contador gratis Skip to content

W te ciemne dni macierzyństwa, o których nikt nie mówi

W te ciemne dni macierzyństwa, o których nikt nie mówi
onebluelight / iStock

Jestem taki zmęczony, że chcę płakać, ale nie mogę, bo jestem taki zmęczony. Nienawidzę takich dni – takich, w których czuję się wyczerpana, zanim jeszcze wstaję z łóżka. Przykręć przycisk ponawiania. Wystarczyłby przycisk zatrzymania, usuwania i zapomnienia tego dnia.

Ostatnią noc spędziłem na żonglowaniu każdym z moich trojga dzieci, które były zdeterminowane w swojej niechęci do snu. Mój najmłodszy zdecydowany czas był lepiej spędzony na nieprzerwanych sesjach pielęgniarskich niż na nadrabianiu zaległości w niektórych ZZZ. Moje dwoje małych dzieci przyłączyło się do nocnych bzdur. Podczas jednego odcinka mój najstarszy krzyczał o krwawym morderstwie, ponieważ jego poduszka spadła z łóżka, a drugi chciał drugiej wody, ponieważ jedna nie wystarczała. Czułem się jak ta mała metalowa kulka w automacie do pinballa, podskakująca po prostu w tę iz powrotem między nimi, gdy próbowałem zmusić ich do powrotu do łóżka.

Po przebudzeniu się po raz ostatni poczułem to w kościach. Dziś zapowiadał się ciemny dzień. Jeden z tych okropnych dni, kiedy wszystko zamienia się w gówno. Takiego, kiedy wszyscy są w najgorszym nastroju, a cierpliwości jest najmniej. Wszystko, co możesz zrobić, to skupić się na przetrwaniu, ale nawet to wydaje się niemożliwe.

Zaledwie godzinę po dniu przerwałem już trzy walki, wydałem jeden limit czasu i byłem świadkiem najbardziej absurdalnych krachów. Jeden z moich chłopców wpadł w histerię, ponieważ jego spodenki nie miały kieszeni. Drugi miał wściekłość po tym, jak omyłkowo pokroiłam jego jabłko na plasterki. Oboje wpadli w furię, ponieważ nie pozwoliłbym im zjeść cukierków na śniadanie.

Nawet ich ubranie wymagało większej liczby zmian stroju niż zwykle, zanim byli w pełni zadowoleni. Szorty były za krótkie, spodnie za długie. Nikt nie chciał nosić koszuli. Pomimo silnej chęci noszenia skarpet, każda para była niegodna ich pulchnych małych stóp.

Wiele z ich śmieszności można przypisać typowemu zachowaniu małych dzieci, ale ich protesty były wyjątkowo zadziorne w tym konkretnym dniu. Wszystko było bitwą, w której wbijali pięty tak głęboko, bez żadnej nadziei na ustąpienie.

Każda prośba, którą złożyłem, spotykała się z „nie”, „Nie chcę” lub moim najmniej ulubionym: „Mamo zrób to”. Potem była ciągła walka o wszystko i wszystko, od których ryk tyranozaura był bardziej realistyczny, przez każdy, kto chciał usiąść dokładnie w tym samym miejscu na kanapie, aż po moment, w którym ktoś zdecydował się stanąć zbyt blisko drugiego. Punktem kulminacyjnym poranka było to, że z powodu poważnej dezaprobaty dla dań śniadaniowych, zdecydowali, że jedzenie jest lepsze na podłodze niż na talerzach. FML. Dziś nie ma tu uśmiechów ani śmiechu.

Czy wspominałem, jak jestem zmęczony?

Zwykle mam energię, aby to odwrócić i zaimprowizować głupią chwilę lub zaangażować się w zabawną grę, aby poprawić paskudny nastrój, w jakim wszyscy są, cokolwiek, co odwróci uwagę i przekształci negatywność. Czasami jest to improwizowana impreza taneczna lub walka na łaskotki. Czasami to ja gonię za nimi jak dinozaur. Często uciekam się do humoru i w takich chwilach łatwo znajduję dobrą passę. Po prostu nie miałam tego dzisiaj w sobie.

Nawet kawa odwróciła się do mnie plecami, tracąc z siebie efekt, który kiedyś miała. W tym momencie piłem go z przyzwyczajenia i dlatego, że zegar wskazywał, że jest za wcześnie na wino.

