contador gratis Skip to content

Twoje dziecko jest bachorem i to twoja wina

Twoje dziecko jest bachorem i to twoja wina
jegesvarga / iStock

Nienawidzę być tym, który ci to mówi, ale twoje dziecko jest trochę bachorem. Tak, twoja. Jest jęcząca i zawsze wydaje się, że dostaje wszystko, czego chce.

Wiem, że starasz się być dobrym rodzicem. Twoi rodzice nie byli dokładnie uważny. Nie wiedzieli, gdzie byłeś przez połowę czasu. Na przykład twój tata nie wiedział, że grałeś na flecie. Nie wiedział, że jesteś w orkiestrze marszowej. Twoja mama musiała dużo pracować i przegapiła większość twoich meczów hokeja na trawie. Czasami spóźniała się, żeby cię odebrać po treningu, bo zapomniała.

Ale ty taki nie jesteś. Robisz rzeczy inaczej.

Robisz wszystko, co w twojej mocy, bo chcesz, żeby byli szczęśliwi. Jesteś zbyt zaangażowany, ponieważ chcesz wiedzieć, co się dzieje w ich życiu. Chcesz, żeby czuli się wyjątkowo i ważni. Jesteś nigdy późno podnieść je. Planujesz, organizujesz i sugerujesz działania. Unosisz się jak helikopter. Zadajesz milion pytań. Chcesz, aby ich życie było wspaniałe i wzbogacone. Nie chcesz, żeby byli rozczarowani. Zawsze.

Ale ty popełniasz błędy, ja też. A teraz nasze dzieci to bachory. Dlatego:

Negocjujemy.

Nasze dziecko czegoś chce, więc zaczynają się negocjacje. „Kupię to, jeśli będziesz się zachowywać”, odbija się echem w korytarzach sklepów w całej Ameryce. A kiedy się nie zachowuje, słyszymy: Okej, dam ci jeszcze jedną szansę. ” To oczywiście zmienia się w kilka innych szans. Moje ulubione negocjacje to „Obiecuję, że zrobię to później!” Negocjacje mogą być dobrym narzędziem, ale jeśli mają być skuteczne, musimy wyznaczyć granicę, której nie można przekroczyć. Przekrocz linię i gra negocjacyjna jest nad.

Sprzątamy jego pokój.

Czasami my po prostu nie mogę już tego znieść. Jego pokój wygląda, jakby uderzyła w niego bomba. Brudne ubrania, mokre ręczniki, niepościelone łóżko – wszędzie gówno. Jest nawet jakiś wyciek na ścianie. To jest obrzydliwe i robi się coraz bardziej obrzydliwe. Jednak nadal może chodzić na wszystkie zaplanowane zajęcia i daty zabaw. Nadal może oglądać telewizję przez kilka godzin i zapraszać przyjaciół. Wydaje się, że nigdy go nie czyści, kiedy go o to poprosimy, więc zapinamy pasy i robimy to sami. Ale oto równanie, które stworzyliśmy w tym scenariuszu: przyzwyczaja się do tego, że ktoś po nim sprząta i nie uważa, że ​​to nic wielkiego. Oblicz matematykę, a wynik = bachor.

Nosimy plecak.

Tak, jest ciężki. Wiem. Czasami rzeczy są ciężkie. Ma zadanie domowe do odrobienia. Kiedy odbierzemy nasze dziecko i zaczniemy nosić wszystko do samochodu dla niej, robimy za dużo. Nie jesteśmy jucznymi mułami. Sprawiamy, że jest zbyt wygodna. Stwarza to poczucie uprawnienia.

Pytamy ich, co chcą na obiad.

Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek zapytał mnie, co chcę na obiad. Czy ty? Czy pamiętasz, jak twoja mama mówiła: „Hej, chcecie wyjść na obiad czy zostać w domu?” Kiedy dorastałem, wyjście na obiad było wyjątkową okazją. Pamiętam, że podano mi tylko cztery warianty posiłków: kurczak, klops, spaghetti i naprawdę obrzydliwe kotlety wieprzowe i czerwony ryż, którego nienawidziłem. Wszystko było ugotowane w jednym naczyniu z gigantycznymi kawałkami pomidorów i fasolki szparagowej z puszki. Ale zgadnij co? Zjadłem to, co podano. Koniec opowieści.

