwoliłem im. Chcieli zrobić babeczki, więc zrobiliśmy.

Śmiałem się z ich żartów i potwierdzałem każdą małą rzecz, którą zrobili.

Zrobiłem wszystkie rzeczy.

To było wyczerpujące, ale powinno się opłacić, prawda? Wszyscy powinniśmy mieć niesamowity, niesamowity, niesamowity dzień.

Ale o to chodzi. Oto co się stało. Oto, czego nauczyłem się z tej całej próby.

Nic się nie zmieniło.

Nadal jęczeli, płakali i krzyczeli. Nadal mieli wrażenie, że dostają krótki koniec kija. Nadal grali i wpadali w napady złości.

Krótko mówiąc, nadal byli małymi dziećmi.

Okazuje się, że małe dzieci i przedszkolaki nie są problemami, które można naprawić. Chcąc udaremnić ich pozornie okropne zachowanie, dałem im całego siebie, ale nadal byli sobą. Byli to mali ludzie, którzy próbują poruszać się po świecie. To dzieci, które uczą się, co jest dobre, a co złe, jak daleko mogą przekraczać granice i moje przyciski. Doświadczają przyczyny i skutku, tak jak to, co się dzieje, gdy uderzysz swojego młodszego brata drewnianą łyżką, ponieważ myślisz, że musiał dodać do ciasta więcej kawałków czekolady niż ty. Uczą się i dorastają, i zmagają się, aby dowiedzieć się, jakie jest ich miejsce w rodzinie i jaką osobą chcą być.

Z tego eksperymentu dowiedziałem się, że pewnego dnia powiedzenie „tak” nie rozwiąże problemu. Nie wystarczyłyby nawet dwa, trzy czy pięć dni „tak” – a to dlatego, że dzieci nie są problemami do rozwiązania. To ludzie, których należy kochać, uczyć, prowadzić i wychowywać. Potrzebują nauczyciela, mentora, słuchającego ucha i ciepłego uścisku; nie ma dnia, w którym otrzymają księżyc.

Jestem naprawiaczem; Desperacko chciałem naprawić swoje dzieci, ale nie mogę. Mogę jednak dać im wszystko, co mam każdego dnia. To, co mogę im dać, zmienia się z dnia na dzień. Czasami mam cierpliwość, aby rozwiązać z nimi zagadkę lub posłuchać, jak opowiadają mi ten sam żart 200 razy z rzędu. Inne dni są trudniejsze, ponieważ jestem człowiekiem, tak jak one; Mam wahania nastroju, tak jak oni. Niektóre dni są po prostu lepsze niż inne, ale jeśli daję im wszystko, co mam każdego dnia, wykonuję dobrą robotę. A jeśli wykonuję dobrą robotę, muszę wierzyć każdym włóknem mojej istoty, że wyrosną na naprawdę niesamowitych ludzi.

Mam nadzieję, że idąc naprzód, spędzam więcej wieczorów, czując się dobrze jako matka, a mniej nocy martwiąc się, że je schrzanię. Mam również nadzieję, że zrobisz to samo.