To jest cena miłości matki

syn lubi męża lepiej 1
Tina Bo / Unsplash

Na początku, przez te kilka mglistych tygodni, mój syn nadal należał do mnie, tak jak wtedy, gdy był w środku. Byłem dla niego wszystkim: tym, na którym polegał, tym, który został biologicznie zaprojektowany, aby spełniać jego potrzeby. Odwrócił głowę w stronę dźwięku mojego głosu, gdy ktoś go trzymał. Tylko ja mogłem powiedzieć, czego potrzebował, na podstawie wysokości jego płaczu. Patrzył na mnie swoimi okrągłymi, zdumionymi oczami, spał na mojej piersi, z głową wtuloną pod brodę. Przez te kilka pierwszych miesięcy byłem całym jego istnieniem, a on był mój.

Pewnej późnej nocy – pamiętam, że było późno, ponieważ Owen jeszcze nie spał, a jeszcze nie spał o 22:00 – zostawiłam go z mężem, więc mogłam iść na górę i przebrać się w piżamę. Kiedy otworzyłem drzwi, żeby wyjść z szafy, Andy tam stał, Owen przypięty do niego w swoim nosidełku Ergo, czubek jego małej ciemnej głowy był tylko widoczny na piersi Andy’ego, w krzyku wypukłym i zaczerwienionym na twarzy. Andy niezgrabnie podskakiwał w górę iw dół, próbując uspokoić nasze obrażone dziecko.

„Czy robię to źle?” – zapytał, a jego oczy były zdesperowane.

„Spróbuj bardziej ugiąć kolana”, powiedziałem, demonstrując właściwy rytm i prędkość w mojej szafie, bez dziecka.

Spróbował ponownie i Owen uspokoił się.

Kiedy Andy odwrócił się, by powoli odskoczyć na dół, uśmiechnęłam się do siebie, starając się nie czuć zadowolenia. Nikt nigdy mnie nie nauczył, jak to robić. Ta macierzyńska wiedza była po prostu zawsze tam, gdzieś w mojej głowie lub sercu lub ukryta w pamięci mięśni rąk i nóg i bardzo mi się to podobało.

Kelli McClintock / Unsplash

Nie przeszkadzało mi to, gdy ludzie komentowali, jak bardzo Owen wygląda jak Andy, mimo że było to absolutnie odwrotne od tego, czego się spodziewałem. Kiedy zobaczyłem wstępne zdjęcie USG, pierwszą rzeczą, jaką zauważyłem, było to, jak bardzo podobny był do mojego profilu. Mogłem powiedzieć, że miał moje okrągłe policzki, ten sam nosek. Kiedy lekarz podniósł go nad zasłonę chirurgiczną, abym zobaczył go po raz pierwszy, miał nawet moje ciemne włosy. Jednak po początkowym etapie, kiedy jego rysy zaczęły pojawiać się przez pomarszczoną gąbczastość noworodka, dla wszystkich było jasne, że faworyzuje swojego tatę. Jego włosy rozjaśniły się do brudnego blondu i ułożyły się w kopię Andy’ego; miał długi tors Andy’ego i usta pączków róży, i wszyscy pomyślałem, że powinni mi o tym powiedzieć. Zawsze się uśmiechałem i żartowałem z niesprawiedliwości noszenia go przez dziewięć miesięcy, a potem, gdy nie wyglądał jak ja, ale tak naprawdę mi to nie przeszkadzało. Mógł wyglądać jak jego tata, ale wiedziałem, że był dzieckiem swojej mamy.

W jakiś sposób Owen nie był już dzieckiem. Był pełnoprawnym maluchem, który nie chciał przytulić się do mnie, nie stałby na tyle długo, bym mógł go oddychać. Miał silne opinie na temat wszystkiego, od butów, które chciał nosić (zawsze kalosze) jakie jedzenie chciał jeść (banany na śniadanie i makaron i ser przy każdym innym posiłku). Miał ulubione książki i ulubione piosenki oraz ulubioną piżamę.

I ulubiony rodzic.

Gdy tylko zorientował się, że jest swoją osobą, odrębną ode mnie, i że może mieć preferencje i dokonywać wyborów, jego wybór był jasny: tato.

