Umieszczanie moich jajek w jednym koszyku

Umieszczanie moich jajek w jednym koszyku

Trojaczki IVF

Miałam 28 lat, kiedy mój mąż i ja byliśmy gotowi do starań o dziecko. Byliśmy małżeństwem od trzech lat. Skończyłem brać Accutane, lek na trądzik, który musi być poza twoim organizmem przez sześć miesięcy przed zajściem w ciążę z powodu ostrych skutków ubocznych powodujących wady wrodzone. Mój mąż i ja właśnie odbyliśmy z przyjaciółmi wspaniałą wycieczkę po Francji. To był idealny czas, żeby się ustatkować i mieć dzieci.

Ale rzeczy nie potoczyły się zgodnie z planem.

Po roku nadal próbowałam zajść w ciążę. Kiedy w końcu zaszłam w ciążę, mój mąż i ja byliśmy zachwyceni. Stres i zmartwienie zniknęły. Wszystko będzie dobrze.

Zaledwie sześć tygodni po ciąży zabrałam psa do pobliskiego parku dla psów. Kiedy patrzyłem, jak mocuje się z innymi kundlami, poczułem okropny, ostry ból w brzuchu. To uczucie nie było typowymi nudnościami, które kobiety doświadczają w pierwszym trymestrze ciąży; to był ostry ból – jakby ktoś dźgał mnie w brzuch. Zgiąłem się w agonii. Upadłem na kolana i nie mogłem złapać oddechu.

Czułam, że coś może być strasznie nie tak, ale nie wiedziałam na pewno, ponieważ nigdy wcześniej nie byłam w ciąży. Zadzwoniłem do jednego lekarza, który powiedział bardzo rzeczowym tonem: „Nie, to nie jest w porządku, musisz natychmiast udać się do lekarza”. Potem poprosiłem o drugą opinię, mając nadzieję, że ten lekarz powie mi to, co chcę usłyszeć. I zrobił. Powiedział: „Och, to prawdopodobnie nic. Wszystko mogłoby być dobrze ”.

Ból nadchodził. Mąż był poza miastem, więc pojechałam do lekarza. USG pochwy i kilka pytań później poczuł, że ma odpowiedź: miałam ciążę pozamaciczną. Zwykle oznacza to, że zarodek utknął w jajowodzie. Naprawa polegała na podaniu chemioterapii w tyłeczek, co powinno zachęcić zarodek do przejścia. Pamiętam, że byłem w bardzo dobrym nastroju, ale nie pamiętam dlaczego. Może dlatego, że w końcu zaszłam w ciążę. Nawet jeśli nie była to ciąża zdolna do życia, przynajmniej teraz wiedziałam, że mogę wykonać odwieczne zadanie poczęcia.

Ale strzał nie zadziałał. Ból trwał nadal.

Szedłem na operację. Plan był taki, aby mój lekarz chirurgicznie usunął mój złożony zarodek z nadzieją, że utrzymam mój doskonale dobry jajowód w takcie. Potrzebowałam tego jajowodu, zwłaszcza, że ​​już miałam trudności z zajściem w ciążę z obojgiem w moim ciele.

Kiedy przyszedłem, poinformowano mnie, że moja operacja nie jest taka, jak oczekiwali. Lekarze nie mogli znaleźć mojego zarodka w probówce. Moje jajeczko i nasienie mojego męża zapłodniły się poza moim układem rozrodczym i przyczepiły się do mojego pęcherza. Urodziłam dziecko, które rosło na moim pęcherzu.

Lekarz był wręcz oszołomiony podczas mojej wizyty kontrolnej następnego dnia. Powiedział: „Lekarz ma szczęście, że może zobaczyć tylko jedną z takich ciąż w całej swojej karierze!” Tak, powiedział „szczęście”.

Odszedłem od tej sytuacji, nie wkładając zbyt dużego bagażu emocjonalnego w fakt, że straciłam ciążę. Dziecko rosnące na moim pęcherzu było rzeczywiście dziwną i niezwykłą okolicznością, którą zapamiętam na zawsze. Nadal trzymałam się faktu, że mogę zajść w ciążę.

Chris i ja szybko zabraliśmy się za próbę ponownego zajścia w ciążę. Zajęło nam to bolesne półtora roku. Intymność stała się irytującą grą o robieniu dzieci, przepełnioną stresem i niepokojem, ale nasza cierpliwość została nagrodzona piękną rudowłosą córką.

Dwa lata później, kiedy próbowałam ponownie zajść w ciążę, doznałam dwóch poronień. Jeden wieczór skończył się naturalnie w toalecie. Drugi zakończył się wizytą w szpitalu i D&C (Dialation and Curretage), aby usunąć poronienie z mojej macicy.

Poszliśmy z mężem do specjalisty od płodności, który przeprowadził serię badań krwi, aby sprawdzić poziom hormonów i sprawdzić, czy w moich jajowodach nie ma blokady. Lekarz stwierdził, że jestem zasadniczo bezpłodny. Nazwał to „zmniejszoną rezerwą jajników”, co oznaczało, że moje jaja są za stare, by urodzić dziecko. Lekarz usadził mnie i mojego męża i wyjaśnił, że najprawdopodobniej nigdy nie będę mieć dziecka z własnymi komórkami jajowymi i powinienem zająć się znalezieniem dawcy komórki jajowej lub adopcją.

