contador gratis Skip to content

Z dziećmi jest ostatni raz na wszystko – ale jeśli mrugniesz, przegapisz to

W rodzicielstwie jest ostatni raz na wszystko…
Wendy Wisner

Mój 4-latek zaczął pre-K we wrześniu ubiegłego roku. Byłem wrakiem w poprzedzających to tygodniach. To moje najmłodsze dziecko, moje ostatnie dziecko i chociaż wiedziałam, że spodoba mu się szkoła „dużego chłopca”, moje serce pękło na myśl o opuszczeniu go.

Jednak jakimś cudem przeszliśmy przez kilka pierwszych tygodni szkoły prawie bez szwanku. Nie było łez ode mnie ani od niego. Szczerze mówiąc, bardziej martwiłem się własnymi łzami niż jego; Zwykle jestem emocjonalny.

Ale dziś rano, prawie dwa miesiące w szkole, dotarło do mnie.

Podrzuciłem mojego małego chłopca do przedszkola i po drodze do domu zatrzymałem się w szkole podstawowej mojego starszego syna, która jest tuż obok. Trochę zwlekałem z przodu, obserwując, jak dzieci ustawiają się w kolejce i idą do szkoły. Robiłam to już wiele razy, stojąc tam z kilkoma innymi mamami i rozmawiając.

„Gdzie jest mały facet?” – zapytał mamę, której nie widziałem od jakiegoś czasu.

– Och, jest teraz w fazie pre-K – powiedziałem.

„Wow, poszło szybko” – powiedziała mama. „Pamiętam, jak przynosiliście go tutaj zawiniętego w nosidełko”.

Spojrzałem w dół, prawie spodziewając się, że ujrzę mojego małego chłopca stojącego tuż obok mnie. Zamiast tego poczułam jego nieobecność.

I wtedy się zepsułem.

Szedłem do domu, próbując powstrzymać łzy, które nie płynęły przez dwa miesiące. Zawiodłem nieszczęśliwie, szlochając, idąc blokiem, mijając stację kolejową i schodząc po schodach do mojego domu.

Przez cztery lata wracałem do domu ze szkoły podstawowej z moim małym chłopcem. Kiedy był dzieckiem, przypinałem go do nosidełka, przytulałem go, gdy szliśmy do domu, biorąc kilka porządnych, długich pociągnięć jego cudownymi dziecięcymi włosami. Czasami wrzeszczał z głowy, a ja robiłam ten krok i podskakiwanie, jak wszyscy rodzice, gdy ich dziecko się denerwuje.

Gdy dorastał, szliśmy ręka w rękę – ten pięciominutowy spacer często rozciągał się do 15 minut. Małe dzieci nie tylko chodzą. Zatrzymują się, aby podnieść kamienie z pobocza drogi. Skaczą w kałużach deszczu. Często denerwują cię, bo po prostu nie dotrą z punktu A do punktu B w rozsądnym czasie, a ty w końcu podnosisz je i ciągniesz do domu, kopiąc i krzycząc.

Innym razem podziwiasz, jak pięknie jest patrzeć na małego człowieka, którego stworzyłeś, kucającego na chodniku z zaciśniętymi ustami, gdy uważnie obserwuje gąsienicę o średnicy cala.

Przypomniałem sobie to wszystko, gdy szedłem, a serce najbardziej złamało mi to, że nie pamiętałem naszego ostatniego wspólnego spaceru do domu.

Po prostu nie mogłem.

Czy pomyślałem o tym wtedy – że to będzie ostatni raz, kiedy byliśmy tylko my, podrzucając jego starszego brata do szkoły i udając się na nasz wspólny poranek? Dlaczego nie zanotowałem tego, nie próbowałem w jakiś sposób tego docenić?

Na tym polega wychowywanie dzieci. Każdego dnia robisz coś, co wydaje się być wieczne, ale pewnego dnia to się kończy. Po prostu działa. Wszystko musi się skończyć. Czasami zdajesz sobie z tego sprawę i próbujesz to w jakiś sposób upamiętnić. Czasami o tym zapominasz. Ale zwykle nie wiesz nawet, kiedy będzie to ostatni raz.

Najdłużej każdej nocy mój starszy syn zasypiał trzymając mnie za rękę. Ale pewnego dnia ustało i nie pamiętam kiedy. Nie mogę tego dokładnie określić ostatnim razem.

Mój młodszy syn robił to, kiedy podczas karmienia ciągnął mnie za usta – za każdym razem. Doprowadziło mnie to do całkowitego szaleństwa, ale to był jego mały rytuał, który był dla mnie czuły i piękny. Skończyło się tak stopniowo, że nie pamiętam, kiedy ostatnio to zrobił; Wiem tylko, że to się zatrzymało.

Och, jest tak wiele takich rzeczy, milion rzeczy. Są rzeczy, które zrobiłeś ze swoimi dziećmi milion razy, a których nigdy nie mógłbyś sobie wyobrazić zakończenia – małe, maleńkie rzeczy, które nawet nie miały większego znaczenia, dopóki się nie skończyły.

Być może zastanawiałeś się, jak u licha noworodki spałyby wszędzie, ale bezpośrednio na twojej klatce piersiowej. Mogłeś być pewien, że twoje dzieci nigdy nie przestaną karmić piersią, pić z butelki lub ssać paci.

Może myślałeś, że to niemożliwe, by kiedykolwiek przestali nosić wszędzie lub budzić się w środku nocy, żeby się uspokoić.

Musiał być ostatni raz, kiedy nosiłam jedno z moich dzieci na biodrach, z ich małymi nóżkami owiniętymi wokół mnie tak idealnie.

Kiedy ostatni raz podniosłem słodkie, zaspane ciało z fotelika samochodowego, uciszając się i modląc, żeby zasnął, kiedy wszedłem do środka?

Nie możesz wiedzieć, kiedy będzie ostatni raz, ale zawsze będzie.

Staram się cieszyć wszystkimi chwilami, jakie mogę z moimi dziećmi, ale nie mogę tego robić cały czas. Przez większość czasu zadania, które wydaje mi się wyczerpujące, trudne i irytująco powtarzalne – nawet jeśli są piękne i znaczące z perspektywy czasu.

Chyba nie wiesz, za czym tęsknisz, dopóki to się nie skończy. Zdałem sobie sprawę, że jeśli chodzi o rodzicielstwo – ogólnie o życiu. Ale wciąż mnie niszczy, rozbija moje serce na milion kawałków.

Moim jedynym pocieszeniem na dziś jest to, że wkrótce może nadejść dzień, kiedy mój mały chłopczyk będzie trochę zepsuty i zostanie w domu ze szkoły, albo może pre-K zostanie odwołany, albo po prostu pobawimy się w dupę. Być może któregoś dnia niedługo będę miał ostatnią szansę, aby wrócić z nim do domu po podrzuceniu jego starszego brata do szkoły.

Ale nawet wtedy to nie będzie to samo.

Wydaje mi się, że nie możemy nic zrobić, ale zaakceptować fakt, że nie będziemy w stanie dostrzec wszystkich ostatnich i że dzieciństwo naszych dzieci przemknie obok nas szybciej, niż będziemy w stanie nadążyć. A może wszystko, co możemy zrobić, to wziąć głęboki oddech i spróbować z całych sił delektować się chwilami, w których żyjemy teraz z naszymi dziećmi.

[free_ebook]