contador gratis Skip to content

Uczę się równoważenia uzależnienia od telefonu z czasem spędzonym z rodziną

Uczę się równoważenia uzależnienia od telefonu z czasem spędzonym z rodziną
Shutterstock

Powiedzieć, że spędzam cały dzień na swoim telefonie, nie jest przesadą. Używam go do mojej codziennej pracy, do utrzymywania kontaktu z przyjaciółmi i rodziną oraz do mojej niezależnej pracy jako pisarz.

Nie zauważyłem, jak moja wolność mi się wymyka, pomimo ponad 15 godzin dziennie, kiedy szklany i plastikowy prostokąt jest mocno osadzony w mojej dłoni lub miesięczny abonament za 150 dolarów, za który muszę zapłacić. Nie, moment, w którym zdałem sobie sprawę, że mam problem, nastąpił, gdy moje dziecko podeszło do mnie, płacząc, ponieważ jego starszy brat zranił jego uczucia, a ja próbowałem go uspokoić puszkową odpowiedzią, nawet nie patrząc w górę.

„Mamo, odłóż to i przytul mnie!” – zażądał mój płaczliwy 3-latek.

Whoa. W tym momencie rzuciłem telefon, podniosłem dziecko i powiedziałem, że przepraszam. Zdałem sobie sprawę, że często jestem uwiązany do niewłaściwych rzeczy i poczułem prawdziwy wstyd.

Mój mąż był bardzo szczęśliwy, słysząc, jak ogłaszam, że chcę odpocząć od telefonu, mediów społecznościowych i ciągłego sprawdzania aktualizacji statusu, e-maili, wiadomości Slack z pracy i Bóg wie, na co jeszcze się gapię.

Tak więc przez cały tydzień wyłączyłem telefon i trzymałem go w schowku w samochodzie, gdy byłem w domu. Nie byłoby opłat za brzęczenie, wysyłanie wiadomości tekstowych ani roaming. Korzystałem z telefonu, gdy potrzebowałem zadzwonić i to wszystko.

Muszę być szczery: pierwszego dnia oszalałem. Gdy wschodziło słońce i budził się mój dom, czułem się dziwnie, nie siedząc przy biurku z filiżanką herbaty i w pełni naładowanym telefonem, szukając rzeczy, które przegapiłem w nocy. To było jak dziwna pustka. Nie mogłem się powstrzymać od załamania rąk i szukania rzeczy do zrobienia. Moje dzieci i ja wylądowaliśmy z powrotem w moim łóżku, czytając bajki i trzymając rodzinną historię najdłuższej wojny łaskotkowej.

Moje dzieci znalazły się nagle na mojej twarzy, ponieważ byłem w ich – dosłownie. Kiedy nie składałem prania ani nie zmywałem naczyń, żeby się zająć, ścigałem swoje dzieci i raczyłem je szalonymi opowieściami z dzieciństwa lub prosiłem je – praktycznie błagając – o pomoc w pieczeniu ciasteczek lub kredą na chodniku wzorami paisley i błędnie napisane słowa. Wydaje mi się, że raz faktycznie prowadziłem moje dzieciaki, zamiast na odwrót.

Zdałem sobie sprawę, że są chwile, kiedy naprawdę potrzebuję swojego telefonu i tak jak uczenie się, jak budżetować pieniądze, okazuje się, że przez większość czasu moja „potrzeba” była naprawdę chęcią. Dzwonienie do mojego męża, aby poprosił go, by wpadł do sklepu spożywczego po tylenol dla dzieci, było „potrzebą”. Chwycenie telefonu i bezmyślne przewijanie mediów społecznościowych było „chęcią”. Udało mi się również obniżyć mój plan danych o połowę, oszczędzając nam bardzo potrzebną monetę – bonus!

Pod koniec tygodnia mogłem zobaczyć, w jaki sposób moje dzieci tracą za każdym razem, gdy je odprawiałem, ponieważ gapiłem się w swój telefon. Muszą zobaczyć, jak okazuję im szacunek, słuchając ich oczami, otwartym sercem i milczeniem, kiedy mówią. Muszą czuć, że jestem w pełni obecny w ich świecie. Aż do tego tygodnia nie mogę powiedzieć, że tak było.

Telefony nie są złe, występowanie na Facebooku nie jest straszne i nie osądzam żadnego rodzica, który potrzebuje pięciu minut przewijania aplikacji. Wierz mi, byłem tam. Nadal tam jestem kilka dni.

Ale dla mnie i co ważniejsze dla moich dzieci, mój telefon stał się czymś więcej niż tylko sposobem na spędzenie kilku minut tu i tam. Byłem przywiązany do maszyny, zamiast skupiać się na rodzinie. W dzisiejszych czasach chodzi o próbę znalezienia równowagi między tymi potrzebami i pragnieniami. Zdecydowanie staram się opanować sztukę umiaru.