Po raz pierwszy zauważyłem to, kiedy w weekendowe poranki wchodziłem do jego pokoju, żeby wyciągnąć go z łóżeczka. Wróciłem do nauczania w pełnym wymiarze godzin przez kilka miesięcy, a Andy wstawał Owena w dni powszednie, ubierał go i karmił, zabierał go do opiekunki, a potem sam szedł do pracy. Przed powrotem do pełnego planu zajęć uwielbiałam poranki z Owenem, widząc jego uśmiech, gdy tylko się obudził i zachwycając się jego zachwytem tylko dlatego, że tam byłam. Potem, pewnego sobotniego poranka, wszedłem do jego pokoju, żeby go zabrać, a jego odpowiedź nie była tym, co kochałem od tak dawna: „Dada”.

Następny weekend był taki sam: „Cześć duży chłopcze”, mówiłem. “Dobrze spałaś?”

„Dada”.

„Gdzie jest mój syn?” Uśmiechałbym się, otwierając jego zasłony.

„Dada”.

„Owey… dzień dobry” – zaśpiewałem.

„Dada”.

Poprosił o niego, więc Andy i ja zaczęliśmy zbierać Owena razem w weekendy. Kiedyś oboje weszliśmy do jego pokoju, ja podchodziłem do jednego końca jego łóżeczka, a Andy na drugi, a Owen spojrzał na mnie i dosłownie podbiegł do swojego taty, potrząsając głową i mówiąc: „Nie… nie … Nie. ”

Kiedy nasza trójka grała razem, Owen naprawdę bawił się z Andym, a ja po prostu byłem drugą obecną osobą. Wybrał kolana Andy’ego do opowieści, szukał u niego pozwolenia lub przekierowania, kiedy miał uderzyć w szafki, chciał, żeby to on przetoczył piłkę po pokoju. Kiedy odebraliśmy go z przedszkola w kościele w niedziele i absolutnie się rozjaśnił, patrzył na Andy’ego. Właśnie tam byłem. Byłem wyrzutkiem domagającym się, by popularne dzieci ją lubiły.

Niedługo po tym, jak Owen skończył dwa lata, pojechałem na 10-dniową wycieczkę do pracy na Florydę i każdego z tych 10 dni wyobrażałem sobie nasze ponowne spotkanie. Mój lot powrotny miał przylecieć z wystarczającą ilością czasu, abym odebrał go od opiekunki. Nie spodziewałby się mnie. Siedział na swoim krześle, jadł popołudniową przekąskę, widział mnie i zapalał się tak, jak robił to ze swoim tatą. Uśmiechał się, mówił „mama” w ten powolny, czuły sposób, jakiego zwykł używać, kiedy mnie widział, i sięgał po mnie obiema rękami. Podnosiłam go, a on owijał nogi wokół mojej talii i wciskał twarz w moją szyję, trzymając ręce we włosach.

Kiedy zapukałem do drzwi domu opiekunki, usłyszałem, jak szła przez frontowy korytarz i jego radosne, małe kroki podążające za nią. „Jak myślisz, kto to jest?” drażniła się, próbując doprowadzić do wielkiego ujawnienia, nawet ona się spodziewała. Otworzyła drzwi, a Owen spojrzał na mnie, zatrzymał się na chwilę ze zdziwienia, po czym powiedział „Nie” i ruszył korytarzem.

Udało mi się zaczekać, aż wrócę do samochodu z Owenem przypiętym do siedzenia, zanim zacząłem płakać.

Modliłem sie. Stłumiłem łzy. Wypowiedziałem Andy’emu niesprawiedliwe, pasywno-agresywne komentarze. Straciłam pewność siebie, której jako mama po raz pierwszy nie udało się nawet znaleźć. Zadałem sobie pytanie, CO ROBIĘ ŹLE?

Ponieważ i tak mogłem tam nie być, zacząłem obserwować Andy’ego, kiedy grali, ukradkiem szukając klucza do uczucia Owena. Zauważyłem, jak Andy miał ten kreatywny, bez wysiłku sposób na tworzenie nowych rzeczy, o których nigdy bym nie pomyślał. Zamiast tylko układać klocki w stosy, użył ich do stworzenia drogi dla ciężarówek Owena. Zamiast po prostu gonić Owena po salonie, tak jak ja, zmienił grę w chowanego. Chociaż wiedziałem, że Owenowi się podobało, kiedy rzuciłem mu jego piłkę na podwórku, wrzeszczał z radości, kiedy Andy rzucił ją przed nich oboje, a potem rzucił się, żeby zobaczyć, kto pierwszy do niej dojdzie. Może to był mój nauczyciel albo moja niezdrowa miłość do „powinności”, ale zawsze przestrzegałem zasad – klocki służyły do ​​robienia wież, kredki do kolorowania na papierze, książki do czytania strona po stronie. Odkryłem, że Andy ma w sobie kreatywność, sposób na ekscytujące przyziemne rzeczy, które Owen kochał. To było zrelaksowane i głupie, a wszystko wokół.

