contador gratis Skip to content

Wychowywanie dzikiego dziecka jest wyczerpujące

Rodzicielstwo małego dziecka, które jest dzikim dzieckiem, jest wyczerpujące
istock / Shawn Gearhart

Moja córka Aspen ma 2 lata, a spośród naszych trojga dzieci bez wątpienia była najgorszym z nich. Nie oznacza to, że każde z moich dzieci nie miało problemów do rozwiązania. Mój najstarszy, Tristan, nie śpi. To było okropne. Aby to dziecko spało dłużej niż kilka godzin, było to jak wygrana na loterii. Norah, moja środkowa córka, była podatna na wypadki. Była pierwszym dzieckiem, które odwiedziło ostry dyżur. Zawsze była na skraju krzeseł, zawsze walczyła ze schodami.

Ale Aspen to zupełnie nowa bestia.

Bez wątpienia jest urocza. Ma blond włosy, które często zapinamy w małe warkocze. A jej głos jest gdzieś pomiędzy Świnką Peppą a śpiewającym ptakiem. Jej uśmiech jest słodki, ale figlarny. Ostatecznie jednak nie obchodzi jej to.

Jest dzieckiem, które w każdą niedzielę biegnie do kazalnicy w kościele, a tata ją goni (mając nadzieję, że złapie ją tuż przed trzaskiem małych rączek w klawisze organów). Jest dzieckiem, które szarpie sztuczne rośliny w gabinecie lekarskim lub wymyka się, by uderzyć w klawisze komputera i zepsuć teczkę jakiegoś biednego pacjenta. Jest dzieckiem, które niezależnie od tego, jak daleko odstawiam wózek od półki w sklepie spożywczym, wciąż udaje się złapać butelkę sosu do spaghetti i roztrzaskać ją o ziemię.

Najtrudniejsze w niej jest to, że jest mniej więcej ninja. Nie rzuca wielu ataków. Raczej po prostu przechodzi do następnego problemu. Wyciągam długopis, a kiedy odkładam go z powrotem do szuflady biurka, podnosi wózek dla lalek i próbuje rozbić ekran telewizora.

Nie oznacza to, że jest nienormalna. Ona ma 2. Nie bez powodu nazywają to strasznymi dwójkami. Ale to nie znaczy, że jako rodzic jestem mniej zawstydzony, kiedy mój maluch coś psuje. To żenujące, na 100% stanowcze.

Biegnie z prędkością 100 mil na godzinę, gdziekolwiek się udaje, więc ja też jestem wykończony. Jest ciekawa. Widzę to w jej oczach i myślę, że to prawdziwy minus posiadania dziecka o silnej woli i ciekawości. To są umiejętności, które chcę, żeby miała. Chcę, żeby potwierdziła swoje pomysły. Nie chcę, żeby przyjęła „nie” jako odpowiedź. Ale jednocześnie, teraz, jako rodzic, muszę mieszkać z tym cholernym dzieciakiem i to mnie męczy.

Być może problem polega na tym, że jestem teraz starszy. Miałem dwójkę pierwszych dzieci po dwudziestce. Teraz jestem po trzydziestce. Nie żeby połowa lat 30. była aż tak stara, ale jest starsza niż za pierwszym razem, a ja po prostu nie mam już energii, aby nadążyć za małą damą.

Ale oto fakty: tak to działa w przypadku rodzicielstwa. Mógłbym być po sześćdziesiątce i nadal musiałbym ją ścigać. Nadal będę musiał nadążyć. To jest rodzicielstwo. Wstawanie w nocy to rodzicielstwo. Pogoń za maluchem to rodzicielstwo. Trzymanie tych małych rączek i stóp z dala od kłopotów to rodzicielstwo.

Wychowywanie dziecka to mniej więcej milion lekcji na temat bezpieczeństwa i przyzwoitości w milionach miejsc, dopóki nie będziesz mieć pewności, że możesz oderwać wzrok od dziecka na dłużej niż 10 minut, nie bojąc się, że coś zepsuje lub siebie.

To prawdziwy powód, dla którego rodzice małych dzieci noszą spodnie dresowe. Dlatego nie czeszą włosów, nie nakładają makijażu ani nie noszą legalnych butów, chyba że absolutnie muszą. Są wyczerpani tym, że mają oko Wielkiego Brata na swoje dziecko. Są zmęczeni ciągłym poprawianiem swoich dzieci. Boją się spędzać zbyt dużo czasu na przygotowaniach, ponieważ w ciągu tych około 30 minut, aby wyglądać jak zwykły człowiek, ich maluch może po prostu wymyślić, jak spowodować eksplozję kuchenki mikrofalowej. To dlatego matki całymi dniami nie biorą prysznica, a ojcowie otwierają drzwi na poród z czerwonymi, przekrwionymi oczami i zaczesanymi po jednej stronie włosami.

I chociaż to wszystko wydaje się okropne osobom bez dzieci, tak naprawdę nie jest. Jasne, to wyczerpujące. Jasne, Aspen to garstka. Jasne, nie lubię zostawiać jej z innymi ludźmi, bo mi ich żal. Ale ostatecznie, z każdym z moich dzieci, spojrzałam z uśmiechem na szalone lata malucha. Brakowało mi, jak bardzo byli ciekawi. Tęskniłem za ich różowymi, małymi pulchnymi policzkami i ich miękkimi, małymi dłońmi ciągnącymi mnie za palec. Jest coś takiego w małym dziecku, że niezależnie od tego, jak duże są gówno, po prostu je kochasz. To twój najlepszy kumpel. Jesteś najlepszą rzeczą w ich życiu i jest w tym ciepło.

Być może to genetyczne, to uczucie miłości do malucha. Być może jest to Boży sposób na powstrzymanie nas od całkowitego rezygnacji z rodzicielstwa. Niezależnie od tego, to działa. I to sprawia, że ​​posiadanie w życiu szalonej, wyczerpującej, hiper małej 2-metrowej osoby jest warte każdej minuty.

[free_ebook]