contador gratis Skip to content

Wystarczy powiedzieć „Nie chcę ich oznaczać”.

chłopiec w deszczu

Gdybym miał dolara za każdym razem, gdy to słyszę, mógłbym spłacić swój dom, twój dom i prawdopodobnie zostałbym dość na nowy ładny samochód. Kochanie, czas na prawdziwą rozmowę.

Ciągle to słyszę. Do diabła, sam to powiedziałem. Ale faktem jest, że tu nie chodzi o CIEBIE. To nigdy nie było. Nie chodziło o ciebie od momentu, gdy lekarz powiedział: „To chłopiec!” lub „To dziewczyna!” Przepraszam słoneczko, od czasu do czasu jestem za imprezą litości. Opierając się etykietce, po prostu trzymasz głowę w piasku. To wcale nie pomaga twojemu dziecku. Myślisz, że ta etykieta ich skrzywdzi? Jak myślisz, ignorując to, co ma zamiar zrobić?

Twoje dziecko ma już etykietę. Ten dziwny. Wichrzyciel. Dziwaczny. Pytanie „Co jest z tym dzieckiem?” jeden. Dlaczego nie zdobyć tego właściwego? Co ważniejsze, zapewnij im odpowiednie wsparcie, aby odnieść sukces.

Etykieta jest złem koniecznym. Wiem, że bycie praktycznym jest tak samo zabawne jak patrzenie na wysychanie farby, ale tak właśnie jest. Myślisz, że firma ubezpieczeniowa zapłaci za jakąś nieokreśloną pomoc? Nie mogę nawet zmusić ich do zapłacenia za bardzo dużo terapii logopedycznej, a moje dziecko ma etykietkę autyzmu! Dodatkowo dostaję dodatkową zabawę w postaci corocznej rozmowy z nimi: „Dlaczego tak, nadal będę go zabierać na terapię logopedyczną i płacić z własnej kieszeni. Nadal jest bardzo autystyczny! W magiczny sposób nie wyzdrowiał po poważnych problemach z ekspresyjną i otwartą komunikacją tylko dlatego, że osiągnęliśmy limit. Domyśl!”

W szkole, przepraszam, na pewno będziesz potrzebować tam etykiety. Nikt nie rozdaje wszystkich chętnych IEP dla kopnięć. Jeśli chcesz, aby edukacja była bezpłatna i odpowiednia, do otrzymania której prawo upoważnia twoje dziecko, musisz zdobyć etykietę. Po prostu to robisz. Jeśli chcesz uzyskać najlepszą możliwą edukację dostosowaną do potrzeb swojego dziecka, najlepiej zaakceptuj etykietę, którą tak bardzo boisz się nazywać je.

Rozumiem. Naprawdę. Od lat zaprzeczałem. Nie chciałem widzieć, co było tuż przed moją twarzą. Kiedy zacząłem to akceptować, cóż, przyzwyczaiłem się do tego. To nie jest kwestia poprawy. Po prostu zaczynasz szukać własnego rytmu swojego dziecka. Zacząłem podążać za przewodnikiem, który przysłał mi autyzm. Tak, są częste przystanki na „frytki” i wiem o pociągach więcej, niż myślałem, że to możliwe. Zacząłem nabierać płynności w jego własnym języku, ucząc go własnego. Widziałem poza etykietą.

Innymi słowy, przeszedłem na siebie.

Każdy chce tego, co najlepsze dla swojego dziecka. Może to autyzm. Może to coś innego. Cokolwiek to jest, nie dodawajmy do tej mieszanki niechęci do Ciebie jako rodzica.

Powiązany post: Czego nie wiesz o tym dzikim, niesfornym dziecku