contador gratis Saltar al contenido

Trudno polubić moją córkę i przepraszam

trudne do polubienia
Lisa5201 / Getty

Dzień, który sobie uświadomiłem mój dziecko jest że dziecko było dla mnie jako matki punktem zwrotnym. To dzień, w którym zacząłem się wstydzić swojej córki i tego, jak się zachowuje. Tego dnia zacząłem się zastanawiać, czy coś jest z nią nie tak – czy z nią mniejako tego, który ją urodziła i jest odpowiedzialny za uczynienie z niej porządnego człowieka.

Zdarzyło się to w dzień jak każdy inny. Spotykaliśmy się u nas w domu z przyjaciółmi, których dobrze znamy i zapraszaliśmy już niezliczoną ilość razy. Moja 5-latka i jej 4-letnia przyjaciółka biegali po kanapie, grając w berka. Moja córka była „to”, a kiedy nie mogła dogonić przyjaciółki, upadła na ziemię, dąsając się, bliska łez i krzycząc: „Nie mogę cię złapać! Musisz zwolnić! Musisz! Nie będę więcej grać, jeśli tego nie zrobisz! ” Spojrzałem na nią z westchnieniem, jak zawsze w takich chwilach, i spojrzałem na jej przyjaciółkę, która prawie zawsze jest uśmiechnięta i miła, i wtedy już wiedziałem. Wiedziałem, że hipoteza, która budowała się w mojej głowie i sercu od miesięcy i miesięcy, była jednoznacznie prawdziwa: moje dziecko nie jest łatwe do polubienia.

I to nie z powodu tego jednego wydarzenia. To dlatego, że to wcale nie było odosobnione wydarzenie. Takie rzeczy zdarzają się cały czas. Cholerny czas. Bez względu na to, czy jest sama, z rodzeństwem, czy z przyjaciółmi, w domu czy w miejscu publicznym, moja córka jest władcza. Wymagający. Ta, która robi scenę w sklepie, kiedy płacze i płacze, bo nie pozwolę jej kupić trykotu gimnastycznego (my nawet nie uprawiamy gimnastyki!). Szybko płacze, wrzeszczy i wpada w furię, do której kiedyś myślałem, że potrafią tylko dwulatki. Jest lekceważąca i niegrzeczna. Nastrojowy. Nie można się podzielić i nadmiernie zaniepokoić każdą cholerną zabawką (swoją lub kogoś innego). Nalegał na robienie rzeczy po swojemu. Niemożliwe, jeśli sprawy nie pójdą po jej myśli. Manipulacyjny. Zawsze myśli tylko o sobie. I zawsze gotowa powiedzieć ci dokładnie, co myśli i czuje w tej chwili. Jeśli cię nie lubi lub tego, co robisz, usłyszysz o tym. Nienawidzę etykietek, ale spójrzmy prawdzie w oczy, jest porywcza, o silnej woli i, jak się okazuje, bachorem. I za każdym razem, gdy wchodzimy w interakcję z kimś poza naszym domem, czuję się, jakbyśmy wkraczali na pole minowe. Nigdy nie wiem, jak to się potoczy ani co ją podnieci.

Jest to szczególnie problematyczne dla matki, która nie jest tak ukryta, zadowalająca ludzi. Bardzo się staram nie pozwolić ludziom chodzić po mnie, ale jestem dumny z tego, że jestem miły, hojny, troskliwy i ofiarny. Chcę uszczęśliwiać ludzi i łatwo się z nimi dogadać. I nienawidzę tego, że moje dziecko tego nie robi. Ludzie mówili, że będzie lepiej, kiedy zostawi za sobą dzieciństwo, ale Nie-nie dla mnie, nie z nią.

