contador gratis Skip to content

To oczywiste, kiedy rodzice kończą projekty szkolne swoich dzieci, więc proszę, przestań

Projekt artystyczny Kids Parents
Pixabay

W zeszłym miesiącu nauczyciele z przedszkola mojego syna przydzielili uczniom projekt dioramy. Przyznam, że moją pierwszą myślą było: „O rany, jakbym potrzebował kolejnej rzeczy do dodania do mojej listy rzeczy do zrobienia. I dlaczego po prostu wyrzuciłem to pudełko na buty? Cholera. ”

Wkrótce kupiłem kolejne pudełko po butach (stopy moich dzieci rosną tak szybko, że nie mogę nadążyć!) I też coś sobie uświadomiłem. To był projekt artystyczny dla 4-latków. Nie musiało to być wyszukane, skomplikowane ani stresujące. Po prostu powiedziałbym swojemu dziecku, jakie było zadanie, i użyłem rzeczy, które już mamy w domu, aby je wykonać.

Dzieci badały siedliska – czym one są i różne rodzaje siedlisk, które istnieją w przyrodzie i na świecie. Powiedziałem synowi, żeby wybrał miejsce, w którym mieszkają ludzie lub zwierzęta. Pragmatyczny realista, jakim może być, wybrał nasz salon i poprosił mojego męża, aby narysował ściany, meble i akwarium na regale.

Potem poszedł po domu, szukając swoich zabawek, które były na tyle małe, że zmieściły się w pudełku po butach, i poprosił mnie, żebym je przyklejono, aby reprezentowały jego zabawki. I to było to. Posłanie go do szkoły z pudełkiem pełnym zabawek wydawało się trochę głupie, ale dla niego była to najpiękniejsza i najbardziej autentyczna rzecz we wszechświecie.

Wendy Wisner

I to było jego stworzenie, przedstawiające to, co było dla niego najcenniejsze. W pewnym sensie wydało mi się to trochę fascynujące, jak jakiś trippy obraz Salvadora Dali – mały plastikowy fioletowy krokodyl przyklejony do ściany i Shopkin zwisający z sufitu.

Ale kiedy zostawiliśmy go w jego szkole, byłem zaskoczony innymi projektami. Prawie wszystkie były większe, bardziej wyszukane i znacznie bardziej złożone niż jego. Jeden doskonale przedstawiał pokrój żaby, wraz z filcowymi poduszkami lilii i małą listą żabich faktoidów na boku. Inny miał ręcznie robione, ale bardzo realistycznie wyglądające ptasie gniazdo i coś, co wyglądało jak prawdziwe niebieskie jajka sójki.

Jedna lub dwie dioramy nosiły piętno ucznia z czasów przed maturą (brudne bazgroły, krzywy klej), ale większość z nich przypominała coś, co można by „przypiąć” na tej jednej stronie, którą wszyscy nienawidzimy.

To znaczy, oczywiście mając zaledwie 4 lata, te dzieci nie mogą zrobić wszystkiego same – i wiem, że mój syn potrzebował, abyśmy pomogli mu w niektórych aspektach jego projektu – ale wchodząc do jego klasy, czuliśmy się, jakbyśmy wchodzili w jakiś typ wystawy prezentującej talenty rodziców podających się za przedszkolaków.

Przed wyruszeniem w niekończącą się tyradę w mojej głowie na temat rodzicielstwa helikopterów i „rodziców w dzisiejszych czasach”, poświęciłem trochę czasu na zastanowienie się nad swoją irytacją.

Widzisz, całkowicie pragnę uczestniczyć w projektach artystycznych naszych dzieci, projektach naukowych, pracach domowych i naprawdę we wszystkim, co zamierzały osiągnąć. Wielu z nas ma głęboko zakorzenioną potrzebę doskonałości i ciężko jest przestrzegać standardów malutkich ludzi, którzy nie mają takiej samej wizji produktu końcowego jak my.

Jest jeszcze jeden aspekt tego wszystkiego, który musimy przyznać, a mianowicie, że nakłonienie małego dziecka do osiągnięcia czegokolwiek z terminem lub strukturą może być niezwykle frustrujące i często może być dużo łatwiej po prostu zrobić to cholerstwo samemu.

Podobnie, ufanie każdemu w wieku poniżej 7 lat w zaopatrzeniu w dzieła sztuki jest ryzykowną grą, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi klej lub brokat. (Pełne ujawnienie: w moim domu obowiązuje dożywotni zakaz luźnego brokatu).

W gruncie rzeczy myślę, że to, o co w tym wszystkim chodzi, to chęć, aby nasze dzieci dobrze wyglądały – miały najlepszy projekt i zaimponowały spodniom każdemu, kto go zobaczy. Spójrzmy prawdzie w oczy: kiedy nasze dzieci dobrze wyglądają, my też.

Rzecz w tym, że nikt nie służy rodzicom do samodzielnego wykonywania projektów swoich dzieci. W końcu dzieci muszą nauczyć się robić rzeczy samodzielnie, na swój własny sposób – nawet jeśli oznacza to, że ich praca będzie mniej imponująca. Kiedy „pomagamy”, musimy ocenić, czy pomagamy dla dobra naszych dzieci, czy dla własnego zysku. A jeśli tak jest my dobrze wyglądamy, musimy zrobić ogromny krok w tył, może kilka, i pozwolić naszym dzieciom wyrazić siebie i wygrzewać się w chwale własnych osiągnięć.

Jako osoba kreatywna szczególnie podchodzę do projektów artystycznych. Myślę, że Pablo Picasso doskonale to ujął, opisując zdolność dzieci do tworzenia sztuki: „Wszystkie dzieci są artystami. Problem w tym, jak pozostać artystą, gdy dorośnie ”.

On ma absolutną rację (w końcu on był Picasso). Dzieci rodzą się z naturalną skłonnością do kreatywności i artyzmu. Naszym obowiązkiem jest nie tłumić tego, co oznacza pozwolić im tworzyć najbardziej niechlujne, najbardziej autentyczne projekty artystyczne, nawet jeśli te projekty będą wyświetlane poza naszymi domami. Oznacza to trzymanie nas z dala od ich pracy, chyba że proszą nas o konkretną pomoc.

Słuchaj, nie jestem tutaj w krainie la-la i wiem, że większość dzieciaków nie dorośnie na Picassa. Ale nawet jeśli sztuka nie jest ich wybraną dziedziną, ważne jest, aby kultywowali swój własny, niepowtarzalny styl wypowiedzi i nauczyli się myśleć nieszablonowo w kreatywny sposób. Są to ważne umiejętności życiowe, niezbędne w prawie każdej karierze w taki czy inny sposób. Poczucie pewności w wyrażaniu siebie jest czymś, czego wszyscy potrzebujemy, szczególnie w dzisiejszym świecie.

Ale przede wszystkim musimy cofać się, kiedy tylko jest to możliwe i po prostu pozwolić naszym dzieciom być dziećmi. To najlepszy prezent, jaki możemy im dać, nawet jeśli czasami oznacza to, że nasz dom jest od końca do końca pokryty klejem i brokatem.