contador gratis Skip to content

To była najlepsza decyzja, jaką podjęliśmy po zdiagnozowaniu autyzmu u naszego syna

wczesna interwencja
pani / Getty

Diagnoza autyzmu u naszego syna pojawiła się, gdy miał dwa lata. Ma teraz dziewięć lat. Ludzie często zadają pytania, na przykład czy wiesz, że coś jest nie tak? Czy z czasem wszystko staje się łatwiejsze? Patrząc wstecz, na bardzo wczesnym etapie swojego rozwoju wykazywał pewne łagodne objawy. Szybko poruszał stopami w tę iz powrotem w sposób ciągły. Pediatra nazwał to stereotypowymi ruchami, a wyszukiwanie w Google nauczyło mnie, że może to być związane z autyzmem.

Ale wtedy zawsze się do nas uśmiechał i niczego nie podejrzewałem. W każdym razie był dzieckiem. Z pewnością małe dziecko nie może przejawiać objawów autyzmu? Później w swoim rozwoju nagle się cofnął i wkrótce zaczął wykazywać wiele objawów autyzmu. Przestał bełkotać i przestał nawiązywać kontakt wzrokowy. Wkrótce stał się niewerbalny i spędzał większość czasu potrząsając głową lub wpatrując się w swoje dłonie. Nie reagował na swoje nazwisko ani nie wskazywał na rzeczy. Mój brat jest autystyczny i niedługo poczuliśmy, że wiemy, z czym mamy do czynienia.

Rozpoznanie objawów pomogło nam bardzo wcześnie zaakceptować diagnozę. Postawienie diagnozy w młodym wieku umożliwiło wczesną interwencję. Mieliśmy napisane oświadczenie o specjalnych potrzebach edukacyjnych, a on zaczął uczęszczać do szkoły specjalnej. Bez wątpienia była to najlepsza rzecz, jaką dla niego zrobiliśmy.

W tamtych czasach był to trudny wybór, ponieważ był tak młody. To było trzy miesiące przed swoimi trzecimi urodzinami, kiedy zaczął naukę w pełnym wymiarze godzin. W szkolnym mundurku wydawał się taki mały. Jednak pracownicy mają duże doświadczenie w leczeniu autyzmu i wkrótce zaczęli stosować techniki specyficzne dla autyzmu, takie jak PECS (Picture Exchange Communication System). Od tego czasu nasz syn poczynił ogromne postępy. Ma przemówienie i jest doskonałym czytelnikiem. Odłożyłem to na pomoc, jaką otrzymał w szkole.

Dzięki wczesnej interwencji dokonał wielkich postępów i osiągnął rzeczy, których obawialiśmy się, że nigdy ich nie osiągnie. Ale autyzm zawsze będzie z nim. To nigdy nie odejdzie, a on zawsze będzie na skrajnym końcu spektrum.

To nie znaczy, że życie jest całe przeznaczeniem i mrokiem. Po prostu zawsze będzie stawiał czoła wyzwaniom, a my zawsze będziemy z nim, aby im sprostać. Życie z autyzmem jest ciężkie. Naprawdę trudny. Jest tym, kim jest i kochamy go takim, jakim jest. Ale skłamałbym, gdybym powiedział, że to łatwe.

Komunikacja może być frustrująca. Może być bardzo niespokojny, zły lub przytłoczony, i bardzo chciałbym móc to odebrać. Po prostu staramy się jak najlepiej pomóc mu w zarządzaniu. Ale jest też błogo szczęśliwy w międzyczasie, czasem śmiejąc się z niczego. Nie obchodzi go, jak postrzega go świat. Robi, co chce.

Są dni, kiedy płaczę, ponieważ nienawidzę patrzeć, jak walczy. Ale dobrze jest tak się czuć. Czasami czuję, że go zawodzę. Ale to nie jest pomocne dla niego ani dla mnie. Przede wszystkim nauczył mnie również, że mam siłę, by się podnieść, gdy upadnę. Nie wyobrażaliśmy sobie życia z autyzmem. Nasz koniec spektrum to bardzo trudna ścieżka, ale przynosi też niewiarygodne szczęście.