contador gratis Skip to content

Wersja na Facebook a wersja z prawdziwego życia

wersja-facebook-funkcjonalna

kids-on-grass Zdjęcie za pośrednictwem Shutterstock

Zrobiłem zdjęcie moich dzieci siedzących dzisiaj na kocu piknikowym, uśmiechając się do aparatu i od razu pomyślałem: „Och, to cudowne – powinienem umieścić to na Facebooku!”

Dzisiejsza wersja Facebooka wyglądała mniej więcej tak…

Właśnie wróciliśmy z wakacji, przeżywając falę upałów (co w zasadzie oznacza, że ​​temperatury sięgają 70 – to Irlandia), a dzieciaki spały do ​​8 rano. Jak dotąd, fantastycznie.

Cały ranek bawiliśmy się w ogrodzie, potem zjedliśmy tam obiad na kocu piknikowym – stąd migawka. Następnie rozłożyliśmy składniki na stole w ogrodzie, aby zrobić domowe wypieki lodowe do zamrożenia na jutro, co było cudownym sposobem na spędzenie czasu z moimi dwiema córkami, podczas gdy dziecko spokojnie drzemało w łóżeczku.

Potem dalsze tworzenie więzi matka-córka; dziewczyny pomalowały mi paznokcie, a ja ich.

Potem zrobiliśmy kanapki w kształcie serca według przepisu z książki kucharskiej mojej córki i zabraliśmy je ze sobą na plac zabaw na późny popołudniowy piknik, na zmianę na huśtawkach.

Następnie zatrzymaliśmy się, aby wybrać świeże owoce i warzywa na herbatę i udaliśmy się do domu, do jeszcze ciepłego ogrodu, na kolejny posiłek na świeżym powietrzu. Idealne zakończenie idealnego dnia.

W rzeczy samej.

Wszystko powyżej jest technicznie prawda, ale to jest prawdziwa historia dnia – trochę, o czym nie mówi zdjęcie na Facebooku…

Cały poranek upłynął na kłótniach; słuchanie kłótni i przerywania kłótni – głównie dwie dziewczyny walczące o to, kto powinna być księżniczką w grze, a kto siostrą.

Kiedy na dwie minuty przed przygotowaniem obiadu odmówiłem im przyjęcia jogurtów, nastąpiło poważne tupanie. Sam piknik był naprawdę wielkim bałaganem – jedzenie wciśnięte w koc, maluch wkładał stopy w talerze przerażonych sióstr i jeszcze więcej kłótni o to, kto dostał największą kanapkę. Moje zdjęcie na Facebooku uchwyciło jedną cichą, szczęśliwą chwilę podczas chaotycznego posiłku.

Domowe lodówki, które dobrze brzmią na papierze, były po prostu kawałkami tego, co mieliśmy w lodówce wrzuconych do pojemników na lód: woda, sok pomarańczowy, winogrona i jedna samotna truskawka.

Lakier do paznokci, który nałożyły mi dziewczyny, był wszędzie, a ponieważ był to jakiś rodzaj farby na bazie żelu (dlaczego?), Sprzątanie po tym, jak poszły spać, zajęło pół godziny. Oczywiście musiałem starannie go ponownie nałożyć, aby następnego ranka nie poczuli się urażeni.

Kanapki w kształcie serca? W książce z przepisami miały kształt serca, ale nasza wersja; nie tak bardzo. Zasadniczo rozprowadzamy dżem na chlebie, kroimy go w trójkąty i paski i zwijamy w paski.

Plac zabaw był w porządku, z wyjątkiem sytuacji, gdy moja czterolatka przyszła z płaczem, ponieważ większa dziewczyna kazała jej zejść z huśtawki. Nigdy nie spotkałam innego dziecka na placu zabaw, ale moja córka była tak zdenerwowana, że ​​czułam, że muszę coś zrobić. Więc zwróciłem się do dziecka, delikatnie, ale stanowczo, żeby powiedzieć, że miło jest na zmianę i że nie powinniśmy mówić innemu dziecku, żeby zeszło z huśtawki. Okazało się, że dziewczynka właśnie poprosiła o zmianę, a mój wrażliwy czterolatek źle zrozumiał; nie wiedziała, jak sobie z tym poradzić. Lekcja, której nauczyłem się ode mnie – koniec z wskakiwaniem.

Nasza wycieczka do sklepu była taka, jak można sobie wyobrazić z trójką zmęczonych, głodnych dzieci, a naszą herbatę w ogrodzie nękały dwie wytrwałe, przerośnięte muchy, które już nie żyły.

Ale wiesz co? To był dobry dzień, niezależnie od tego, jak na to spojrzeć.