contador gratis Saltar al contenido

Wystarczająco dużo jak ja

Nie jestem doskonały, ale wystarczy mi taki jaki jestem
PeopleImages / iStock

„Ale jesteś o wiele ładniejsza” – powiedziała moja dziewczyna, gdy patrzyliśmy na zdjęcie na ekranie mojego smartfona. – To znaczy, ona nie jest brzydką kobietą. Ale jesteś bardziej uderzający, ze swoimi blond włosami ”. To była grudniowa kolacja z pięcioma najbliższymi koleżankami i wreszcie ze łzami w oczach opowiedziałam całą historię, jak zrywanie plastra. Mój mąż od dziewięciu i pół roku zostawiał mnie dla innej kobiety.

Ostatnie dwa miesiące były pełne podejrzeń i zaprzeczeń, a potem przerażających odkryć korespondencji między nimi, w której zapewnił ją: „Kochać to poświęcać, a ja poświęcę wszystko dla ciebie”. I właśnie to zrobił. Dom o powierzchni 4000 stóp kwadratowych, kolacje przy naszym stole, wakacje we czwórkę, poranna kawa w Boże Narodzenie, nasza wspólna historia. Poświęcił to wszystko dla kogoś o 10 lat młodszego ode mnie. Żądło było namacalne, gdy siedziałem przy tym stole z moimi najbliższymi przyjaciółmi, płacząc do makaronu i prosząc o więcej wina.

„Ale ty jesteś ładna” to zdanie, które słyszałem wielokrotnie w następnych miesiącach, gdy wyciekło słowo. I czasami pomagało, jeśli mam być szczery. Wiedzieć, że ktoś dostrzegł we mnie piękno, chociaż nie wystarczyło utrzymać męża.

Moi przyjaciele, którzy nie są domownikami, mówiliby rzeczy w rodzaju: „Ale ty gotujesz obiad każdego wieczoru, jak prawdziwe obiady. To znaczy, pieczesz, jak od zera ”. Moi przyjaciele, którzy mieli problem z utratą wagi dziecka, komentowali, że wróciłem do swoich dżinsów dla dzieci i „A on, jak sądził, żądał czegoś więcej?” Moi bezdzietni przyjaciele powiedzieliby, że dałam mu dwoje pięknych dzieci. Wszystkie te komplementy pochodzą z chęci pocieszenia mnie i zawsze jestem wdzięczna za pocieszenie przyjaciół w tych pierwszych tygodniach. Ale miłe słowa pochodzą również z tego miejsca, w którym uważamy, że nie wystarczy, więc postrzegamy inną osobę jako więcej. Moim przyjaciołom brakowało tego, co zauważyli we mnie.

Ale ja też brakowało mi – pusty i bez życia, zmęczony płaczem, błaganiem i rywalizacją. Doskonale pamiętam sobotnie popołudnie listopada, kiedy wysłaliśmy dzieci do ich dziadków, żebyśmy mogli spróbować naprawić to, co nie da się naprawić, popołudnie, które wyjaśnił mi tak prosto, tak chłodno: „Całe moje życie, to tak, jakbyś był odpowiedź na każde pytanie z testu. Wypełniłeś wszystkie pola wyboru. Ale z nią to tak, jakbym widział nowe pola wyboru, o których istnieniu nawet nie wiedziałem. I nigdy nie możesz być takimi. Po prostu nie możesz ”.

Była pora obiadowa, ale zamiast jeść, wróciłem do wanny. Nie mogłem jeść z tym znajomym uczuciem ściskającym mnie w żołądku. Dobrze poznałem ten niepokój, drżące ręce i drżące wnętrze, gdy próbowałem uchwycić to, co się rozpadało. Leżałem w gorącej wodzie i pozwalałem jej parzyć moją jasną skórę na jasnoróżowy.

Spojrzałem w dół na swój brzuch – brzuch, który rozciągnął się, by pomieścić dwoje dzieci i nie był tak napięty jak kiedyś. Być może to było to lub część tego. Jej 24-letni brzuch był prawdopodobnie napięty i gładki.

