contador gratis Skip to content

Wychowywanie dziecka z silną wiarą, kiedy nie jesteś tego taki pewien

dziecko ma silniejszą wiarę
JGI / Jamie Grill / Getty

Pewnego wieczoru przygotowywałem obiad, kiedy mój 3-latek podszedł do mnie ze stosem papierów w rękach. Podaje mi papiery i mówi: „Mają cię nauczyć o Jezusie. Podziel się nimi z mężem ”.

Co?

Najwyraźniej muszę uważniej przyglądać się kreskówkom, które ogląda. A może odebrał coś z kościoła jeden z czterech razy, kiedy byliśmy, odkąd się urodził. A może pewnego dnia zaklęłam pod nosem i to był jego sposób na wywołanie mnie. W każdym razie moje dziecko ma naprawdę silną wiarę.

Jak dla mnie. Nie jestem pewny.

Dorastałem w katolickim domu i chodziłem do kościoła w każdą niedzielę i CCD co tydzień. Zostałem ochrzczony, przyjąłem pierwszą komunię i bierzmowanie. Przez całe moje dzieciństwo kościół był dany, wiara była dana. Ale nigdy nie czułam presji, by trzymać się tych przekonań, a moi rodzice upewnili się, że wiem, że mogę wybrać dla siebie.

Dopiero na studiach odkryłem, co to oznacza. Miałem kilka poważnych pytań do kościoła katolickiego i stwierdziłem, że mój system wierzeń nie jest zgodny z niektórymi naukami i praktykami. Pomimo tego, że byłem na uniwersytecie katolickim, oderwałem się od katolicyzmu i doszedłem do wniosku, że będąc chrześcijaninem, nie czułem więzi z konkretnym kościołem lub grupą religijną.

Kilka lat później byłem zaręczony i zastanawialiśmy się, gdzie chcieliśmy się pobrać. Mój przyszły mąż był baptystą, a ja byłam wielkim znakiem zapytania, więc na nasz ślub znaleźliśmy piękny kościół baptystów, który podobał mi się ze względu na kamieniarkę i fakt, że kaznodzieja pozwolił nam zmienić śluby, aby być bardziej społecznie postępowy. To było piękne, ale szczerze mówiąc, pomysł ślubu w kościele był dla mnie bardziej tradycją niż uczuciem religijnym.

Zaczęliśmy wtedy szukać kościoła bliżej naszego domu, do którego moglibyśmy uczęszczać regularnie, myśląc, że skoro oboje dorastaliśmy, chodziliśmy do kościoła, chcieliśmy tego samego dla naszych dzieci. Ale okazało się, że uderzaliśmy na każdym kroku. Przez dwa miesiące chodziliśmy do kościoła po kościele i po prostu tego nie czuliśmy. Jeden z kościołów, z którego dosłownie uciekałem, ponieważ byłam tak przerażona przesłaniem, ale w większości z nich po prostu czułam pustkę.

Postanowiliśmy więc trzymać Boga na swój sposób, prowadzić prywatne rozmowy i wracać do kościoła, kiedy nadejdzie odpowiedni czas. Spróbowaliśmy ponownie i znowu nic nie poczuliśmy i szczerze mówiąc, to jest mylące. I frustrujące. I może trochę przerażające.

Mam więcej pytań niż odpowiedzi, jeśli chodzi o mój własny system wierzeń religijnych. Między myśleniem, że wiem dokładnie, jak większa moc wpłynęła na moje życie, a myśleniem, że może wszystko jest trochę przypadkowe, zachodzi wahadło. Że wszyscy jesteśmy tutaj, kiedy tu jesteśmy, i to wszystko. To nie jest przyjemne uczucie, lepsze są uczucia wiary, ale pojawia się.

Teraz jako rodzic mam przed sobą dwoje małych dzieci z wieloma pytaniami. Ale coś, na co mój 3-latek wydaje się mieć więcej odpowiedzi niż ja, to wiara. Mówi o ludziach, którzy odeszli, patrząc na nas z góry. Mówi o niebie, jakby dokładnie wiedział, co to jest. Dyskusje o Jezusie toczą się wokół miłości i wdzięczności. Kiedy pyta mnie o wiarę, staram się przekazywać lekcje mojej młodości i staram się nie pozwolić, aby moja niepewność zabarwiła jego poglądy. Bo jeśli on z natury odczuwa coś tak silnego, to kim ja jestem, żeby to potrząsnąć?

Uważam, że biegam w kręgach ludzi, którzy bardzo mocno wierzą, tych, którzy balansują na krawędzi wiary i tych, którzy są w pełni naukowi o życiu. Każda z tych osób jest dla mnie interesująca, miła, hojna, inteligentna i niesamowicie wyjątkowa. Cokolwiek wybiorą moje dzieci, dzisiaj, jutro lub za 25 lat, będę w ich kącie. Wychowam ich na interesujących, życzliwych, hojnych, inteligentnych i bez wątpienia wiedzących, że są dla mnie niesamowicie wyjątkowi. Mam nadzieję, że nadal trzymają się swoich systemów przekonań, a jednocześnie są otwarci na nowe pomysły. Mam nadzieję, że czują się spełnieni w wierze lub jej braku.

Wychowywanie dziecka z silną wiarą, gdy nie jestem pewien, może być trudne, ponieważ odpowiedzi, których udzielam, z pewnością mieszczą się w szarej strefie między czernią a bielą. Codziennie zadaję sobie pytania, próbując wymyślić różne rzeczy, dając przykład moim dzieciom. Jednak rozgryzienie jest nieodłączną częścią całej tej rodzicielskiej podróży i całego życia. Więc jeśli będę kwestionować, kiedy oni wierzą, albo oni pytają, kiedy ja wierzę, albo wszyscy wierzymy i kwestionujemy w tym samym czasie, zrozumiemy to. Osobno, razem i na swój własny sposób.