contador gratis Skip to content

Stałem się rozproszonym rodzicem, nie zdając sobie z tego sprawy

 Czuję się, jakbym był rozproszonym rodzicem
Jiangang Wang / Getty Images

Mamy w dzisiejszych czasach tak łatwo, prawda? Mam na myśli technologię na wyciągnięcie ręki – aplikację do organizowania list zakupów, zakupów online oraz iPadów, tabletów, YouTube i Netflix, aby zapewnić rozrywkę naszym dzieciom, podczas gdy wykonujemy 8 milionów codziennych zadań na naszych talerzach – to spacer po ciastku, naprawdę.

Mam nadzieję, że już złapałeś mój sarkazm. Bo prawda jest taka, że ​​macierzyństwo nie jest łatwiejsze niż 20, 50, 100 lat temu. Tak, postęp w medycynie oznacza, że ​​nasze dzieci mają większe szanse dożyć wieku dorosłego. I tak, dzięki internetowi łatwiej jest znaleźć najbliższą pilną opiekę podczas podróży. Ale chociaż technologia pomaga, utrudnia też rodzicielstwo. A niektóre z nich, zgodnie z niedawno opublikowanym artykułem Atlantycki, jest na nas.

Jeśli jesteś mamą dłużej niż 5 minut, najprawdopodobniej pouczono Cię o czasie spędzanym przed ekranem, pouczałeś kogoś innego o czasie przed ekranem lub przynajmniej słyszałeś, że toczy się bitwa o to, jak duża ekspozycja jest zbyt duża dla dzieci.

A co z nami? Czy codziennie myślałeś o swoim czasie spędzanym przed ekranem? Autorka Erika Christakis mówi, że musimy. „Bardziej niż małe dzieci z obsesją na punkcie ekranu powinniśmy martwić się o wyłączonych rodziców” – pisze.

Christakis szybko zwraca uwagę, że nie ma nic złego w pozwalaniu naszym dzieciom na zabawę. Matki robią to od zarania dziejów – każąc im wychodzić na zewnątrz i bawić się, pozwalając im szaleć w środku lub na zewnątrz przy minimalnym nadzorze, używać wyobraźni i samodzielnie radzić sobie z wyzwaniami. To ważna część rozwoju dziecka, a dzieci nadal powinny wyrwać się spod czujnego oka mamy.

To, na co zwraca uwagę, to czas fizyczny, jaki przebywają rodzice z ich dzieci i powinni się z nimi angażować. Pomaganie w odrabianiu lekcji, jedzenie kolacji, granie w gry planszowe, ćwiczenie liter lub wzroku – to są chwile, w których musimy patrzeć im w oczy, odczytywać ich wskazówki, tworzyć więź jako matka i dziecko. Nie przeglądam naszych telefonów.

Posłuchaj, jestem winny przez duże G w tej sprawie. Jako pisarz online, który pracuje w domu, jestem przywiązany do telefonu. Cała moja komunikacja z redaktorami i współpracownikami odbywa się za pośrednictwem mediów społecznościowych lub poczty elektronicznej. Komunikacja ta odbywa się o każdej porze dnia. Nie mogę ci powiedzieć, ile razy musiałem mówić: „Zaczekaj. Muszę to tylko przeczytać ”lub„ Muszę tylko odpowiedzieć na tego e-maila ”, podczas gdy moje dzieci z dumą próbują pokazać mi stworzone przez siebie dzieło Lego. Nowoczesna technologia umożliwiła rodzicom takim jak ja elastyczny harmonogram i pracę w domu. Ale trzeba za to zapłacić.

I to jest do bani. Trudno to wszystko zarządzać. Ale muszę zrobić lepiej.

Oto dlaczego: „Język jest najlepszym wskaźnikiem osiągnięć szkolnych” – mówi psycholog Kathy Hirsh-Pasek Atlantycki. „A kluczem do dobrych umiejętności językowych są płynne rozmowy między małymi dziećmi i dorosłymi”. Ale co się dzieje, gdy te rozmowy są przerywane przez SMS-y i e-maile oraz alerty w mediach społecznościowych? Albo kiedy mama i tata w ogóle ich nie mają, ale zamiast tego po prostu siedzą blisko swoich dzieci, ale nie mają dostępu do swoich urządzeń?

