contador gratis Skip to content

To nasza wina Szkoły publiczne borykają się – i to od nas zależy, jak to naprawić

naprawianie szkół publicznych
asiseeit / iStock

Wszędzie wokół nas krążą modne słowa. Wadliwe szkoły publiczne. Wspólny rdzeń. Nowa matematyka. Nauczanie do testu. Większość z nas nie potrafi właściwie zdefiniować, co te rzeczy oznaczają, a jednak wiemy, że mają na myśli jedno: amerykańskie szkoły publiczne muszą być naprawdę do niczego.

Tyle że nie są do niczego. A do tego stopnia, że ​​nasze dzieci nie otrzymują edukacji, której potrzebują i na którą zasługują, jest to nasza cholerna wina.

Kilka miesięcy temu napisałem artykuł o tym, jak szkoły publiczne nie zawodzą naszych dzieci; zawodzimy nasze szkoły – i nasze dzieci. Możesz przeczytać cały artykuł tutaj, ale w zasadzie jesteśmy winni naszego obecnego systemu edukacji. Zostaliśmy nakarmieni garścią kłamstw o ​​słabych wynikach nauczycieli i słabo radzących sobie szkołach i uwierzyliśmy w te kłamstwa i dlatego jesteśmy tam, gdzie teraz jesteśmy.

Głosiliśmy mantrę „myśl lokalnie” ze słusznym oburzeniem, nawet jeśli wiemy, że szkoła naszych dzieci nie cierpi i nie potrzebuje naszej pomocy, ale inne szkoły tak. Wprowadzamy się do dzielnic z ludźmi, którzy wyglądają jak my i zachowują się jak my. Poświęcamy nasz czas i energię na wolontariat na rzecz PTA w szkołach, które są narażone na szwank z wolontariuszami i zasobami, jednocześnie przymykając oko na uczniów w szkołach, które mają mniej wolontariuszy i mniej zasobów.

To bzdury i pozwoliliśmy, aby ta de facto segregacja trwała nadal pod naszą obserwacją. To nasza własna, cholerna wina każdy szkoły walczą, a naszym obowiązkiem jest naprawienie tego bałaganu. Ponieważ, szczerze mówiąc, mentalność „myśl lokalnie” nadal szkodzi najbardziej bezbronnym dzieciom wśród nas – a to jest niedopuszczalne.

Pozwólcie, że powiem to jeszcze raz, odważnie, dla ludzi, którzy wciąż nie rozumieją: Wszystkie dzieci – nie tylko te, które mają szczęście urodzić się z bogatych rodziców, którzy mieszkają w odpowiednim sąsiedztwie, ale wszystko dzieci – zasługują na wysokiej jakości edukację.

Dzieci nie wybierają rodziny, w której się urodzą, ani nie mają żadnej kontroli nad tym, gdzie mieszkają ich rodzice ani ile zarabiają. To niewinne, czyste karty, a każdy z nich zasługuje na taką samą, wysokiej jakości edukację. Nie możesz myć rąk z problemu tylko dlatego, że nie dotyczy ciebie – albo dlatego, że twoje dzieci chodzą do przyzwoitej szkoły, albo możesz pozwolić sobie na wysłanie dzieci do szkoły prywatnej. Szczerze mówiąc, jeśli twoje dzieci chodzą do prywatnej szkoły lub masz szczęście mieszkać w dobrym okręgu szkolnym, mamy jeszcze większy obowiązek, aby to naprawić.

Więc co możemy z tym zrobić? Jak możemy naprawić ten bałagan, który kultywujemy tak długo?

Cóż, najpierw musimy się kształcić. Pomimo rosnącej liczby aktywistów fotelowych i narzekających na własne przekonania, większość ludzi nie rozumie skutecznych metod nauczania ani tego, jak działa system edukacji. Niewiele osób docenia niesprawiedliwy wpływ podatków od nieruchomości na edukację publiczną. I wiele osób chce zignorować niesprawiedliwy i negatywny wpływ, jaki dzisiejszy standardowy system testów ma na uczniów z mniejszości.

To zamieszanie i brak zrozumienia, choć niezamierzone, ma ważne i szkodliwe implikacje, ponieważ te błędne wyobrażenia wzajemnie się odżywiają i uzasadniają nasze niesprawiedliwe poglądy na temat edukacji. Chociaż wpływ finansowy szkół prywatnych i społecznych na edukację publiczną jest różny w poszczególnych stanach, w większości przypadków skutkuje to znaczną utratą pieniędzy, mimo że okręg świadczy te same usługi.

Na przykład w stanie Wisconsin państwo przekazuje podatek w wysokości proporcjonalnie do liczby dzieci w każdej szkole publicznej. Jeśli okręg straci uczniów – czy to do szkoły prywatnej, czy społecznej – również traci pieniądze, mimo że nadal musi świadczyć te same usługi.

