contador gratis Skip to content

Tymczasowo straciłem prawo do opieki nad dziećmi z powodu uzależnienia od narkotyków

dzieci zabrane
Straszna mama i Westend61 / Getty

Dopiero z perspektywy czasu mogę uznać ten dzień za dobry. Był 7 kwietnia 2010 i dzień zaczął się dla mnie jak każdy inny. Obudziłem się, połknąłem garść tabletek, wystarczającą, by zacząć, i zacząłem przygotowywać dzieci do szkoły. Myślę, że udało mi się zabrać córkę do jej gimnazjum, zanim wszystko się popsuło.

To nie był pierwszy raz, kiedy mój mąż lub ja przedawkowaliśmy. To nie był nawet drugi raz. To zdarzyło się tyle razy przed tym dniem, że straciłem rachubę. Następną rzeczą, o której wiedziałem, była karetka, a przy tej okazji wezwano również policję i CPS (służby ochrony dzieci). Nie pamiętam wiele z tego, co wydarzyło się tego dnia. To głównie plama pytań, na które nie potrafiłem odpowiedzieć, i intensywny smutek, gdy dzieci zostały usunięte.

Mieliśmy szczęście, co brzmi dziwnie, biorąc pod uwagę poważną sytuację, w której się znaleźliśmy. Moi teściowie opiekowali się dziećmi mojego szwagra, co oznaczało, że zostali powołani do natychmiastowego zabrania moich dzieci. Nie musieli przebywać w Child Haven, tymczasowym miejscu dla dzieci, zanim pójdą do pieczy zastępczej, przez dłuższy czas. Mój mąż i ja przez te kilka pierwszych dni robiliśmy wszystko. Płakałem wszystko czas. Nie mogłem objąć głowy faktem, że odeszli. To niesamowite, że brakowało mi wtedy samoświadomości. Jak śmiesz zabrać mi moje dzieci? Byłem dobrym rodzicem… poza problemem narkotykowym, ale poza tym świetnie sobie radziłem. Przydzielono nam kogoś do pomocy w tym procesie. Przedstawili kroki, które musimy podjąć, aby odzyskać dzieci. Rzecz numer jeden my miał trzeba było zaprzestać używania narkotyków.

Narkomania to trudna sprawa. Kiedy jesteś w aktywnym nałogu, brakuje ci zdolności do rzucenia palenia. To trudna koncepcja, jeśli sam nigdy sobie z nią nie poradziłeś. Chciałem się zatrzymać przez długi czas. Chodziliśmy na 12-etapowe spotkania i „próbowaliśmy”. Prawda jest taka, że ​​odebranie mi dzieci nie wystarczyło, bym przestał. To faktycznie pomogło po pewnym czasie rozwinąć się. Depresja pogłębiła się i nie mogłem dojrzeć światła na końcu tunelu.

Czułem, że utknąłem w cyklu używania, chodzenia do pracy i używania czegoś więcej. Do dekoracji posypałem podczas niektórych wizyt z dziećmi i niektórych 12-etapowych spotkań. Byłem uzależniony od opioidów, środków rozluźniających mięśnie i Xanax, więc od czasu do czasu mogłem wyglądać normalnie. Nie zaszkodziło to, że zażywałem narkotyki, które społeczeństwo uważało za dopuszczalne. O wiele łatwiej jest uzasadnić swoje działania, gdy uzależnienie zaczyna się w gabinecie lekarskim za pomocą bloczka na receptę.

Zagubiony to najlepszy sposób na opisanie tego, jak się czułam, kiedy moje dzieci odeszły. Z jednej strony jestem mamą i mam chcieć wychowywać swoje dzieci. Wiem, że ich kocham, ale w tamtym czasie nie mogłem znaleźć woli zrobienia tego, czego potrzebowałem, aby je odzyskać. Dziwnie jest przejść od porodu i świadomości, że zrobisz wszystko dla swoich dzieci, do momentu, w którym zrobisz wszystko z wyjątkiem przestań brać narkotyki.

Wyobraź sobie, że jesteś tak uzależniony od narkotyku, że nie przestaniesz go używać, nawet jeśli wiesz, że rani to twoje dzieci i wszystkich, którzy cię kochają. Jesteś gotów kłamać i robić wszystko, aby nadal używać.