A może to wcale nie było moje ciało. Może to było więcej. Może nie traktowałem go priorytetowo. Nie byłam wystarczająco seksowna ani wystarczająco interesująca. Nie byłam wystarczająco zabawna. W każdym razie nie byłem wystarczająco sprytny, albo nie byłem mądry, jeśli chodzi o właściwe rzeczy. Kiedy wrócił z podróży, nasz dom nie był wystarczająco łatwy i wygodny. Pozwalam, by stres dwojga przedszkolaków i codzienna harówka zaraził nasze weekendy. Załamany i przerażony nie byłem pewien, co mnie czeka, ale i tak wyszedłem z wanny.

Następne cztery miesiące były wyczerpujące. Prawne bóle głowy związane ze sprzedażą naszego wspólnego domu, pozyskaniem prawników i przywróceniem mojego panieńskiego nazwiska na wszystkich oficjalnych dokumentach były niczym w porównaniu z emocjonalnym zamętem, gdy mój były i jego nowa miłość zamieszkali razem i ogłosili swoje zaręczyny pięć tygodni po podpisaniu przez nas dokumentów rozwodowych . Co tydzień była na moim podjeździe, aby pomóc mu odebrać dzieci na wizyty w areszcie, a także z rodziną w każdy weekend na wakacje i uroczystości. I przez cały czas grałem w grę porównawczą, przypominając sobie, co powtórzyli mi przyjaciele, próbując pomóc. Jesteś ładna. Jesteś miły. Byłaś dobrą żoną. Ale nawet powtórzenie tych stwierdzeń nie miało dla mnie prawdziwej mocy. Nie wystarczyło. Dość czego, nie wiedziałem, ale najwyraźniej nie wystarczyło.

Pewnej nocy, w środku nocnej rozmowy, przyjaciel powiedział tylko to, co potrzebowałem usłyszeć, aby zniszczyć moje poczucie nieadekwatności – tym razem bez pochlebstw ani porównań. Po prostu powiedział mi, że w związku: „Jakiekolwiek problemy ma druga osoba, nie mają one wpływu na twoją własną ważność. W końcu po prostu zdajesz sobie sprawę, że nie chodzi tylko o ciebie ”.

Ta deklaracja dotarła do mnie w odpowiednim momencie w moim życiu. Moment, w którym po miesiącach gorączkowych porównań, przeprosin i ciągłego domagania się własnej wartości, mogłem pozwolić, by poczucie winy i wstyd zaczęły się rozpływać. Kiedy zasnąłem tej nocy, przewracając w głowie komentarz mojego przyjaciela, zdałem sobie sprawę, że ma rację. Nawet jeśli doskonałość byłaby możliwa, a ja byłam idealną żoną przez 100 procent czasu, nie jest pewne, czy mój wynik byłby inny. Opuszczający mnie mąż niewiele miał ze mną wspólnego.

I z tym objawieniem przyszła najważniejsza prawda: nie jestem doskonały i nie zostałem stworzony do tego. Zostałem stworzony, aby być prawdziwy. Być bezbronnym i mówić o własnej perspektywie i własnym bólu. Łączyć się z innymi i poznać siebie. Żadna z tych rzeczy nie pasuje do doskonałości. Nie jestem doskonały, ale po jednym wnikliwym komentarzu mojego przyjaciela zdałem sobie sprawę, że wystarczy mi taki jaki jestem i zacząłem wydostawać się z dołu wstydu i unieważnienia, w którym ukrywałam się od miesięcy.

Od czasu do czasu wracam do swojej nienawiści do siebie. Wszyscy robimy. Tak głośno słyszymy nasze wady, zwłaszcza wśród kobiet. Ale jak mówi Mary Oliver w swoim wierszu „The Uses of Sorrow”:

„Ktoś, kogo kochałem, dał mi kiedyś pudełko pełne ciemności.

Lata zajęło mi zrozumienie, że to też był prezent ”.

Tylko dzięki darowi bólu i winy przybyłem na drugą stronę, aby zobaczyć siebie takim, jakim jestem naprawdę. Widzieć nas wszystkich takimi, jakimi naprawdę jesteśmy: bytami o rozbitych ideach i słabościach, pięknymi i wystarczającymi w naszych niedoskonałościach. Dość. Wszyscy z nas. Nawet ja.

Ten post pierwotnie ukazał się w Sweatpants & Coffee.