contador gratis Skip to content

Tata pozywa szkołę z powodu wielkości klas jest przykładem dla nas wszystkich

Ojciec z Florydy pozywa lokalny okręg szkolny, ponieważ w szkole podstawowej, do której uczęszcza jego syn, jest za dużo zajęć.

Tata Boca Raton mówi, że klasa przedszkolna jego syna ma 21 dzieci, mimo że Konstytucja Florydy mówi, że klasy od przedszkola do trzeciej klasy mogą mieć maksymalnie 18 dzieci.

„To przekracza granice i to za dużo. Nauczyciel nie może spędzać tyle czasu z uczniami. I nie możesz mieć na oku tylu dzieciaków. To trudne ”- powiedział Paul Kunz WPTV w West Palm Beach.

Tata powiedział agencji prasowej, że nie chce wnosić pozwu, ale okręg szkolny nie reaguje na jego obawy.

„Odpowiedź była taka, że ​​możemy to zrobić. Nie ma problemu ”- mówi.

Okręg nadal analizuje zarzuty, donosi WPTV, ale najwyraźniej istnieją luki w prawie, które pozwalają szkołom uciec z wyższą liczbą klas.

Dr Kathi Gundlach, przewodnicząca Związku Nauczycieli Hrabstwa Palm Beach, powiedziała stacji, że liczebność klas jest problemem.

„Myślę, że to (pozew) jest dobre, że porusza kwestię, że państwo nie finansuje odpowiednio edukacji. Podnosi również fakt, że uchwalono prawo, które mówiło, że istnieje pewna liczebność klas, a ustawodawca ograniczył to i zmniejszył ”- mówi Gundlach.

Kunz nie szuka pieniędzy w procesie i po prostu chce, aby sędzia zdecydował, czy szkoła łamie prawo, czy nie, według WPTV.

Podziwiam tego ojca za podjęcie działań w sprawie, która ma bezpośredni wpływ na możliwości edukacyjne jego syna. Badania wykazały, że dzieci uczą się więcej, a nauczyciele mogą być bardziej skuteczni w mniejszych klasach – podaje National Education Policy Centre.

Podczas gdy niektórzy kwestionują wybór taty, by pozwać dystrykt, w pełni zgadzam się z decyzją Kunza, by przeciwstawić się zbyt dużym klasom. Słusznie zawołał dystrykt za nieprzestrzeganie pozornego prawa stanowego i jeśli okręg nie potraktowałby jego obaw poważnie, jaki miał wybór?

Ale ta rodzina – i wszystkie dzieci na Florydzie – mają szczęście, że ich stan ma nawet prawo, które ogranicza liczbę uczniów w każdej klasie. Tutaj, w Michigan, nie ma ani jednego ograniczenia. Okręgi mogą mieć docelowe wielkości klas i umowy z nauczycielami, które mówią o wielkości klas, ale nie ma prawa ograniczającego wielkość klas.

Wynik? Okręgi szkolne w naszym regionie regularnie mają klasy liczące około 30 lub więcej (a dokładne dane są prawie niemożliwe do znalezienia i porównania przez rodziców). W latach czterdziestych szkoły w Detroit miały podobno wyższe klasy.

Tylko niektóre wybrane dzielnice mają tyle szczęścia (lub są dobrze finansowane), że mogą pochwalić się liczebnością klas poniżej dwudziestki. To sprawia, że ​​skarga Kunza na 21 dzieci wydaje się niemal śmieszna.

Ale ja się nie śmieję. Jaki wybór mają rodzice w stanach takich jak nasz, aby kwestionować nasze skandaliczne rozmiary klasowe? Z doświadczenia wiem, że rady szkolne i administracja powiatowa będą wskazywać na niedostateczne finansowanie ze strony państwa. Może nadszedł czas, aby miejscowi rodzice też coś zrobili.

Co myślisz? Czy Kunz miał rację, aby złożyć pozew? Jak myślisz, co rodzice w metrze Detroit mogą zrobić, aby popierać mniejsze klasy? Powiedz nam w komentarzach.