Uzależnienie zaczęło się dość niewinnie. Miałem problemy z plecami po urodzeniu najmłodszego dziecka, któremu brakowało dni od ukończenia pięciu lat, kiedy straciliśmy prawo do opieki. Mój lekarz przepisał opioidy i środki rozluźniające mięśnie na ból. Nie trwało to długo, zanim całkowicie pochłonęło moje życie. Mój nawyk polegał na robieniu zakupów u lekarza i kupowaniu tabletek poza ulicą. Byłem głęboko przekonany, że mój ból był tak silny, że potrzebowałem tych leków, aby przetrwać dzień.

Pomimo moich bezmyślnych prób zabicia się przez zażywanie narkotyków, poszedłem na odwyk w lipcu 2010 roku. W dniu, w którym zostałem uratowany z szaleństwa, byłem na haju, sam w domu i nie chciałem otworzyć drzwi. Siostra włamała się przez okno mojej pralni, żeby się do mnie dostać. Nie mogę sobie wyobrazić, jak bardzo musiała się bać, nie wiedząc, czy będę żyła, kiedy mnie znajdzie. Zadzwoniła do moich dziadków i zabrali mnie na odwyk.

To całe doświadczenie było dziwne dla mojej rodziny. Chociaż wiedzieli, że wymknąłem się spod kontroli, tak naprawdę tego nie rozumieli. Pochodzę z przeciętnej rodziny z klasy średniej. Wszystkie są dość „normalne” według standardów większości ludzi. Nie rozumieli obsesji i przymusu, które mnie napędzały. Nie rozumieli, że kiedy wpadłem w uścisk mojego nałogu, nie mogłem przestać, nawet gdybym chciał.

Rehabilitacja poszła całkiem nieźle. Struktura była dla mnie dobra. Dało mi to czas potrzebny mojemu ciału i umysłowi na detoksykację z narkotyków. Były zachcianki, ale brałem udział w zajęciach i 12-stopniowych spotkaniach i wkroczyłem na nowy sposób życia.

Chciałbym móc powiedzieć, że zostałem czysty po odwyku. Niestety nie mogę. Nadal myślałem, że jest szansa, że ​​z powodzeniem będę mógł brać tabletki. To nie miało sensu, ponieważ wciąż byłem w trakcie realizacji planu sprawy z CPS, próbując odzyskać moje dzieci. Branie jakiegokolwiek narkotyku byłoby dla mnie niepowodzeniem. Tamte Święta Bożego Narodzenia okazały się szczególnie trudne, ponieważ zacząłem dużo pić. Picie naprawdę nie było moją rzeczą, dopóki się nie stało. Byłem zażywającym pigułki, a nie alkoholikiem, więc pomyślałem, że wszystko będzie dobrze. Mówią ci podczas leczenia, że ​​musisz odstawić narkotyki i alkohol. Całkowita abstynencja to sposób na wyzdrowienie. Moje ego nie pozwoliło mi w to uwierzyć. Byłem inny. Potrafiłem pić odpowiedzialnie, żeby się oderwać.

Uwaga spoiler: nie mogłem. Zacząłem pić cały czas, późno w nocy, wczesnym rankiem, przez cały dzień iw pracy. Szybko stało się oczywiste, że nie mam kontroli nad żadną substancją, której próbowałem użyć.

4 stycznia 2011 roku nie brałem narkotyków ani alkoholu i udało mi się pozostać trzeźwym następnego dnia i pojutrze. Nie potrafię powiedzieć, co sprawiało, że ten dzień różnił się od dni, które go poprzedzały. Nadal byłem tak samo beznadziejny jak wcześniej, a pod pewnymi względami mogłem być jeszcze bardziej beznadziejny. Mój mąż i ja rozstaliśmy się i pracowaliśmy oddzielnie, próbując odzyskać nasze dzieci. Wyprzedził mnie, ponieważ robił to, czego potrzebował w swoim programie i nawróciłem się.

