contador gratis Skip to content

The Last High Chair: O pożegnaniu ze wszystkim, kochanie

The Last High Chair: O pożegnaniu ze wszystkim, kochanie
iStock

Niedawno widziałem zdjęcie uroczego chłopca przyjaciela. Było to typowe zdjęcie z krzesełka do karmienia – szczęśliwe dziecko siedzące wysoko w porze posiłku, zdrowe kawałki jedzenia rozsypane po całej tacy i uśmiech na twarzy tego słodkiego dziecka tak szeroki, że w rzeczywistości moje 44-letnie jajniki drgnęły. Przez kilka chwil tęskniłem za tymi małymi ludźmi posiłkami, a nawet duże, niezdarne krzesełko z plastikowymi pokrowcami na siedzenia wydawało mi się, że spędziłem dekadę na wycieraniu.

W tle zdjęcia dostrzegłem więcej małych ludzi. Wielkie, jaskrawoczerwone, niebieskie i żółte zabawki zaśmiecały podłogę. Ich imiona były niewyraźne, choć z pamięci dokładnie wiedziałem, kim był producent. Szybko nie zapomnisz o niebieskim Little Tikes i czerwonym Fisher-Price. Wydaje mi się, że spędziłem bardzo długi okres mojego życia otoczony mrugającymi i śpiewającymi plastikowymi zabawkami i przeżutymi książeczkami, a także wibrującymi bramkarzami, stymulującymi mózg ExerSaucerami, odkurzaczami z pękającymi kulkami i dużymi żółtymi maszynami do robót ziemnych, które spędzali mali chłopcy. lat wpychając się do moich szafek kuchennych. Pamiętam, że czułem się tak, jakby to wszystko nigdy nie opuściło, jakby moja jadalnia służyła jako główne miejsce zabaw dla grup zabawowych na całą wieczność. Myślałem, że nigdy nie odzyskam swojego domu.

A potem zrobiłem.

Niedawno rozejrzałem się po okolicy i pomijając mnóstwo dziecięcych prac na mojej lodówce i więcej ich prac oprawionych w ramki, tak naprawdę nie wiesz, że dzieci tu mieszkają. Pod stolikiem do kawy leży schludnie koszyk klocków Lego, a kilka pluszowych zwierzątek rzuconych przypadkowo na łóżko mojego najmłodszego syna, ale to wszystko. Cały plastik, zabawki, rzeczy dla dzieci? Odszedł. Z biegiem lat zabawki były powoli zastępowane zabawkami dla dużych chłopców.

Nie potknąłem się o zdalnie sterowany samochód, nie pamiętam kiedy. Zamiast tego kijki wędkarskie, kije golfowe i deskorolki blokują moje wejście. Już dawno oddałem wszystkie moje dziecięce rzeczy. Krzesła do skakania, spacerówki, przenośne łóżeczka, huśtawki, a nawet pieluchy z tkaniny – wszystko to znalazło nowe domy. Zrobiłam to wkrótce po tym, jak zdecydowałam, że czwórka dzieci była dla mnie wystarczająca, chociaż przyznaję, że odpuściłam sobie ze łzą w oku ze smutku, że moje dziecięce dni się skończyły, i jednym ze szczęścia w tym nowym okresie bez dziecka. życie byłam bardziej niż gotowa do objęcia.

Ale jest jedna rzecz, której się nie pozbyłem – krzesełko do karmienia.

Mój najmłodszy ma teraz 9 lat, ale kiedy się urodził, zaszalałem na jednym z tych brzozowych krzesełek wykonanych w Skandynawii „od małego do dużego dziecka”. Ma wyglądać jak prawdziwe meble i chciałem czegoś, co mogłoby zmienić się z wysokiego krzesełka w duży stołek, który można by przysunąć do stołu.

Nadal stoi na końcu naszego stołu, a on nadal na nim siedzi.

Przyznam, że zaprzeczam, że nie potrzebuje już tego krzesła. Nie potrzebuje krzesła, które go podnosi; jest wystarczająco duży, aby usiąść na krześle dla dorosłych. A jednak nie pozbędę się tego krzesła. To moje ostatnie przypomnienie, że kiedyś miałam dzieci w tym domu. Kiedyś na tym krześle siedziało wielkie, uśmiechnięte dziecko, bełkoczące za tacą pełną marchewek i płatków zbożowych. Kiedyś na tym krześle siedział maluch i gadał do mnie, podczas gdy ja rzucałem mu winogronami i paluszkami serowymi. Kiedyś na tym krześle siedział przedszkolak, właściwie używający widelca, żądający keczupu i więcej mleka. A teraz, kiedy patrzę na mojego 9-latka siedzącego na tym krześle, jego długie nogi wystają daleko poza oparcie dla stóp i cała jego górna część ciała unosząca się nad oparciem, jedyne, o czym myślę, to Nie mogę odpuścić tego krzesełka.

I nie zrobię tego.

Widzisz, ostatnio mój 18-latek wszedł chłodno do kuchni, złapał paczkę chipsów i usiadł w wysokim krzesełku, teraz stołku. Zatrzymałem się. Spojrzałem na niego i mój umysł natychmiast powrócił do niego siedzącego na wysokim krzesełku 17 lat temu pokrytego spaghetti. Nie rozmawialiśmy o niczym konkretnym, ale przez cały czas, gdy to robił, nie spuszczałem oka z tego krzesła i wtedy zdałem sobie sprawę, po co tak naprawdę je trzymam.

Trzymałem to krzesełko dla jego dzieci – moich wnuków.

Może będę musiał czekać 8 lub 10 lat na to, ale nie mam nic przeciwko. Ponieważ myślę, że następnym razem, gdy mój dom znów będzie zaśmiecony plastikowymi zabawkami i skocznymi siedzeniami i wszystkimi innymi rzeczami, które moje dorosłe dzieci spadną, gdy będę obserwować ich dzieci, mam wrażenie, że mnie nie będzie. jakikolwiek pośpiech, żeby to wszystko odeszło. Bez pośpiechu.

Teraz wiem, jak szybko to wszystko minęło za pierwszym razem.

Może mimo wszystko powinienem był zatrzymać to łóżeczko.