contador gratis Skip to content

Taka jest rzeczywistość życia ze skoliozą

funkcja skoliozy
Kim Zapata

To zabawne, jak jeden dzień może zmienić twoje życie – jak jedna chwila może zmienić wszystko – i chociaż miałem kilka takich chwil w ciągu ostatnich 33 lat, chyba najbardziej definiującym był dzień, w którym otrzymałem „diagnozę”.

Moja diagnoza skoliozy.

Oczywiście możesz się zastanawiać, dlaczego. Skolioza jest dość powszechna, szczególnie u młodych chłopców i dziewczynek w wieku preteen. W rzeczywistości, według American Association of Neurological Services, szacuje się, że skolioza dotyka 3% populacji, a większość przypadków jest uleczalna i / lub łagodna. Większość skrzywień kręgosłupa ustępuje z czasem.

Jednak moja krzywizna nie była podobna do innych krzywizn. Nie miałem małej krzywizny ani dyskretnej krzywizny typu „bóle wzrostowe”, miałem wiele krzywizn, w tym jedno duże zgięcie w dolnej części pleców.

Jeden masywny, 60-stopniowy łuk lędźwiowy, który można skorygować tylko na jeden z dwóch sposobów: musiałbym nosić ortezę pleców i / lub wymagałbym operacji.

Obie opcje wydawały się przerażające, ponieważ były. Wzmianka o operacji jest w najlepszym razie przerażająca, a orteza pleców? To też było niepokojące. Ponieważ jednak operacja była postrzegana jako „ostateczność”, moja matka i ja wybraliśmy oczywistą drogę, a moje ciało zostało odlane, uformowane, a następnie przykryte twardą plastikową walizką, która biegła od moich pach do piersi, w dół klatki piersiowej i nad moją jamą brzuszną.

Ale to nie była „najlepsza” część. Wisienką na torcie były trzy ogromne paski na rzepy, których musiałem użyć, aby zdjąć i założyć ortezę i ją zacisnąć, aby urządzenie mogło wykonać swoją pracę i wywierać nacisk na moje ciało, zwężając wszelkie ruchy lub mięśnie, które mogą powodować krzywe rosną.

To było bolesne. Dosłownie.

Nie tylko było to bolesne, niewygodne i natrętne, ale nie poprawiło mi się. Zamiast tego sytuacja się pogorszyła. W końcu moja krzywa podniosła się do ponad 70 stopni, w którym to momencie mój lekarz zalecił mi 8-godzinną operację w celu podparcia i zespolenia kręgosłupa.

I zrobiłem. Kiedy miałem zaledwie 15 lat, rozcięli mnie, zmielili i włożyli w plecy pięć śrub i jeden długi metalowy pręt. W przeciwieństwie do ortezy zabieg ten był skuteczny.

Ale pomimo tego, że moja skolioza była leczona – pomimo tego, że operacja zakończyła się „sukcesem”, a problem „rozwiązany” – nadal mam skoliozę. Osiemnaście lat później, Nadal żyję z bólem spowodowanym operacją i zawsze będę.

Jest to stan przewlekły. To nie odejdzie.

Oczywiście są widoczne szczątkowe skutki mojej deformacji. Dostaję dużo miejscowego bólu i obrzęku. A w niektóre dni czuję się dobrze, w inne chodzenie boli. Siedzenie boli. Stanie boli. Wszystko boli.

Czasami dosłownie nie mogę wstać z łóżka.

Z powodu mojej skoliozy i operacji kręgosłupa nie mogę robić przysiadów. Nie potrafię robić przewrotów, wygięć do tyłu, stania na głowie ani na rękach (chociaż, jeśli mam być szczery, nie mogłem ich też zrobić przed diagnozą). I chociaż może to zabrzmieć dziwnie, czasami moja skolioza powoduje, że upadam. Ponieważ jedna z moich nóg jest krótsza od drugiej, potykam się na własnych nogach.

Ale najgorszą częścią skoliozy nie jest ból fizyczny, jest to ból emocjonalny. To psychiczne i psychologiczne skutki dorastania z widoczną deformacją. I chociaż w moim przypadku stan ten był „widoczny” tylko przez dwa lata, w ciągu tych dwóch lat byłam wyśmiewana, wyśmiewana, dokuczana i nękana. Byłem prześladowany w moich najbardziej kształtujących latach z powodu czegoś całkowicie poza moją kontrolą. To było brutalne.

Pozostają emocjonalne blizny po ich żartach, takie jak 16-calowa blizna po chirurgii wzdłuż mojej lewej klatki piersiowej.

Nadal borykam się z poczuciem, że nie jest „wystarczająco dobry” lub „wystarczająco ładny”. Nadal chodzę każdego dnia, starając się jak najlepiej wtopić. Jestem niesamowicie skrępowany. Często unikam kontaktu wzrokowego. Staram się tego nie robić – to jest coś, nad czym pracuję codziennie – ale taka jest rzeczywistość mojego życia ze skoliozą.

To powiedziawszy, skolioza nie jest wcale zła. Niezależnie od stanu Twojego życia lub rozmiaru krzywizny, skolioza nie jest stanem obciążającym ani terminalnym. Można go rehabilitować i pielęgnować. Nie będzie to łatwe, ale ty (i twoją skoliozę) można wyleczyć, a życie ze skoliozą może być bolesne i trudne, ale może też być prezentem.

Moja skolioza była błogosławieństwem w nieszczęściu.

W jaki sposób? Cóż, ze względu na mój stan i to, jak bardzo mnie to ograniczało, jestem bardzo aktywną osobą dorosłą. Podnoszę ciężary i uprawiam jogę. Jeżdżę na rowerze, wędruję i biegam. Biegam 5 km, 10 km i półmaratony dla przyjemności, ponieważ bieganie przypomina mi, że mogę zrobić wszystko. Przypomina mi, że nie jestem złamany ani słaby. Nie jestem porcelanową lalką i daje mi to poczucie siły, o jakiej nigdy nie myślałam.

Na asfalcie odnalazłem moc, odwagę i pewność siebie.

Nie popełnij błędu: wciąż jest ciężko. Fizycznie, psychicznie i emocjonalnie „życie ze skoliozą” jest nadal trudne. Ale idę dalej. Pomimo bólu idę naprzód, ponieważ jestem czymś więcej niż fizycznymi i emocjonalnymi bliznami, które zostały na mnie nałożone.

Jestem czymś więcej niż diagnozą. Ty też jesteś.