Wbrew własnemu rozsądkowi postanowiłem wykorzystać ostatnią uncję energii, aby wyruszyć na wycieczkę z domu w nadziei, że świeże powietrze i zmiana otoczenia wyrwie nas z tego funku. Park stanowiłby bardzo potrzebne ujście dla niekończącego się zbiornika energii moich chłopców. Byłby to rezultat każdego innego dnia, ale nie dzisiaj.

Wytrzymaliśmy tylko około 15 minut, co nie dorównywało nawet ilości czasu, jaki zajęło nam przygotowanie nas do jazdy do parku. Burza gówna krzyków, wrzasków, jęków i płaczu nasiliła się po zabawce znalezionej przez jednego z nich, co spowodowało, że zaczęli walczyć, co doprowadziło do naszego szybkiego wyjścia. Nie wydaje mi się, żeby dotknięto jednego elementu wyposażenia. Tylko moje maluchy mogły wywołać nieszczęście na placu zabaw. Kto nie bawi się w parku?

Zdaję sobie sprawę, że nie ma lekarstwa na ten dzień, z wyjątkiem zakończenia. Nikt nie jest szczęśliwy. Wszyscy są zmęczeni. Nie wiem, jak sobie poradzę z drzemką, nie mówiąc już o spaniu.

Wszyscy od czasu do czasu mamy te mroczne dni – przynajmniej mam nadzieję, że nie jestem jedyny. Energii jest najmniej, a nawet myśl o formułowaniu jakichkolwiek słów jest zbyt wyczerpująca.

W te dni ze wstydem przyznaję się, że żałuję, że nie mogłem znowu pracować poza domem z obietnicą przerwy. Dni żałuję, że nie mam w pobliżu rodziny lub przyjaciół, do których mogliby zwrócić się z pomocą SOS w celu uzyskania jakiejkolwiek pomocy.

To są dni, przed którymi nikt cię nie ostrzega, zanim zostaniesz rodzicem. Dni wypełnione uczuciem zbyt niewiarygodnego wyczerpania, aby istnieć, o wiele mniej wystarczającym, aby zająć się bardzo energicznymi, wymagającymi maluchami. Dni, w które chcesz rzucić ręcznik, zanim jeszcze się zacznie. Dni ekstremalne zmęczenie pokonuje twoją zdolność do zabawy lub zabawy.

Nikt nie rozmawia z tobą o dniach, w których będziesz czuł się tak całkowicie samotny, nawet z ciągłą obecnością malutkich istot ludzkich biegających wokół ciebie i nad tobą. Dni, kiedy nie możesz być obecny lub w tej chwili, ponieważ ledwo czujesz, że żyjesz, gdy po prostu wykonujesz ruchy. Są to najprawdopodobniej dni, w których twoje potomstwo rzuca wyzwanie i testuje granice przy każdej okazji w niekończącej się walce i nieustannej walce. Dni, których pragniesz, już się skończyły, więc możesz zapomnieć, że kiedykolwiek się wydarzyły.

To są dni, kiedy poczucie winy mamy ciąży tak mocno na moim sercu, że ledwo mogę oddychać. Dni, kiedy obcinałem lewą rękę na obietnicę zwinięcia się w kłębek i hibernacji tak długo, jak pozwala na to moje ciało. Dni, kiedy coś pójdzie nie tak, mam wrażenie, że mój kruchy świat rozpadnie się i zawali wokół mnie. Dni, kiedy moje oczy są przyklejone do zegara, ale czas przestaje płynąć i bardzo chcę, żeby ten dzień już się skończył. Dni, kiedy zastanawiam się nad wezwaniem męża, aby wrócił do domu i mnie uratował, ale czuję się zbyt zawstydzony, mimo że zrobiłby to bez wahania. Dni, kiedy nieustanne wrzeszczenie, wrzeszczenie i nieustanne skomlenie moich dzieci doprowadzałyby każdego do szaleństwa.

Dni, o których waham się otwarcie mówić z obawy przed osądem. W końcu czy nie wiedziałem, w co się pakuję, kiedy zdecydowałem się mieć troje dzieci jeden po drugim? Czy nie wiem, jak powstają dzieci? Tak, ale czy nie wolno mi mieć złego dnia? Czy nie wszyscy?

Na szczęście te dni są rzadkie, ale nie wstydzę się przyznać, że się zdarzają. Nie jestem złą mamą ani złą osobą. Kocham moje dzieci i naszą rodzinę, ale życie nie jest idealne. Macierzyństwo nie jest doskonałe. Z pewnością nie jestem doskonały. I to jest w porządku.