Zbadałem i odkryłem, że dawca jaja kosztowałby 20 000 $. Adopcja wyniosłaby 10 000 dolarów w kraju i 20 000 dolarów plus za adopcję międzynarodową.

To wszystko było przytłaczające.

Nie wiedziałem, co robić, ale wszyscy inni wiedzieli. Mam wiele rad w stylu: „Nie chcesz mieć jaja kogoś innego, prawda?” Rozmawiałem z kobietą, która adoptowała dwoje rosyjskich dzieci. Jej proces wydawał mi się całkowicie przytłaczający i bardzo stresujący. Wiem, jak cudowna jest adopcja i w pełni wspieram ten proces, ale adopcja nie była tym, czego chciałem.

Poszliśmy na drugą opinię. Lekarz w nowej klinice leczenia niepłodności powiedział nam, że z zapłodnieniem in vitro (IVF) może być nadzieja. IVF to proces, w którym komórka jajowa i nasienie są zapładniane poza ciałem i pielęgnowane przez trzy do pięciu dni na szalce Petriego, aż do implantacji w macicy kobiety.

ZWIĄZANE Z: Koszt IVF: jak obliczyć i przygotować się na wydatki in vitro – ojcowski

Była nadzieja.

Zacząłem wstrzykiwać sobie hormony i leki rozrzedzające krew. Nauczyłem się wbijać igłę we własną skórę, jakby to było nic. Skóra na moim brzuchu stała się czarna i sina i cały czas bolała. Potem wszedłem i włożyłem nogi w strzemiona, a lekarze zabrali mi jajka.

ivf

Mój mąż odegrał swoją rolę w tym procesie z miłością i wsparciem (co było nieocenione) oraz z kilkoma randkami z filiżanką i brudnymi czasopismami. Powie ci, że nie ma przyjemności w tego rodzaju uwolnieniu, ale jest bezsprzecznie dużo lepsze niż siniaki i igły.

Gdybyśmy wydobyli dziecko z tego samookaleczenia, wszystko byłoby tego warte.

Pierwszy cykl się nie powiódł i wraz z nim pociemniało mi na duchu. Być może będę musiał po prostu zrezygnować z tej długiej i żmudnej walki. Może mieliśmy być rodziną trzyosobową. Może mimo wszystko moja córka nie potrzebowała rodzeństwa. To nie byłby koniec świata. Nie tak naprawdę się czułem, ale to jest historia, którą zacząłem sobie opowiadać, aby uniknąć uczucia rozczarowania i porażki.

Postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. Ponownie przechodziłbym przez cały proces – zastrzyki, szturchanie i szturchanie, spotkania z maluchem, niekończąca się dyskusja na temat jajeczek i nasienia oraz zapłodnienia.

Pod koniec drugiego cyklu miałem cztery bardzo zdolne do życia zarodki! Lekarz zasugerował, żebym wybrał dwie, więc nie miałabym do czynienia z ciążą mnogą wyższego rzędu i prawdopodobnie trudnym wyborem selektywnej redukcji. Nie słuchaliśmy go. Chciałem włożyć wszystkie swoje jajka do jednego koszyka (dosłownie), ponieważ nigdy więcej nie chciałem przechodzić przez ten proces. Chciałem zwiększyć swoje szanse na urodzenie jeszcze jednego dziecka. (W końcu pierwszy lekarz zajmujący się płodnością powiedział mi, że nigdy nie będę mieć kolejnego dziecka z własnymi jajami, a to ciągle powracało w mojej głowie).

Włożyłem wszystkie cztery embriony i pobrałem trzy z nich. W wieku sześciu tygodni poszedłem na USG i zobaczyłem trzy piękne fasolki z bijącymi sercami. Moje pierwsze pytanie do lekarza dotyczyło tego, czy wszystkie dzieci wrócą do życia (na podstawie jego opinii, patrząc na nie w 6. tygodniu ciąży). Powiedział, że tak. Moje drugie pytanie dotyczyło tego, czy ukrywa się tam więcej dzieci. Lekarz powiedział, że absolutnie nie.

Siedem lat po tej podróży reprodukcji i niepłodności, obejmującej niezwykłą ciążę pozamaciczną, dwa poronienia i dwa cykle IVF, mam czworo pięknych dzieci.

To nie była łatwa podróż. Podnoszenie wielokrotności wyższego rzędu często obciąża cierpliwość, emocje, małżeństwo i finanse, ale ta podróż do iz płodności nauczyła mnie kilku rzeczy.

Zawsze miej drugą opinię, bo bez niej nie miałbym swoich pięknych trojaczków.

Poronienia naprawdę są do ssania fizycznie i emocjonalnie, ale jest to coś, co musisz zaakceptować i iść do przodu. Nie pozwól, by strata cię przygnębiła.

Zawsze słuchaj swojego serca. I twoje instynkty. Wiedziałem, że przeznaczeniem jest więcej niż jedno dziecko. Czasami wystarczy włożyć wszystkie jajka do jednego koszyka i mieć nadzieję na najlepsze.

Woolsley_227_1

Powiązany post: Czekając na dziecko