Jego plany są ważniejsze od naszych.

„Przepraszamy, nie możemy iść, Bobby gra.” To jest w porządku – przez większość czasu. Oczywiście, że my chcieć przejść do gry. Ale innym razem gra (i Bobby) musi zająć tylne miejsce w naszym życiu. Bobby nieźle się podwiezie. I zgadnij co jeszcze? Bobby zagra lepiej, bo my nie tam okrzyki zachęcające co pięć sekund. Chcesz, żeby twoje dziecko grało lepiej? Przegap kilka gier.

Po prostu chcemy, żeby była szczęśliwa.

Newsflash: Dzieci nie powinny być cały czas szczęśliwe. W porządku, jeśli nie zawsze dostają to, czego chcą, nie robią tego, co chcą, lub nie idą tam, gdzie chcą. Jeśli muszą wykonywać prace domowe, spędzać czas z rodziną lub iść na zakupy z nami, spodziewaj się kilku przewrotów oczami i ciężkich westchnień irytacji. W porządku, bo nie wszystko kręci się wokół nich i ich ciągłego szczęścia.

Podważamy się nawzajem.

To częsty błąd. Nasze dziecko prosi nas o nocleg. Rodzic A mówi: „Nie”. Dziecko przechodzi do Rodzica B, który mówi: „Jasne!” Czemu? Ponieważ nie zawsze jesteśmy na tej samej stronie. Nasze dzieci są mniej złośliwe, kiedy przedstawiamy jednolity front. Powinniśmy dążyć do porozumienia w tej chwili. Możemy porozmawiać o naszych nieporozumieniach później. W przeciwnym razie dzieci uczą się grać rodziców przeciwko sobie.

Nie dajemy im obowiązków ani obowiązków.

Jeśli dziecko nie nakrywa do stołu, nie sprząta ze stołu, nie ładuje zmywarki, nie grabie liści ani nie wyprowadza psa, to powinno płacić czynsz.

Usprawiedliwiamy się za złe zachowanie lub oceny.

Wydaje się, że wszyscy popełniamy ten błąd. Złe zachowanie to złe zachowanie. „Jest zmęczona i głodna” to straszna wymówka. „Miał spóźnioną praktykę i nie mógł ukończyć swojego projektu (mimo że został przydzielony ponad miesiąc temu)” jest równie zły. Musimy przestać usprawiedliwiać złe zachowanie lub brak etyki pracy naszego dziecka. Bez dyscypliny dzieci stają się bachorami.

Kłócimy się z nauczycielem i trenerem.

Ważne jest, aby bronić naszych dzieci, ale tylko wtedy, gdy nasze dzieci same się bronią. Kiedy nauczyciel zauważy, że nasze dziecko ma mniej niż pilne nawyki pracy, uwierz jej. Wbrew powszechnemu przekonaniu większość nauczycieli chce pomagać młodym ludziom. Chcą, żeby dzieci dobrze sobie radziły. Kiedy kłócimy się o nieudolne zadania lub spóźniamy się na ćwiczenia, dziecko dowiaduje się, że może nadal być leniwe, ponieważ jego rodzice będą szukać wymówek i argumentować na jego korzyść. Dowiaduje się, że nie musi szanować swojego nauczyciela ani wykonywać pracy. To takie proste.

Uwaga jest dobra. Zaangażowani rodzice są wspaniale. Ale szkoda wyrządza nam to, jak uważni i zaangażowani jesteśmy. Kiedy pozwalamy naszym dzieciom negocjować, robimy to źle. Jeśli usprawiedliwiamy ich złe zachowanie, robimy to źle. Jeśli są zbyt wygodne, rzeczywiście robimy to źle. Kiedy nadal sprzątamy jego pokój, przyjmujemy prośby o kolację i podkopujemy naszych małżonków, nasze dzieci zamieniają się w bachory.

Wszystkie dzieci muszą od czasu do czasu nauczyć się jeść kotlety wieprzowe z grubym czerwonym ryżem i zieloną fasolką w puszce. To buduje charakter.