Wielka porażka Steve’a Jobsa jako ojca

W chwili swojej śmierci innowator Apple, Steve Jobs, współpracował z nominowanym do nagrody Pulitzera pisarzem i byłym redaktorem magazynu Time, Walterem Isaacsonem, nad opowiadającą wszystkim biografią. Książka, która jest w szybkim tempie wydawniczym w wyniku śmierci pioniera technologii, ukaże się 24 października.

Rezerwacje biografii Steve’a Jobsa w przedsprzedaży sprawiły, że stała się bestsellerem nr 1 na Amazon.com. Nie jest to żadna niespodzianka, ponieważ wielbiciele Apple z pewnością chcą uzyskać głębszy wgląd w kogoś, kogo wielu nazywa Thomasem Edisonem tego pokolenia. A jednak Jobs nie otworzył się przez kilka miesięcy, aby zaspokoić ciekawość miłośników komputerów Mac i ugruntować swoje miejsce w historii.

Zamiast tego, według Isaacsona, Jobs miał nadzieję, że książka da jego własnym dzieciom lepszy wgląd w ich ojca, ponieważ rzadko bywał w domu.

„Chciałem, żeby moje dzieci mnie znały” – zacytował Isaacson, który powiedział Jobsowi w ostatnim wywiadzie w domu Jobsa w Kalifornii. „Nie zawsze byłem przy nich i chciałem, aby wiedzieli dlaczego i rozumieli, co zrobiłem”.

Smutno jest myśleć, że jakikolwiek ojciec – czy jest wynalazcą, czy brokerem ubezpieczeniowym – musiałby polegać na kimś lub czymś, kto powie swoim dzieciom, kim był. Czy to nie jest to, co powinniśmy robić każdego dnia jako rodzice, kiedy spędzamy czas z naszymi dziećmi? Poprzez te chwile, kiedy jeździmy do szkoły, gramy w planszówki czy opowiadamy bajki na dobranoc, uczymy się o naszych dzieciach, a one o nas. Co za ironia losu, że człowiek, któremu słusznie przypisuje się dokonanie ogromnych postępów w sposobie naszego życia z perspektywy technologii, był takim dinozaurem z perspektywy ojcostwa. Postawa Steve’a Jobsa w byciu tatą wydaje się być podobna do minionej epoki, kiedy od ojców oczekiwano, że będą dawać pracę swoim rodzinom tak bardzo, że byli praktycznie obcymi dla swoich dzieci.

A jednak, chociaż przyznaje, że nigdy nie był ojcem roku dla trójki dzieci, które miał z żoną Laurene Powell Jobs, przynajmniej przyznał, że są jego dziećmi. W prawdopodobnie najbardziej wskazującym na charakter faktoidzie biograficznym Jobs miał w wieku 23 lat dziecko z dziewczyną z liceum Chrisann Brennan, którego zaprzeczył. Jego dziecko, Lisa i jej matka były na zasiłku nawet po tym, jak stał się bogaty, a mimo to nadal zaprzeczał ojcostwu Lisy i odmawiał pomocy w jej utrzymaniu. Posunął się nawet do podpisania dokumentu sądowego, że Lisa nie mogła być jego dzieckiem, ponieważ był bezpłodny. Najwyraźniej nie była to prawda, ponieważ w późniejszym życiu miał troje dzieci. Jobs naprawdę rozpoznał Lisę jako swoje dziecko, gdy miała 6 lat. Według Lisy, jako nastolatka stała się bardziej częścią życia swojego ojca. Lisa Brennan-Jobs ma teraz 33 lata i jest absolwentką Harvardu i pisarką.

Niesamowita porażka Steve’a Jobsa jako człowieka rodzinnego sprawiła, że ​​stał się również nieświadomym pracodawcą, jeśli chodzi o równowagę w rodzinie. Często był wymieniany jako twardy szef, który niewiele myślał o wymaganiu od swoich pracowników godzin pracy, które nie sprzyjały wychowywaniu rodziny.

„Zdziwiłbyś się, jak ciężko tu pracują ludzie” – powiedział Jobs w wywiadzie dla Businessweek z 2004 roku. „Pracują w nocy i w weekendy, czasem przez jakiś czas nie widują się z rodzinami. Czasami ludzie pracują przez Święta Bożego Narodzenia, aby upewnić się, że oprzyrządowanie znajduje się w jakiejś fabryce w jakimś zakątku świata, aby nasz produkt wyszedł najlepiej, jak może. ”

Bez wątpienia zaangażowanie Steve’a Jobsa jako innowatora, twórcy i przedsiębiorcy jest godne podziwu i wyjątkowe. Jeśli chodzi o technologię i biznes, wiele nas nauczył. Ale jako ojciec i jako członek rodziny był tym, który musiał się wiele nauczyć. Najwyraźniej nie było do tego aplikacji.

Co myślisz? Czy niepowodzenia Steve’a Jobsa jako ojca wpływają na jego dziedzictwo?