The 5 Stages Of Grief: Stomach Virus Edition

The 5 Stages Of Grief: Stomach Virus Edition

The 5 Stages Of Grief: Stomach Virus Edition
lmcsike / Shutterstock

Dzieci i choroby idą w parze jak gumowe rękawiczki i wymazy Pap. Jak żyletki i włosy na palcach. Na przykład… cóż, jakiekolwiek inne dwa beznadziejne partnerstwa. Ale kiedy spędzają dni z innymi zasmarkanymi, śliniącymi się dziećmi, które nie myją rąk, okazjonalne choroby są nieuniknione.

Radzę sobie z bólem gardła, szczekaniem, kaszlem i gorączką. Wrzuć wysypkę, a ja wezmę to jak mistrz. Ale mimo że uważam się za doświadczonego opiekuna, wystarczy jedno krótkie zdanie, aby wpaść w całkowitą panikę: „Myślę, że zwymiotuję”.

Boję się wirusa żołądka, tak jak większość ludzi boi się, powiedzmy, apokalipsy. To nigdy nie jest piknik dla nikogo, ale kiedy masz kilkoro dzieci – szczególnie tych małych, których umiejętności robienia zakupów w toalecie są nadal wątpliwe – staje się koszmarem każdego rodzica. Albo padają ofiarą jednego po drugim jak domino, a potem masz do czynienia z tym przez tydzień solidnie, albo wszyscy dostają to w tym samym czasie, a ty szorujesz 2-stopową ścieżkę niestrawionego makaronu jednego dziecka z dywanu, podczas gdy ktoś inny wysadza toaletę (przynajmniej ty nadzieja dotarli tak daleko).

I nigdy nie wiesz, w kogo uderzy następny lub jaki ohydny bałagan będziesz musiał w rezultacie posprzątać, co sprawi, że będziesz ciągle nerwowy. Najgorsze jest to, że bardzo realna wiedza może być następną ofiarą ty, co oznaczałoby najgorszy scenariusz radzenia sobie z czyimś barfem, jednocześnie powstrzymując się od własnego. Bo to nie tak, że mamy dzień chory.

Epidemia wirusa żołądka w gospodarstwie domowym jest traumatyczna, więc prawdopodobnie nie jest przypadkiem, że etapy takiej epidemii są ściśle powiązane z pięcioma etapami żałoby.

Etap pierwszy: zaprzeczenie

Kiedy uderza w pierwszego dzieciaka, mój logiczny mózg włącza się, usiłując to zracjonalizować. „To prawdopodobnie było po prostu coś, co zjadłeś” – ćwierkam lekko. „Czasami nasze żołądki po prostu nie lubią tego, co je karmimy. Nie martwić się.”

Mój optymizm jest trochę zbyt wymuszony, mój uśmiech trochę zbyt szeroki. Trzymam się tej nadziei tak długo, jak tylko mogę, jak ktoś, kto jasno twierdzi, że jest „trochę deszczowo”, gdy huragan wysadza ich dom. Może gdybym oświadczył, że to „nic” z wystarczającą siłą, z wystarczającym przekonaniem, może to być prawda.

To nic! Naprawdę! Nic nam nie jest. Wszystko w porządku. Tyle subtelności tutaj!

Etap drugi: złość

Kiedy dzieciak rzuca się po raz drugi – lub gdy do shindiga dołącza biegunka – nie mogę dłużej zaprzeczać, że jest problem. I wtedy zaczynam się wkurzać. Jakbym już nie miał wystarczająco dużo do zrobienia! Dlaczego teraz? Cała praca. Cała pralnia. Cała nędza. Cała pralnia. Przez wszystkie noce spania z jednym okiem otwartym, gotowym do wyskoczenia z łóżka przy pierwszym bulgotaniu lub kneblowaniu. Cała pralnia! Całe marynowanie w zarazkach i stresowanie się, kto będzie następny. Całe szorowanie lizolem i wybielaczem, aż moje ręce są otarte. A wszystko po co? Więc mogę sam zachorować? Cholera!

