contador gratis Saltar al contenido

To jest to, co musimy pamiętać o nastolatkach

nastolatki
Westend61 / Getty

Nie ma wątpliwości, że w naszej kulturze rodzicielskiej wszyscy rodzice wydają się najbardziej obawiać się „lat nastoletnich”. Nietrudno zrozumieć, dlaczego. Hormony szaleją na najwyższych obrotach, wahania nastroju mogą wywoływać uraz kręgosłupa szyjnego, a rodzice martwią się seksem, narkotykami i iPhone’ami.

A co z tymi stworzeniami, których tak się boimy? Czy wszyscy zapomnieliśmy, jak to jest być nastolatkiem? Czy zapomnieliśmy, jak to jest wstawać dwie godziny przed szkołą, aby desperacko próbować zatuszować pryszcze korektorem lub nosić najnowsze trendy w stylizacji, aby nie drażnić się z nas? Czy zapomnieliśmy, jak to jest mieć złamane serce po raz pierwszy lub czuć się tak przytłoczonym emocjami, że czujemy się tak, jakbyśmy mogli pęknąć?

Chociaż wielu rodziców czuje, że ledwo przeżyli lata niemowlęce i niemowlęce, nadal lamentujemy i ubóstwiamy ten czas w życiu naszych dzieci. Ale rzadko słyszę, jak rodzice lamentują nad nastoletnimi latami. Rodzice zwykle współczują, że ledwo radzą sobie ze swoimi nastoletnimi dziećmi w domu.

Rozumiem i też jestem winny. Mam teraz nastoletniego pasierba i robiłem wszystkie zwykłe sarkastyczne komentarze na temat tego, że stał się nastolatkiem. Żartowałem też, jak straszne będą prawdopodobnie lata nastoletnie z moją córką. Wszyscy to robimy.

Ale chcę poświęcić chwilę i naprawdę przyjrzeć się, jak postrzegamy nastolatków. Czy naprawdę są niczym więcej niż hormonalnymi potworami, które nieuchronnie będą nas nienawidzić do 30 roku życia?

Nie, nie są. To młodzi ludzie, którzy dorastają w zagmatwanym świecie, pełnym chaosu i niepewności. Obserwują, jak dorośli we własnym życiu, a także w nocnych wiadomościach zachowują się na wiele niesmacznych sposobów.

Może gdybyśmy przestali tak dużo mówić o tym, że wszyscy tęsknimy za dniami, kiedy byli mali i skupili się na tym, kim są teraz, moglibyśmy dodać trochę więcej współczucia i zrozumienia do życia nastolatka, którego znamy i kochamy. Może gdybyśmy przestali tak bardzo demonizować nastolatków, byliby bardziej skłonni do otwarcia się lub wysłuchania nas.

Mogłem się mylić i zdecydowanie się myliłem wcześniej, ale wydaje mi się, że to prawie samospełniająca się przepowiednia, że ​​wokół naszych dzieci ciągle krąży retoryka, że ​​zamieniają się w potwory, gdy osiągną dojrzałość płciową. To prawie sprawia, że ​​mogą zacząć trzaskać drzwiami i ignorować zasady, ponieważ – czy nie tego od nich oczekiwaliśmy?

Być może powinniśmy raczej celebrować rolę dojrzewania w życiu naszych dzieci, niż traktować je jako rodzaj zbliżającej się zagłady. Ja na przykład mam słodko-gorzką nadzieję dla następnego pokolenia młodych dorosłych dorastających w naszym obecnym klimacie. Spotkałem niesamowicie bystre, współczujące i niezaprzeczalnie bystre nastolatki, które dają mi poczucie nadziei na przyszłość. Podziwiam ich i powinniśmy być dumni, że są na tej planecie.

Dojrzewanie i bycie młodym dorosłym jest wystarczająco przerażające bez przerażenia dorosłych w twoim życiu – zwłaszcza zanim to się w ogóle wydarzy. I nie mówię, że wszyscy rodzice to robią. Ale wielu z nas to robi lub ma – w tym ja.

Jestem zdecydowany włożyć większy wysiłek, jeśli chodzi o to, jak postrzegam moją nastoletnią rodzinę, sąsiadów i współobywateli. Za każdym razem, gdy widzę nastolatka robiącego lub mówiącego coś godnego przewrócenia oczami, myślę o swojej przeszłości. Pamiętam, jak byłem zaabsorbowany sobą, jak niepewny byłem i jak mówiłem i robiłem rzeczy, które irytowały otaczających mnie dorosłych. Pamiętam też tych dorosłych w moim życiu, którzy traktowali mnie jak osobę – a nie dziwaka.

Jeśli jest to empatia, wielu z nas może czuć, że brakuje nastolatków, być może my, dorośli, którzy przetrwali nastolatki, powinniśmy zintensyfikować się i dać im dobry przykład tego, jak wygląda empatia. W końcu nastolatek nadal jest tym małym dzieckiem w środku, które kiedyś znaliśmy, trzymaliśmy i kochaliśmy. Raz też byliśmy tam wszyscy.