Dzieje się tak, że nasze dzieci tracą cenne możliwości uczenia się i budowania więzi z nami, swoimi rodzicami.

Nie mówię, że powinniśmy rezygnować z naszych telefonów. Ja na pewno nie. Prawdopodobnie nigdy nie będę osobą, która spędza „tydzień bez ekranu” lub nawet jeden dzień. Czy nadal szybko rzucę okiem, jeśli usłyszę dźwięk odpowiedzi e-mail, na którą czekałem? Prawdopodobnie.

Ale to jest sygnał ostrzegawczy, którego wielu z nas potrzebuje. Na przykład pory posiłków są dla rodziców doskonałą okazją do nawiązania kontaktu z dziećmi. Mam pięciolatka, który nie potrafi spokojnie siedzieć przy stole i jeść jak ludzkie dziecko. Moim zadaniem jest pracować z nim nad tym, korygować jego zachowanie i modelować właściwą etykietę podczas posiłków. Ale też jest to idealny czas, aby zebrać kilka krótkich minut z każdym z moich dzieci i zapytać o ich dzień, porozmawiać o teście z matematyki, z kim bawili się na przerwie i meczu baseballowym w przyszłym tygodniu.

Wtedy muszę odłożyć telefon.

Christakis przyznaje, że w ciągu ostatnich kilku lat przeprowadzono różne badania dotyczące interakcji rodziców z dziećmi w restauracjach. A wyniki nie są dobre, ludzie.

„Badacze z Bostonu potajemnie obserwowali 55 opiekunów jedzących z jednym lub kilkoma dziećmi w restauracjach typu fast-food. Czterdziestu dorosłych było w różnym stopniu zaabsorbowanych telefonami, niektórzy prawie całkowicie ignorowali dzieci ”- pisze Christakis. „Nic dziwnego, że wiele dzieci zaczęło zwracać uwagę, które często były ignorowane”.

Zaniedbujemy nasze dzieci. I to nie jest w porządku.

Co ciekawe, rodzice są fizycznie z ich dzieci bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Ze względu na bardziej helikopterową filozofię rodzicielstwa (nie są bezpieczne, gdy są sami na zewnątrz!) i wzrost zajęć pozalekcyjnych (Czy wiesz, że twój pierwszoklasista odniesie w życiu porażkę, jeśli nie będzie grał w piłkę nożną, koszykówkę ORAZ baseball?), nasze dzieci są z nami cały czas. Ale my ich nie wychowujemy. Jesteśmy tuż obok nich.

„Wydaje się, że natknęliśmy się na najgorszy model rodzicielstwa, jaki można sobie wyobrazić – zawsze obecny fizycznie, blokując w ten sposób autonomię dzieci, ale tylko niepewnie obecny emocjonalnie” – mówi Christakis. I szczerze mówiąc, to brzmi przerażająco.

Więc co robimy? Czujesz jeszcze większe poczucie winy, że nie jesteśmy wystarczająco dobrymi matkami? Cóż, nie wiem jak ty, ale mój miernik winy jest już na najwyższym poziomie. Ale możemy zrobić to lepiej, wprowadzając małe zmiany. Zamierzam częściej umieszczać telefon w innym pokoju lub wyciszać. Nawet przez 20-minutowy blok, kiedy układam puzzle z moją córką. Albo pchanie mojego syna na huśtawkę. Mając trójkę dzieci uprawiających sport i zajęcia, nie jemy każdego posiłku jako rodzina. Ale kiedy siedzimy razem, czy to w Panerze, czy we własnej kuchni, wykorzystam ten czas. Mam zamiar patrzeć na twarze moich dzieci i rozmawiać z nimi. A w ten weekend może wybierzemy się na rodzinną przejażdżkę rowerową lub godzinną wędrówkę. I cały czas zostawiam telefon w plecaku.

Prawda jest taka, że ​​nasze dzieci nas potrzebują. Muszą słyszeć nasze głosy i nawiązywać kontakt wzrokowy. Potrzeba świadomości, że nam zależy i że są one ważne niż nasze telefony.