Rodzice (i osoby niebędące rodzicami) powinni być na bieżąco informowani i zasięgać różnych opinii na temat osób posiadających aktualną wiedzę o sytuacji. Porozmawiaj z nauczycielami, których znasz. Uwierz im, gdy mówią ci o swoich obawach i czego potrzebują. Śledź renomowane witryny edukacyjne, takie jak Arkusz odpowiedzi Washington Post lub Edutopia. I sam zrób małe praktyczne dochodzenie. Oprzyj się pokusie pochwycenia się wynikami testów i rankingami szkolnymi. Zamiast akceptować reputację plotek szkolnych za prawdę, odwiedź ją sam i porozmawiaj z nauczycielami i administratorami, którzy są w jej centrum każdego dnia.

Choć może to być niewygodne, nie możemy ignorować wpływu systemowego rasizmu, nieodpowiednich usług zdrowia psychicznego i uprzedzeń społeczno-ekonomicznych na edukację. Ważne jest, aby zwracać uwagę na nasze własne martwe punkty i zdawać sobie sprawę, w jaki sposób możesz przyczyniać się do tworzenia oddzielnych klas. Na przykład badanie wykazało, że biali rodzice zwykle szukali dzielnic, w których ich dzieci byłyby z innymi białymi dziećmi. Aby przeciwdziałać tej tendencji, Adina Brooks, rodzic i doktorantka polityki edukacyjnej, rekomenduje udział w działaniach i organizacjach, w których wszystko ludzie czują się mile widziani, niezależnie od rasy czy statusu społeczno-ekonomicznego.

„Znajdź miejsca w większym obszarze metropolitalnym, które są bardziej zintegrowane, gdzie rodziny różnych ras i grup etnicznych czują się komfortowo” – powiedział Brooks Straszna mama. „Kiedy białe rodziny uczestniczą w działaniach, w których nie mają władzy, znajdują wartość i inwestują w program, może to być niezwykle transformacyjne”. Zaproponowała wolontariat w klubach dla chłopców i dziewcząt, klubach YMCA, zajęciach muzycznych i tanecznych oraz zespołach sportowych na obszarach miejskich, aby pokazać dzieciom bardziej zróżnicowane osoby i zapewnić środki na społeczne programy młodzieżowe.

W ramach własnej społeczności możesz także robić rzeczy, aby podnosić świadomość i zwiększać różnorodność. Na przykład Jessica Smock – była nauczycielka, badaczka edukacji i rodzic – zaleca zbieranie pieniędzy na goszczenie różnych mówców w Twojej szkole i ułatwianie Twojej szkole dołączenia do innych szkół na specjalne zajęcia, takie jak imprezy autorskie i targi szkolne.

Przede wszystkim musimy przestać godzić się na ten zepsuty system posiadaczy i nieposiadających. Bądź głosem zmian. Głosuj często i mając dostęp do informacji – nie tylko w wyborach prezydenckich, ale także w wyborach śródokresowych i stanowych / lokalnych. A kiedy nie głosujesz, bądź zdecydowanym orędownikiem. Nacisk na lepsze usługi zdrowotne (zarówno fizyczne, jak i psychiczne), zwłaszcza w obszarach o niższym statusie społeczno-ekonomicznym. Opowiadaj się za lokalnymi bibliotekami, finansowaniem sztuki i mniejszymi klasami, ponieważ te zmiany mogą spowodować olbrzymi różnica, szczególnie w tych szkołach, które mogą mieć trudności. W rzeczywistości, dowody pokazują, że duża klasa szkodzi wynikom testów nie tylko w krótkim okresie, ale także w długim okresie – a negatywny wpływ jest jeszcze większy w przypadku dzieci o niskich dochodach i dzieci z mniejszości.

Przypomnij sobie o tym to są dzieci. Obwinianie ich lub pociąganie ich do odpowiedzialności za ich sytuację jest nie tylko nielogiczne, ale i okrutne. Zamiast skupiać się na edukacji, jaką otrzymują twoje dzieci, pomyśl z szerszej perspektywy i spójrz na potrzeby innych szkół. Zostań wolontariuszem w szkole na niższym obszarze społeczno-ekonomicznym. Wyślij karty podarunkowe nauczycielom w tych szkołach lub przekaż fundusze na opłacenie uczniów z innych szkół na wycieczki terenowe. Zmiana może nastąpić tylko wtedy, gdy wyjdziemy z naszych stref komfortu i przyjrzymy się wpływom systemu wszystko dzieci.

Jestem gotów na wyzwanie. Jesteś?