contador gratis Skip to content

Szkoły muszą oczekiwać, że tatusi też się pojawią

Szkoły muszą oczekiwać, że tatusi też się pojawią
Xavier Arnau / iStock

Teoretycznie moja córka ma dwoje rodziców odpowiedzialnych za jej edukację. W praktyce okazuje się, że ma tylko jednego: mnie, swoją matkę.

Ale nie w tym roku. W tym roku zaczynam rok szkolny od razu, przypominając szkole mojej córki, że jej ojciec nie tylko istnieje, ale także może być wolontariuszem, odbierać e-maile i być ściganym, aby dołączyć do PTA.

E-maile powitalne i pozdrowienia od nowych nauczycieli zaczęły napływać do mojej skrzynki odbiorczej jeszcze przed rozpoczęciem szkoły. Nie w tym roku, Myślałem. Mam zamiar coś zrobić. Wyjaśnij się. Moja odpowiedź byłaby krótka i konkretna.

Szanowna Pani Dyrektor:

Z niecierpliwością czekamy na nadchodzący rok szkolny. Proszę dodać [my daughter’s father] do listy e-mailowej w celu komunikacji. Dla nas, rodziny, ważne jest, aby wszystkie wiadomości ze szkoły były przekazywane do przodu.

Kliknąłem „wyślij”.

Poczułem moc i ulgę. W tym roku mój partner nie będzie miał czerwonego dywanu, ilekroć pokaże swoją twarz w szkole naszej córki. Żadne pochlebne lub nadgorliwe pozdrowienia od grupy wychowawców, którzy byli zachwyceni, że prawdziwy DAD zaszczycił nas swoją obecnością. Mój mikroaktywizm zwrócił uwagę wszystkich: nie jestem jedyną twarzą odpowiedzialną za rodzinę Henry.

Pod wieloma względami założenie, że jestem nosicielem sukcesu lub porażki edukacji naszej córki, denerwuje mojego partnera tak samo jak mnie, stawiając nas w zgrabnych małych, tradycyjnych rolach płciowych. Kiedy jestem obecny, jest niewidzialny. Ochrypły aplauz taty szybko zamiera po fazie wstępnej i zostawił mamroczącą skorupę uczestnika. Nikt na niego nie patrzy, nikt nie pyta go o myśli – równie dobrze mógłby całkowicie pominąć spotkanie.

Jeśli jednak dostanie słowo, łasowanie się zaczyna od nowa. Jego słowa mają znaczenie, jego idee są wstrząsające, jest jak Drugie Przyjście. Wystarczy, że wypchnę swoją feministyczną skrzynkę do zabijania i wzdycham na seksistowską rangę polityki płci i konferencji rodziców z nauczycielami. To także czas, aby poczuć więcej niż odrobinę zazdrości, że niskie oczekiwania przychodzą z tego rodzaju zachętą, której matki na całym świecie nie doświadczają. Nikt nigdy nie wybacza matkom; tatusiowie po prostu muszą się pojawić.

Ojcowie pojawiają się teraz dla swoich dzieci na różne sposoby. Są ojcowie pozostający w domu, ojcowie PTA, tatusiowie zmieniający pieluchy i ojcowie, którzy blogują. Są tatusiowie, którzy uczą swoje dziewczynki jeździć na deskorolce i tatusiowie, którzy prowadzą synów przez proces szycia. Homer, pod każdym względem, w dużej mierze wyszedł z leksykonu współczesnego amerykańskiego ojcostwa.

Jako dziecko rozwiedzionej pary mieszkałem na stałe z ojcem. To on uczestniczył w konferencjach rodziców i nauczycieli, był tym, który gotował obiady, trenując moją drużynę softballową i podpisywał każdą kartę raportu. Posiadanie aktywnego i zaangażowanego ojca w moim życiu w tej chwili jest passe. Poprzeczka została dla mnie postawiona wysoko dawno temu. Ojcowie zasługują na tyle rozpieszczania, ile otrzymują matki, a to byłoby zero.

Dlatego wysłałem e-mail. Prawie chcę, żeby szkoła mojej córki myślała o mnie jak o refleksji. Jak wiesz, myślą o jej ojcu. Zmieńmy sytuację. Jak wyglądałby rok szkolny, gdybym był traktowany jak tata? Wyglądałoby to na wspaniały rok szkolny, tak by wyglądał. Nie byłoby żadnych oczekiwań. Wchodziłbym w każdą sytuację, czując się jak milion dolarów, jak najlepiej ubrany zdobywca Oscara. Nie wywierałbym na mnie presji, abym cokolwiek zrobił, powiedział cokolwiek, został pociągnięty do odpowiedzialności. To jego praca. Jest sekretarzem prasowym tej rodziny. Będzie odpowiadał na pytania i udzielał odpowiedzi. Będę grzecznie skinął głową, zapomniany, dopóki czegoś nie powiem. A jeśli to zrobię, zostanie to usłyszane.

Ale to wszystko fantazja. Muszę się zgodzić na kompromis. Zamiast obniżać standardy szkoły, musimy je podnosić. Mój partner musi otrzymywać e-maile. Musi mieć możliwość bycia uznanym za aktywnego i zaangażowanego rodzica, jakim jest. Nie jesteśmy współrodzicami, jesteśmy rodzicami. Kiedy zostanę poproszony o zgłoszenie się na ochotnika, podam jego e-mail. Kiedy dyrektor patrzy na mnie, żebym poprowadził spotkanie PTA, powiem „nie ja”.

Ponieważ kiedy to zrobiłem, do boju wskoczył inny tata. „Spotykamy się w przyszłym tygodniu o tej samej porze, w tym samym miejscu” – krzyknął, gdy rodzice wyszli z budynku.

Dobra robota, Pomyślałem i zatrzymałem to dla siebie.