Etap trzeci: targowanie się

Kiedy opuszcza mnie złość, po prostu czuję się wyczerpana myśląc o tym, co pociągnie za sobą kilka następnych dni mojego życia. Moje pragnienie zrobienia którejkolwiek z wyżej wymienionych rzeczy nie istnieje. To znaczy, nie jestem nawet fanką prania w normalny dzień. Więc zaczynam rzucać desperackie błagania do wszechświata: proszę, pozwólcie temu ograniczać się do jednego dziecka. Proszę, niech to będzie szybkie. Proszę pozwolić, aby ta tuba chusteczek Clorox zabiła każdy zarazek, zanim się rozprzestrzenią. Obiecuję, że będę lepszą osobą. Obiecuję, że będę codziennie pamiętać ich multiwitaminy. Obiecuję, że przestanę zabierać 15 pozycji do ekspresowej płatności 12 lub mniej. Obiecuję, że przestanę zrzucać bomby typu F. – po tym wszystkim oczywiście jest już po wszystkim, ponieważ nie da się poradzić sobie z epidemią wirusa żołądka bez dużej ilości bomb typu F.

Na poważnie zaczynam sprzątać – daremna próba pozbycia się wirusa. “Popatrz!” Krzyczę do niebios. „Odkażam te klamki! Szoruję te listwy przypodłogowe! To powinno wystarczyć, aby to powstrzymać, prawda? Dobrze?! ”

Etap czwarty: depresja

Oczywiście targowanie się nie udaje, więc ponuro akceptuję swój los. Do tej pory więcej niż jedno z moich dzieci zachorowało, a ja sięgam po mój (niemyty) kucyk w puszystej pościeli. Moje dłonie czują się (i wyglądają) jak sękate nogi koguta po każdym myciu. Mam zrogowaciałe kolana od szorowania podłóg i nowe plamy na dywanie, ponieważ czasami nawet szorowanie nie działa. Zrobiłem kilka awaryjnych biegów po więcej ręczników papierowych, ponieważ dzieci mogą magicznie przekształcić dwie łyżki stołowe obiadu, które zjadły galony wymiotów. Z przygnębieniem spryskuję wszystko środkiem dezynfekującym, chociaż zniknęła wszelka nadzieja na zapobieżenie rozprzestrzenianiu się. Wędruję wyczerpany przez niekończące się błoto głaskania włosów, tarcia pleców, prania i lizolu. Smutno mi patrzeć, jak moje dzieci cierpią. Szlocham, zdejmując kolejną parę kupionych piżam i jeszcze raz kąpię się.

Etap piąty: akceptacja

Wygląda na to, że nigdy nie nadejdzie, ale w końcu na końcu tunelu jest światło. Pierwsza ofiara już przeszła, a ostatni dzieciak w końcu poczuł się na tyle dobrze, że zaczął jęczeć. Jak zwykle jednak dni kontroli szkód i noce przerywanego snu odbijają się na mnie i czuję pierwsze okropne burczenie w żołądku. Ale ponieważ już dawno przeszedłem etap zaprzeczania, wykorzystuję ostatnie godziny względnego dobrego samopoczucia, aby przygotować się najlepiej, jak potrafię, więc sprawy nie idą do końca w gówno, kiedy koczuję obok toalety.

Nie ma sensu stawiać oporu. Staram się patrzeć na dobrą stronę: może czuję się jak osioł, ale to oznacza przynajmniej kilka godzin leżenia w łóżku. I hej, może nawet stracę kilka kilogramów po kilku dniach na diecie popsicle-and-sprite. Nie mając innego wyjścia, jak odpocząć, odzyskam trochę sił.

Ponieważ teraz, kiedy moje dzieci są na tyle zdrowe, że mogę wpaść w amok, kiedy jestem w łóżku, jestem pewien, że będę tego potrzebować.