contador gratis Skip to content

Utrata ciąży i nieoczekiwany smutek

Utrata ciąży i nieoczekiwany smutek
PEXELS

To jest wpis na blogu, który opowiadałem milion razy – w mojej głowie, w moim dzienniku, w modlitwach w środku nocy, w rozmowach z przyjaciółmi i bezbronnych rozmowach z moim mężem – po prostu nigdy publicznie i nigdy tak wyraźnie . Jestem niesamowicie wdzięczna za to, że żyjemy w wieku, w którym utrata ciąży nie jest mistyfikowana. Chociaż jest wiele rzeczy na ten temat, które wciąż nie są zrozumiane, mówi się o tym. To dyskusja. Coraz więcej kobiet czuje się komfortowo wychodząc z stolarki i mówiąc: „Tak, straciliśmy dzieci” lub „Mamy problem z zajściem w ciążę”. Wiem, że często mówię to zdanie, ale to uzdrawianie, a pisanie o rzeczach, które leczą, jest w pewnym sensie moim celem.

To, co uderzyło mnie najbardziej, gdy zacząłem przetwarzać nasze trzy straty, to: partia rzeczy, kiedy przez to przechodzisz. To, czego wielu – w tym ja, kiedyś – nie rozumie, to fakt, że po prostu nie opłakujesz utraty życia, chociaż jest to najbardziej przejmująca część tego wszystkiego. Ten smutek jest wartą sentymentu powieści i nigdy tak naprawdę nie znika.

Wiem osobiście, że doświadczyłem tylu zachęt ze strony otaczających nas osób – ale nic nie mogło mnie przygotować na niektóre z bardziej nieoczekiwanych rzeczy, przez które przechodziłem w miarę upływu tygodni i miesięcy. Tak więc, starając się zachować przejrzystość, oto trzy rzeczy, których nie spodziewałam się zasmucić, gdy przechodziliśmy przez nawracające poronienia.

Opłakiwałam utratę zaufania i wiary we własne ciało. Po prostu nigdy nie myślisz, że to będzie ty. Niezależnie od tego, czy jesteśmy świadomi, czy nie, kiedy jesteśmy młodzi, mamy poczucie siły i witalności. Przypuszczamy, że wszystko, do czego się skupimy, jest rzeczywiście możliwe. Ograniczenia są po namyśle. W moim przekonaniu to ja i mój mąż decydowaliśmy, kiedy zacząć budować naszą rodzinę. My to oni zadecydują, ile będziemy mieć dzieci. Kiedy to powoli zaczęło nas uderzać, poczułem się zagubiony.

Tak wiele z tego, kim jestem na poziomie cielesnym, zostało stworzonych, by nieść życie! Dlaczego moje ciało nie może wytrzymać ciąży? Czułem, że coś we mnie zawodziło i pomimo całej gamy badań krwi, ultradźwięków, badań fizykalnych – jak to nazywasz – nie mogliśmy zrozumieć, co to było lub czemu to zawodziło. Czułem się tak załamany i niezdolny do zrobienia czegoś, do czego zostałem zmuszony. Czułem się bezradny, kompletnie bezsilny. Pogodzenie się z własnymi ograniczeniami jest trudne, a to jest coś ważnego, nad czym musiałem zwolnić kontrolę.

Coś innego, czego nie spodziewałam się poczuć, to smutek i poczucie winy z powodu rozczarowania męża (to, co dostrzegłam). Ja też traciłam jego dzieci. Nie tylko moje. Nie mogłem ich ochronić, co wstrząsnęło moim zranionym sercem ze wstydu, nieważne, że tak naprawdę nie byłem winny tych strat.

Jedną z rzeczy, które zauważyłem w przypadku poronienia, jest to, że prawie cała sympatia i troska o rodzinę, która przez nie przechodzi, jest skierowana do mamy. Pod wieloma względami jest to właściwe – to ja przeszedłem przez poranne mdłości i wyczerpanie i to moje ciało raz po raz przechodziło fizyczny ból poronienia. Mój mąż jednak poradził sobie zarówno z własnym smutkiem, jak iz obserwowaniem, jak jego żona przechodzi przez piekło. Ponieważ cierpiałem, wiele razy musiał być silny i nieść mnie.

Jego nadzieje i oczekiwania legły w gruzach razem z moimi, ale trzymał mnie, modlił się, słuchał, zachęcał, żebym się nie poddawał – i to jeszcze bardziej złamało mi serce. Pisanie o tym teraz jest bolesne, ale przypomina mi też, że w prawdziwych trudach można jeszcze silniej związać się ze współmałżonkiem.

Być może najbardziej haniebną rzeczą, nad którą opłakiwałem podczas tych strat, była moja zdolność do pełnego radowania się z otaczającymi mnie osobami. W pewnym sensie trudno to napisać, aby wszyscy mogli to przeczytać. Wszyscy chcemy, aby ludzie wokół nas wierzyli, że dzielnie cierpieliśmy, prawda? Podzielam te szczere uczucia, ponieważ, prawdę mówiąc, bardzo mnie zaskoczyły. Byłam zazdrosna, kiedy kobiety były obdarzane zdrowymi ciążami i dziećmi. Nikt nie jest ani nie był bardziej świadomy tego, jak bardzo jest to samolubne. To jedna z wielu rzeczy związanych z cierpieniem – może spowodować, że zmienimy się w brzydką, potworną wersję nas samych, jeśli na to pozwolimy.

Pamiętam przerwę od mediów społecznościowych, żeby nie musieć oglądać jeszcze jednego czarno-białego, rozmytego ogłoszenia ciąży w USG. W pewnym momencie nawet zablokowałam większość młodych mężatek na moim Facebooku, żeby uchronić się przed nieuniknionym uczuciem zazdrości. Zdenerwowałem się, gdy moi przyjaciele mieli dzieci bardzo blisko siebie. Byłam we łzach, kiedy młoda para zaszła w ciążę podczas miesiąca miodowego.

Próbowałem zracjonalizować te skądinąd nierozsądne uczucia, wołając: „Ale teraz moja kolej!” i „Dlaczego nie ja?” Potrzebowałem ciągłych przypomnień, że rodzenie dzieci – i życie – nie jest konkursem. Nic nie traciłem z powodu cudzego zysku. Nie chodziło o to, że nie chciałem, aby inni doświadczyli radości nowego życia, po prostu czułem się złamany i nie chciałem czuć się samotny w moim złamaniu.

Dzielę się tymi rzeczami, ponieważ ważne jest, aby wiedzieć, że poza bezpośrednim smutkiem jest wiele, wiele rzeczy, które mogą cię zaskoczyć podczas przetwarzania i leczenia. Posiadaj je. Pracuj nad nimi. Czasami będziesz musiał nawet przez chwilę pozwolić im być tym, czym są. Nigdy w pełni nie ruszysz się ze swojej straty ani nie pokonasz jej, ale zepsute miejsca nie pozostaną zepsute na zawsze. Mogę mówić tylko z własnego doświadczenia, ale przejrzystość ma wartość. Miej łaskę dla siebie, gdy coś boli, czego się nie spodziewasz, i okaż łaskę innym, gdy ich ból nie ma dla ciebie sensu.