Teraz po prostu krzyczy głośniej i używa większych słów. Ale w ten czy inny sposób przez całe życie była trudnym dzieckiem i nie przewiduję, żeby w najbliższym czasie się zmieniła. Kiedy oglądam ją ramię w ramię z rówieśnikami, nigdy nie jest dla mnie bardziej jasne, że moja niezależna, zdeterminowana, uparta diva różni się od wszystkich pozostałych. Jest definicją trudnego dziecka. Chcę ją zaakceptować i za to kochać. Nie chcę jej porównywać z każdym innym dzieckiem. Ale prawda jest taka, że ​​chciałbym, żeby była trochę bardziej podobna do twojego chłopca lub dziewczynki, która jest wszelkiego rodzaju słodka, przyjemna i niezwykła.

Więc tym z was, którzy spotkają mojego kochanego, wielkookiego bachora, zostanie wam wybaczone, jeśli jej nie polubicie. Często sama jej nie lubię. Jestem jej matką i kocham ją, ponieważ lubiłem ją w najlepszym wydaniu. Rozpoznaję jej potencjał. Znam jej mocne strony. Widzę, jak bardzo stara się rozśmieszyć swojego małego braciszka, z jaką delikatnością głaszcze naszego małego psa i jak może śmiało wejść do pokoju pełnego nieznajomych i posiadać ten pokój, podczas gdy każde inne dziecko pozostaje przyklejone do swoich rodziców. ‘ boki. Słyszę, jak szepcze późno w nocy do swojej młodszej siostry „Kocham cię, Ellie” i kiedy zwraca się do nieznajomego ze Starbucksa i grzecznie się przedstawia, a kiedy mówi: „Będziesz moją przyjaciółką? ” do nowego towarzysza zabaw, coś, na co chciałbym mieć odwagę robić regularnie. I jestem na końcu obfitości uścisków, pocałunków, kocham cię, ręcznie robionych naszyjników i rysunków, na których wyglądam jak piękna Roszpunka. Wiem, jak cudowne może być to dziecko.

Ale ty? Może spędzisz z nią minutę, godzinę lub poranek. Jeśli ci się poszczęści, ty też będziesz odbiorcą całego jej uroku, ciepła i wylania miłości. A jeśli nie? Spędzisz czas na rozpatrywaniu jej gryzących uwag, odgrywaniu sędziego w odpowiedzi na jej żądania dotyczące zabawki, którą aktualnie bawi się Twoje dziecko, zatykaniu uszu, aby nie dopuścić do płaczu i żałując, że nie jesteś gdzie indziej. Przykro mi. Próbuję. Naprawdę jestem.

I muszę wierzyć, że ona też jest, ponieważ w naprawdę dobry dzień zobaczę, jak prawie dosłownie gryzie się we własny język, aby powstrzymać się od powiedzenia czegoś, o czym wie, czego nie chcę, co daje mi ogromną pewność siebie – lub przynajmniej umiarkowana nadzieja – że pewnego dnia stanie się osobą o najwyższym charakterze i uczciwości, dokładnie tak, jak ja tak ciężko pracuję, aby ją wychować. Być może gdzieś ponad tęczą nadejdzie dzień, kiedy myśl o randce nie wprowadzi lęku do mojego serca.

Ale w międzyczasie nie bój się powiedzieć swoim dzieciom, żeby się jej przeciwstawiły. Walczyć o zabawkę, którą chcą. Aby wygrać grę, w której desperacko pragnie wygrać samą siebie. Zaprzeczę temu, jeśli kiedykolwiek o to zapytam, ale ze mną jest w porządku, jeśli dadzą jej trochę kopa w goleń. Na serio. Śmiało… pozwól im urodzić własne wewnętrzne bachory. Moja córka potrzebuje przyjaciół (i drogi Boże, obawiam się, że nie będzie ich miała, jeśli będzie się w ten sposób zachowywała), ale potrzebuje też kogoś, kto ją powali. Moje „przewodnictwo” (czyli delikatne przypomnienia, upomnienia, krytyka i / lub błaganie, w zależności od dnia) zawiodło. Może w tym przypadku presja rówieśników zrobi jej świat dobrego.

Przynajmniej mama może mieć nadzieję.