Saltar al contenido

To jest jak być rodzicem bez samochodu

mama i dziewczynki przystanek autobusowy
kiankhoon / Getty Images

Jako osoba, która nie prowadzi samochodu, często jestem pytany, jak to jest nie mieć samochodu. Ludzie naprawdę nie mogą pojąć istnienia – a tym bardziej bycia rodzicem – bez samochodu.

Cóż, powiem ci, jak to jest naprawdę…

Po pierwsze, nie jest to ból w dupie, który większość ludzi uważa. Jasne, nie zawsze jest to najłatwiejsza rzecz na świecie, ale szczerze mówiąc, naprawdę mi to nie przeszkadza. Zawsze mieszkałem w dużym mieście, więc zawsze miałem łatwość podróżowania środkami transportu publicznego. Z biegiem lat łatwiej i łatwiej jest nie mieć samochodu.

Dorastałem w Nowym Jorku. Kiedy byłem nastolatkiem, mniej więcej wtedy, gdy ludzie zazwyczaj uczą się jeździć, mieszkaliśmy na Brooklynie. W odległości krótkiego spaceru od naszego mieszkania znajdowały się cztery różne linie metra, więc szybciej było po prostu dojść do metra i zostać przewiezionym w dowolne miejsce w mieście.

Potem poszedłem do college’u w Bostonie i pierwsze dwa lata spędziłem na kampusie, więc wszystko było w pobliżu. Kiedy mieszkałem poza kampusem, moje mieszkanie znajdowało się 20 minut spacerem od szkoły. Zapłaciłem dodatkowo czynszem, aby uniknąć korzystania z transportu publicznego.

Ale nic nie zwróciło uwagi bardziej niż wtedy, gdy ogłosiłem, że przeprowadzam się do Los Angeles. Bez samochodu. LA ma reputację miasta, w którym Ty musi jechać, bo inaczej nigdy nie będziesz w stanie nigdzie dotrzeć. I chociaż może to być prawdą w niektórych częściach miasta, generalnie jest to nieprawda. Nie miałem żadnych problemów z dotarciem do większości miejsc, do których muszę się udać bez większych problemów.

„Naprawdę musisz się nauczyć jeździć” – lubią mi mówić ludzie. Nie potrafię powiedzieć, ile razy słyszałem coś takiego, odkąd skończyłem 18 lat. Jak gdybym nie rozumiał lub nie zdawał sobie sprawy, jak korzystna jest jazda samochodem. Nie jestem nieświadomy zalet prowadzenia samochodu, ale to nie znaczy, że to po prostu tak łatwo żebym wyszedł i się uczył. W rzeczywistości z biegiem czasu stało się to łatwiejsze nie uczyć się. To wada mieszkania w dużym mieście z dobrym systemem transportu publicznego – łatwo jest na nim polegać.

Ale prawdziwa rozmowa: myśl o wsiadaniu za kierownicę samochodu jest dla mnie kurewsko przerażająca. Tak bardzo, że denerwuję się i drżę. Tak wielu moich przyjaciół i rodziny próbowało mi powiedzieć, jak ekscytująca jest jazda samochodem, i rozumiem, skąd pochodzą, ale… nie. Moja słodka szwagierka próbowała mnie nauczyć jeździć, gdy miałem 22 lata i przez kilka minut było trochę fajnie, a potem coś się we mnie wydarzyło i zacząłem się obficie pocić. Od tamtej pory nie mogłem usiąść za kierownicą samochodu.

Oto jednak sprawa: naprawdę nie mam nic przeciwko temu, że nie mam samochodu. Kiedy mieszkasz w mieście, parkowanie to koszmar. W Los Angeles masz trochę więcej szczęścia, bo to miasto kierowców, ale nie zawsze tak jest. Parkingi są często pełne lub drogie, a parkowanie na ulicy to pieprzony koszmar. Większość budynków mieszkalnych ma miejsca parkingowe dla mieszkańców, ale nawet wtedy, gdy do budynku wprowadza się więcej osób, miejsca te mogą zostać zajęte, ponieważ nie każdy garaż ma taką samą liczbę miejsc parkingowych jak mieszkania. A jeśli jedziesz do domu znajomego, możesz jeździć w kółko przez ponad 20 minut, próbując znaleźć miejsce do zaparkowania. W przypadku mojego obecnego mieszkania, które jest małym budynkiem bez parkingu, brak samochodu zadziałał na moją korzyść.

Są też korzyści dla środowiska. Nie przyczyniam się do zanieczyszczania środowiska przez prowadzenie samochodu (w Los Angeles jest wystarczająco dużo samochodów wytwarzających smog) i nie obciążam zasobów gazu ziemnego. Tak, są tam ekologiczne samochody, ale z pewnością zmniejszam swój ślad węglowy w większym stopniu, nie jeżdżąc wcale.

Jaka jest jednak największa zaleta braku samochodu? Koszt. Wydaje około 100 dolarów miesięcznie na koszty transportu. Gdybym miał samochód, to ledwo wystarczyłoby na paliwo na miesiąc. Nie muszę się martwić o opłaty za samochód, benzynę, ubezpieczenie i to wszystko, co często zniechęca ludzi, którzy nie są niesamowicie stabilni finansowo.

Oczywiście są też wady. Uzależnienie od autobusu lub pociągu może spowodować, że nawet najbardziej wiarygodna osoba stanie się zawodna. Nie masz kontroli nad tym, co może opóźnić transport publiczny, co oznacza, że ​​czasami się spóźnisz, nawet jeśli tego nie planujesz. Jestem dumny z tego, że jestem punktualny, a kiedy byłem tylko ja, było to o wiele łatwiejsze. Teraz mam dziecko, które nie może znaleźć swoich tenisówek lub musi siusiać, gdy wychodzimy przez drzwi. Coś takiego może oznaczać, że przegapimy nasz autobus.

Z samochodem łatwiej byłoby załatwić sprawy. Muszę albo wziąć Ubera (jeśli mnie na to stać), albo poczekać, aż znajomy z samochodem będzie dostępny, aby mnie zabrać. To frustrujące, ale generalnie nauczyłem się ustalać priorytety. A moi przyjaciele są naprawdę wspaniali; czasami proponują, że zabiorą mnie na miejsce, nawet gdybym o to nie poprosił, po prostu dlatego, że wiedzą, jaki to może być wrzód na dupie.

Kto wie, może kiedyś przezwycięży strach przed jazdą i znajdę się w sytuacji finansowej, w której posiadanie samochodu byłoby czymś, co mógłbym zrobić. W międzyczasie nie mam problemu ze stanięciem na przystanku czy dworcu i doświadczaniem świata przez okno jadącego autobusu. Poza tym dużo się o ludziach uczysz, korzystając z transportu publicznego.