Starałem się być bardziej taki: próbowałem wymyślić nowe sposoby robienia tych samych gier, próbowałem udawać głupie. Podobało mu się, gdy podrzuciłem piłkę w powietrze i pozwoliłem, by uderzyła mnie w głowę w drodze powrotnej, ale większość moich wysiłków zaowocowała kilkoma śmiechami, które wydawały się obowiązkowe lub, częściej, brakiem odpowiedzi. Myślę, że Owen wiedział, że nawet mając dwa lata, za bardzo się staram. Jestem prawie pewien, że mój maluch naprawdę przewrócił oczami.

Więc zadzwoniłem do mamy.

Movidagrafica Barcelona / Pexels

„Po prostu nie jestem tak zabawny jak Andy i jestem z tego powodu zestresowany!” Płakałem, jadąc przez słabe światło poranka w drodze do pracy. A potem, mój najprawdziwszy, najprawdziwszy strach: „A jeśli cały mój niepokój opuści Owena?”

„Byłoby znacznie gorzej, gdybyście oboje byli tacy jak Andy albo oboje bylibyście tacy jak wy” – racjonalizowała. Potrzebuje Andy i on cię potrzebuje. On potrzebuje obie typy rodziców ”. To było: pozwolenie, żeby przestać tak bardzo starać się być kimś, kim nie jestem.

Logicznie rzecz biorąc, ma to sens. Tak, kopie w piaskownicy i puszczam bańki na patio, ale więcej czasu spędzam zabierając Owena na zajęcia Romp n ‘Roll i lekcje pływania. Pokazuję mu, jak „pomóc” mi złożyć pranie i opróżnić zmywarkę. Chcę się upewnić, że uczy się właściwych rzeczy, udziela się towarzysko, wymyśla rzeczy i osiąga swoje kamienie milowe. Badam objawy, umawiam się na wizyty u lekarza, konsultuję się z jego logopedą. Kieruję przygotowywaniem posiłków i treningiem korzystania z nocnika. Przestrzegam harmonogramu. Owen tego potrzebuje. Potrzebuje nas obu. Zespół pełen napastników przegra każdy mecz.

Tak, to ma sens, ale nadal boli. Czasami do diabła. I wydaje się to niesprawiedliwe. Ale zgadnij, co jeszcze bolało i było niesprawiedliwe? Ciąża. Poród. Dziewięć miesięcy wymiotów, rezygnacji z kofeiny, bolących stawów i żeber. Szesnaście godzin skurczów wywołanych pitocyną na zamkniętej szyjce macicy przed znieczuleniem zewnątrzoponowym, a wkrótce potem cesarskie cięcie. Ale zrobiłbym to jeszcze raz, sto razy, żeby mieć Owena.

Matki ciągle mają złamane serca i ciała, a my wciąż wracamy po więcej, ponieważ kochamy to, co z tego dajemy, bez względu na to, jak niezrównoważona może być ta wypłata w porównaniu. Kiedy przez tydzień każdą przerwę na lunch spędzałem na poszukiwaniu idealnego przedszkola, które będzie jednocześnie wyzwaniem i wychowaniem mojego syna tylko po to, by spotkać się z jego odrzuceniem, kiedy próbuję z nim pokolorować, pamiętam czasy – nawet jeśli tylko wtedy, gdy nie ma Andy’ego – kiedy Owen okazuje mi swoją miłość. Kiedy wspina się na moje kolana na kanapie, kiedy odkłada swoje zabawki w pociągu, żeby przycisnąć policzek do mojego ramienia, kiedy się z czegoś śmieje, a potem patrzy na mnie, żeby zobaczyć, czy ja też się śmieję. Znów stawiłbym czoła temu odrzuceniu, sto razy, aby przeżyć te chwile.

Złamane serca i złamane ciała: to cena radości matki.