contador gratis Skip to content

To jest jedyna zasada dotycząca playdate, której żadna mama nie powinna łamać

data gry
Obrazy bohaterów / Getty

Mój syn osiągnął teraz wiek, w którym randki są nieuniknione.

Denerwowało mnie spotkanie z mamami i randki z zabawami; co, jeśli mama ocenia wszystko, co robię, a ja nie mogę jej znieść? Albo gorzej… co jeśli jej dziecko jest małym bachorem, który dręczy moje dziecko?

Na szczęście mieliśmy dużo szczęścia w dziale randek, a mój syn poznał kilku małych przyjaciół, których uwielbia mieć. Nie mam nic przeciwko udostępnianiu wspomnianych dat odtwarzania; mamy pokój zabaw z wystarczającą ilością zabawek, aby zapełnić dom towarowy, i jest on zamknięty, więc dzieci mogą mieć wolny dla wszystkich. To całkiem miłe.

Większość randek mojego syna odbywa się w naszym domu. Ponownie, nie mam nic przeciwko. Właściwie lubię przygotowywać dom dla gości, stawiać duży dzbanek kawy i rozstawiać przekąski. Wiem, jestem dziwny. Rozgrzewam się i jestem zakłopotany, gdy ludzie przychodzą w odwiedziny, a kiedy moi synowie są starsi, wyobrażam sobie, że mój dom będzie tym, do którego będą gromadzić się jego przyjaciele.

W każdym razie nie mam nic przeciwko byciu gospodynią. Nie przeszkadza mi to, że grupa dzieciaków przychodzi bawić się zabawkami, jeść przekąski, dostać wszędzie okruchy lub ślinić się na kilku zabawkach. Nie przeszkadza mi to… a wiesz dlaczego? To dlatego, że te dzieciaki zwykle nie wiedzą nic lepszego.

Mój syn ma dwa lata, a jego mali przyjaciele z randek są w tym samym wieku… i wszyscy wiemy, jakie są małe dzieci. Są niechlujni. Wyrzucają zabawki iw ciągu trzydziestu sekund może to wyglądać, jakby wybuchła bomba w wcześniej czystym pomieszczeniu.

Ponadto niektóre małe dzieci nie „rozumieją” jeszcze koncepcji sprzątania. Całkowicie to rozumiem. Mojemu maluchowi zwykle trzeba przypominać, żeby posprzątał bałagan i po kilku dobrych chwilach to zrobi. Albo nie będzie. Zwykle jest to bitwa, ale próbuję mu o tym przypomnieć. I widzisz, o to chodzi: właściwie mówię mojemu dziecku, żeby to zrobił.

Jest coś, co mnie niepokoi w mamie, która łamie jedyną podstawową zasadę randek – a to nie sprząta po swoim dziecku.

Co jest bardziej pozbawione szacunku niż zostawienie czyjegoś domu w bałaganie? Mam na myśli to, że prowadzę randkę w moim domu, daję ci filiżankę gorącej kawy i karmię cię jedzeniem. Pozwalam też twojemu dziecku jeść przekąski i owoce mojego dziecka. I nie mam nic przeciwko… ale proszę, dlaczego nie posprzątałeś przed wyjazdem?

Za każdym razem, gdy mój syn odwiedza czyjś dom, zawsze nalegam, aby przed wyjazdem wyczyścił zabawki, którymi się bawił, i jestem tego nieugięty; dziewięć razy na dziesięć zrobi to. Do diabła, lepiej sprząta w domu swojego przyjaciela niż we własnym domu… ​​i to mi odpowiada.

Nie mówię o podnoszeniu każdej zabawki czy myciu parą podłogi, ale, Jezu, czy możesz przynajmniej podjąć wysiłek? A może powiesz swojemu dziecku, żeby posprzątał bałagan, który zrobił? Może samemu posprzątasz trochę bałaganu? Mówi do mnie wiele, gdy ktoś nie ma ochoty nawet podnosić opakowań po owocowych przekąskach swojego dziecka. Daj spokój. Wtedy muszę sobie przypomnieć, że mój syn naprawdę lubi twoje dziecko i robię to dla niego.

Ale poważnie. Nie chcesz być tą osobą. I czy naprawdę chcesz, aby Twoje dziecko też wyrosło na taką osobę?