contador gratis Skip to content

Wpadłem w dosłowną walkę o żywność przy pełnowartościowym jedzeniu

walka na jedzenie
krblokhin / Getty

Nie jestem dumny ze swojego zachowania. Rzucanie jedzeniem, szczególnie w miejscach publicznych, nigdy nie jest właściwe. Ale zanim osądzisz mnie zbyt surowo, wysłuchaj mnie.

Mój syn ma spektrum autyzmu. Ma wyzwania behawioralne wynikające z jego niepełnosprawności. To prawda, może nie mieć najlepszego przykładu (mama, która rzuca jedzeniem, na początek), ale ma różnice neurologiczne, które sprawiają, że zwykła wycieczka do sklepu spożywczego jest wyzwaniem.

Te różnice są w pełni widoczne co niedziela kiedy zabieram moich dwóch synów – mojego sześciolatka na spektrum i mojego trzylatka – na śniadanie do Whole Foods. Robię to, aby obaj chłopcy poćwiczyli, jak zachowywać się publicznie. Poza tym jajecznica w barze śniadaniowym Whole Foods to jedyne, jakie będzie jadł mój starszy syn.

W samochodzie przechodzimy przez podstawowe zasady: Spokojne głosy. Bezpieczne ręce. Trzymać się razem. Ale w chwili, gdy wchodzimy do sklepu, te przypomnienia wydają się wylatować przez automatyczne szklane drzwi wraz z pędem powietrza w pomieszczeniu.

Coś w środowisku Whole Foods zniechęca mojego syna. Może to jasne światła, wysokie sufity lub półki wypełnione kalejdoskopowymi pudełkami. Dzieci z widma reagują bardziej na bodźce sensoryczne, a mój syn nie jest wyjątkiem.

Jego ciało natychmiast przyspiesza. Jego stopy poruszają się szybciej. Jego kończyny rozchodzą się we wszystkich kierunkach. Wydaje głośne, przypadkowe dźwięki, które odbijają się echem w całym sklepie.

Mamy wygląd. Nie są tym samym, współczującym rodzajem, który miałem, gdy mój syn był małym dzieckiem biegającym swobodnie po przejściach lub miał załamanie w dziale produkcyjnym. Gdy mój syn dorósł, społeczne oczekiwania wobec niego uległy zmianie, mimo że jego stan pozostaje taki sam.

Te spojrzenia mówią jedno: Zdobądź swoje dziecko pod kontrolą.

To, czego ci gapie nie wiedzą, to ile mojego życia poświęcam właśnie temu. Jest to praktycznie praca w pełnym wymiarze godzin, obejmująca spotkania terapeutyczne, plany behawioralne, systemy tokenów i wykresy naklejek, a wszystko po to, by kontrolować mojego syna, a dokładniej, nauczyć go panowania nad sobą.

Może to poczucie niesprawiedliwej oceny zapoczątkowało moją reakcję tego ranka. A może po tak długim życiu z codziennymi wyzwaniami wychowywania dziecka na widmie byłem po prostu zmęczony, zmęczony i gotowy coś rzucić.

Stało się to w barze owsianym.

Nadzorowałem, podczas gdy mój syn próbował sobie służyć. Jego ciało było jak zwykle pobudliwe. Nalał owsiankę do miski, a potem unosił się nad wyborem dodatków, wskakując na miejsce.

Byłem świadomy mężczyzny stojącego zbyt blisko nas, sapiącego niecierpliwie. Rzucając okiem przez ramię, zobaczyłem, że był wysoki, miał wąsy i czerwoną, groźną twarz. Rozmawiał bezpośrednio z moim synem.

– Zwolnij – skarcił.

Nie obchodzą mnie mężczyźni z wąsami, ale mężczyźni, którzy swoim rozmiarem i płcią zastraszają innych, są dla mnie naganni. I nikt, niezależnie od wzrostu i płci, nie przemawia do mojego dziecka takim tonem.

„Nie mów tak do mojego dziecka” – powiedziałem.

„Włóż to sobie do ucha, proszę pani” – odpowiedział.

“Przepraszam?”

Odsunął swoją twarz kilka cali od mojej i powiedział w zwolnionym tempie: „Włóż – To – W – Twoje – Ucho – Pani”.

Jest tuzin powodów, dla których powinienem odejść w tym momencie. Mężczyzna mógł być uzbrojony i niebezpieczny. Przynajmniej był w złym humorze. Moje dzieci patrzyły. Powtórzyłem sobie z powrotem swoją mantrę: Spokojne głosy! Bezpieczne ręce! Trzymać się razem!

Jego miska płatków owsianych bez pokrywki stała na skraju baru. Szybkim szturchnięciem zrzuciłem go na podłogę.

– Przepraszam – powiedziałem. – Wygląda na to, że przewróciłem twoją owsiankę.

“Bezpieczeństwo!” – wrzasnął mężczyzna. „Zostałem napadnięty!”

Odszedł, a potem nagle się odwrócił. Sięgnął do mojego wózka ze sklepami, wyciągnął duże pudełko jajecznicy i cisnął nim po podłodze.

Wiele potrzeba, aby uciszyć moich dwóch chłopców, ale to wystarczyło. Wszyscy troje patrzyliśmy na mężczyznę z otwartymi ustami. O o, Myślałem, to idzie źle. Musimy się stąd wydostać.

Wychodząc, zatrzymałem się przy kasjerce i przedstawiłem jej nieco skróconą wersję wydarzeń („ten człowiek po prostu rzucił jajkami na podłogę”).

Jak mówię, nie jestem z siebie dumny. Moje działania dały odwrotną wiadomość, nad którą tak ciężko pracowałem, aby zaszczepić w moich dzieciach: jesteśmy odpowiedzialni za dokonywanie dobrych wyborów, nawet jeśli inni tego nie robią. Ktoś musiał posprzątać ten bałagan, ponieważ byłam zbyt zawstydzona i przestraszona, by zostać w pobliżu i samemu to posprzątać.

Nauczyłem się z tego, że muszę lepiej dbać o siebie – iść na terapię lub podjąć kickboxing, ale znaleźć lepszy sposób na radzenie sobie ze stresem.

Lekcja dla wszystkich innych jest taka: daj mojemu synowi przestrzeń, by był sobą. Jest głośny i denerwujący. Od czasu do czasu przewraca lufy i kadzidełka. Ale on się stara.

I ja też.