contador gratis Skip to content

Uczenie moich dzieci, że czyny są głośniejsze niż słowa

trzymając się za rękę staruszka

Na początku tego tygodnia oboje spędziliśmy z mężem noc w pracy później niż zwykle. W drodze do domu zadzwonił i przypomniał mi, że w ostatni weekend nie dotarliśmy do sklepu spożywczego, a w domu nie było już jedzenia. No cóż… z wyjątkiem karmy dla psów i kotów, dwóch kawałków tego, co kiedyś było bochenkiem chleba, i pół słoika masła Cookie Butter Trader Joe.

„Mogę wpaść do McDonald’s” – powiedziałem mu – „Wiem, że nam się to nie podoba, ale dzieciom się to podoba i jest tanie i szybkie?”

Zgodził się, a ja znalazłem się na linii drive-thru w miejscu, w którym nie lubię być. Ponieważ styropian. I dużo sodu. I niskie zarobki. I chemikalia. I lasy deszczowe. (Przestanę teraz, zanim dam sobie kolejną podróż z poczuciem winy Gen-X).

Po zapłaceniu za jedzenie (najwyraźniej zamówienie na 5 to przeciążenie systemu McDonald’s) skierowali mnie do miejsca poza kolejką, aby poczekać na moje zamówienie. Zacząłem zwijać okno (to instrukcja – mamy ograniczony budżet, yo), gdy starszy pan podszedł do mojego samochodu.

– Nie sądzę, żeby włożyli do twojej torby dodatkowego burgera, prawda?

„Nie, nie zrobili tego. Jeszcze nawet nie dali mi jedzenia ”.

– Nie martw się, proszę pani. Niech Bóg błogosławi i mam nadzieję, że spędzisz miły wieczór ”.

Poszedł trochę dalej w dół parkingu i usiadł obok torby, która była w pobliżu od 1972, może 1975 – ale nie jadę później.

Na tylnym siedzeniu siedziało dwoje z trojga naszych dzieci, pan Schmee (14) i Tomboy Princess (10). Nie minęło więcej niż kilka sekund, kiedy starszy z nich powiedział: „Mamo…”

„Tak, mamo…” powtórzył najmłodszy.

„Wiem” – odpowiedziałem. „Muszę tu czekać na nasze jedzenie. Panie Schmee, czy może pan sobie z tym poradzić? ”

“Oczywiście, że mogę.”

Wręczyłem mu 10-dolarowy banknot, który złapał i podszedł do dżentelmena.

Przy opuszczonym oknie usłyszałem, jak mówi: „Chodźmy na kolację” i oboje weszli do środka.

Minęło kilka minut; w tym samym czasie pracownik przyniósł nasze zamówienie i pan Schmee wrócił do samochodu z resztą.

Wyjechałem z parkingu i podziękowałem panu Schmee, a najmłodszy odezwał się: „Mam nadzieję, że znajdzie ciepłe miejsce do spania”.

– Ja też trochę.

– Ale przynajmniej nie jest już głodny.

„Tak”, odpowiadam, „przynajmniej to”.

TO.

To sprawia, że ​​jestem najbardziej dumny z naszych dzieci. Nie są najmądrzejsi. Zapominają, że mają pracę domową. Nocny. Nie są najbardziej wysportowani. Nie mogą sprzątać swoich pokoi. Nie są najbardziej utalentowani. To nie są cudowne dzieci ani cudowne dzieci. ALE – są niesamowicie i pięknie współczujący.

Nie widzą „ich” ani „nas”. Widzą „my”.

Nie widzą „czarnego” i „białego”. Widzą „szary”.

Słuchają razem ze mną wiadomości i zadają pytania, próbując zrozumieć zawirowania na świecie. Mimo wielu razy mówię im, że większość zamieszania nie ma sensu.

Kochają miłość. Nienawidzą nienawiści. Tęsknią za tą samą utopią, za którą tęskniłem w ich wieku. Myśli, które blakły, gdy dorastałem, a rzeczywistość zaczęła rozrywać strukturę moich snów.

Ale może nie tak bardzo, jak się boję. Ludzie nieustannie patrzą na to pokolenie i „opłakują naszą przyszłość” – ale ja patrzę na moje dzieci i myślę: „Pozostawiamy nasze dziedzictwo w całkiem zdolnych rękach”.

Moje dzieci znają współczucie nie dlatego, że im powiedzieliśmy, nie dlatego, że czytaliśmy o nim książkę… ale dlatego, że my pokazał im.

Jako rodzice, nasze działania będą najgłośniejszym dziedzictwem, jakie zostawimy.

Powiązany post: Nazywał się Tom

Ten post jest częścią kampanii 1000 Voices for Compassion.