Kiedy jesteś na leczeniu, jest wiele stereotypów. W końcu byłem zmęczony byciem chorym i zmęczonym. Byłem zmęczony wykonywaniem pracy potrzebnej do upicia się lub naćpania i spędzania reszty życia, jakbym nie był pijany i naćpany. Nie mogłem przestać dla moich dzieci, mojej rodziny ani żadnej innej osoby w moim życiu i w końcu zdecydowałem, że powinienem spróbować rzucić dla siebie. Czy byłem tego wart? Czy zasłużyłem na życie? Czy byłbym w stanie żyć z wyborami, których dokonałem?

Okazuje się, że odpowiedzi na te pytania są twierdzące. Jestem tego wart. Wystarczy. Przeszedłem długą drogę od ciemnego miejsca, w którym mieszkałem. Jeśli nie wykonam pracy, aby zachować czystość, ponownie wezmę narkotyki. Nie jestem już tym zdezorientowany. Musiałem zbudować życie warte przeżycia. Używałem narkotyków, aby zmienić moje samopoczucie. Prawda jest taka, że ​​bez względu na to, ile narkotyków lub ile alkoholu wlałem w sytuację, nigdy nie było to wystarczające. Nigdy nie wypełnił tej dziury w środku. Oprócz wyzdrowienia znalazłem terapię jako ujście i sposób na wyleczenie.

15 listopada 2011 roku mój mąż, ojciec moich dzieci, przegrał walkę z nałogiem. Jego śmierć była surrealistyczna. Nie byliśmy razem, kiedy umarł, ale to nie powstrzymało tego od bycia niesamowicie bolesnym i zmieniającym życie doświadczeniem. W tym momencie byłem wolny od narkotyków przez 10 miesięcy. Niedługo w wielkim planie rzeczy. Wtedy nie sądziłem, że to wystarczająco długo, aby poradzić sobie z tak niszczycielską sytuacją. Jedyne, co wiedziałem na pewno, to to, że używanie narkotyków nie polepszy sprawy. Zranienie się nie przywróci go z powrotem. Mogłem być przy moich dzieciach w rzeczywisty i znaczący sposób. Razem moglibyśmy przez to przejść.

W styczniu 2012 roku odzyskałem opiekę nad swoimi dziećmi. Moje relacje z nimi nadal się poprawiały. Jestem pewien, że na początku się wahali. Nie mogę ich winić; Ja też bym mi nie zaufał. Musiałem im pokazać, że jest inaczej, żeby uwierzyli. Droga do przebaczenia, której szukałem, była długa i trudna. Dwie starsze osoby wiedzą, że zamiast nich wybrałem narkotyki. To było dla mnie ważne, aby to przyznać, ponieważ chociaż nie był to dla mnie wybór, taka była ich rzeczywistość. Moje wybory głęboko wpłynęły na ich dzieciństwo i poczucie bezpieczeństwa i nie mogę im mówić, co o tym sądzić. Dzieci są odporne i potrafiły mi wybaczyć i iść dalej. Dwie starsze osoby są teraz dorosłe i mam z nimi silne relacje. Mój najmłodszy był najmniej dotknięty tym, że był taki młody. Z radością stwierdzam, że prawdopodobnie niewiele pamięta z tamtych dni, a większość jego wspomnień jest o mnie czysta.

W styczniu tego roku obchodziłem dziewięć lat bez narkotyków i alkoholu. Na początku nie wierzyłem, że to możliwe. Okazuje się, że życie nie jest takie złe. Jestem matką, córką, siostrą, ciocią, przyjaciółką i współpracowniczką, którą zawsze chciałem być. Pojawiam się dla ludzi, których kocham i nie ma dnia, żeby moje dzieci nie wiedziały, jak bardzo je kocham.

Droga może być czasami trudna, ale te trudności bledną w porównaniu z tym, jak było w przeszłości. Jestem głęboko przekonany, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu i nie ma wypadków. Wiem, że podróż do mojego wyzdrowienia rozpoczęła się tego okropnego dnia, kiedy moje dzieci zostały zabrane, iz tego powodu patrzę teraz na ten dzień, który uratował mi życie.

Jeśli zmagasz się z uzależnieniem, możesz skorzystać z pomocy. Niezależnie od tego, czy rozwiązaniem jest leczenie, czy 12-etapowe spotkania, znajdź kogoś, z kim możesz porozmawiać i rozpocznij drogę do wyzdrowienia. Jesteś tego wart.