contador gratis Saltar al contenido

Zablokowaliśmy ekrany (tak, naprawdę) i zmieniło to całą naszą rodzinę

zakazane ekrany
PavelKriuchkov / Getty

Zablokowaliśmy ekrany w dniu, w którym wyszliśmy na Peachtree Rock. Na południu był idealny dzień wczesnej jesieni: choć raz nie było wilgoci, pogoda na t-shirt. Moi chłopcy i ja oraz dwie rodziny przyjaciół szliśmy długą, krętą ścieżką do jedynego wodospadu w naszej części stanu. Jest mały, tak naprawdę to tylko strużka, ale prowadzi do małego strumienia, idealnego dla małych dzieci, z głazami do wspinaczki i wapiennymi wycięciami pełnymi skamieniałych tuneli robaków.

Moja 5-letnia Sunny radośnie truchtała, skacząc po kłody i wypatrując trującego bluszczu. Kiedy dotarliśmy do wodospadu i polany, mamy rozwinęły nasze koce, a ja powiedziałem im wszystkim, żeby się pobawili. Pozostałe dzieci rozproszyły się, ale Sunny powiedział, że chce iść do domu, żeby móc grać na iPadzie. Powiedziałem mu, żeby poszukał salamandry. Powiedział, że chce odejść. Powiedziałem mu, żeby zbudował most. On powiedział, że on chciałem iść do domu. Powiedziałem, że powinien pobawić się w wodospadzie i czy chciał mieć buty do wody? Nie, chciał. Do. Udać się. Dom. Teraz.

A potem zaczął krzyczeć.

Zignorowałem go i zacząłem rozmawiać z innymi mamami, bo: o Boże, jesteśmy w lesie i dzieciaku, idź pobawić się cholernym kijem.

Sunny krzyczała i płakała przez półtorej godzinyzatrzymując się dopiero wtedy, gdy przyjaciel zaproponował mu książkę o wiązaniu węzłów, co zajęło mu około piętnastu minut, zanim znów zaczął krzyczeć.

Powód jego zawodzenia? Chciał swojego iPada.

Byłem przerażony. Jestem wielkim zwolennikiem swobodnej zabawy, zabawy w dziczy, wartości przyrody. Uważam, że dzieci potrzebują lasu, aby się rozwijać. A oto mój własny czterolatek nieustannie krzyczący o swojego iPada.

Zablokowałem ekrany w drodze do domu.

Sunny zawołała: „Ale kiedy patrzę Psi patrol i Hilda i Troll? ”

– Nie masz – powiedziałem przez zaciśnięte zęby. Przeprosiłem moich starszych synów. Ale zrozumieli. W końcu usłyszeli krzyki.

Więc zbanowaliśmy ekrany. Brak telewizora. Żadnych tabletów, z wyjątkiem celów edukacyjnych wstępnie zatwierdzonych przez rodzica i tylko wtedy, gdy nie było żadnych napadów złości, kiedy je usuwaliśmy.

Pierwszego dnia Sunny spędził dużo czasu układając się u moich stóp i domagając się: „Co mam robić teraz? ” Oferowałem mnóstwo zajęć, od rysowania, przez zabawę w Legos, po czytanie książek, od klocków po kostiumy i zabawy zaniedbanymi zabawkami. Po południu bawił się w wyimaginowane gry ze swoimi braćmi.

Drugiego dnia on i jego środkowy brat obudzili się, wyciągnęli swoje figurki z wiadra i grali przez całą godzinę. Wcielili się w dinozaura, używając klocków, roślin doniczkowych, spinozauroidów i Predatora X. Walczyli z mieczami świetlnymi po korytarzu. Grali w Legos, Legos i Legos. Rysowali prawie bez przerwy i spędzali czas na zewnątrz.

Ale wydarzyło się też coś innego.

Moje dzieci mniej walczyły. Byli dla siebie milsi. Mój najstarszy zawsze proponował młodszym, że będzie czytał, a ja tłumaczyłem, że nie, nie mógł przeczytać im nowej książki o salamandrze podczas lunchu, ponieważ sam musiał jeść. Mijały całe dni bez większych incydentów i kłótni. Zamiast tego pomagali sobie nawzajem w szkolnych projektach artystycznych. Musiałem powstrzymać ich od pomagania sobie nawzajem zbyt wieleze swoimi pracami szkolnymi. Mój najmłodszy zaczął przynosić mu wszystkie książki do czytania, czego nigdy wcześniej nie robił.

Kiedy poprosiłem ich o odebranie zabawek, faktycznie je podnieśli zamiast jęczeć i narzekać, a potem czekać, aż ktoś na nich krzyczy, zanim się podporządkują. Kiedy potrzebowałem oczyścić dom, statdla gościa pomogli mi. Moje najmniejsze wpadały do ​​różnych pomieszczeń; mój środkowy syn podniósł salon; mój najstarszy pomógł zamiatać. I położyć dywaniki. I to była ich oferta pomocy, a nie moja prośba.

Odkąd nasz ekran jest zablokowany, przyjemnie się z nimi przebywa. To nie są anioły – naprawdę chciałbym, żeby zrezygnowali z bitew na miecze świetlne i pojedynków czarodziejów w moim korytarzu, a pokój zabaw wciąż jest federalnym obszarem katastrofy – ale są milszymi, milszymi, zabawniejszymi wersjami siebie. Wykazują większą inicjatywę w grze samodzielnej. Ich rysunki są bardziej szczegółowe. W szkole starają się bardziej. Bardziej się zachęcają.

Mogę wyjąć telewizor i rozbić go jak plik Powierzchnia biurowa komputer.

Prawda jest taka, że ​​boję się z powrotem włączyć ekrany. Oczywiście nie mogę wiecznie chronić ich przed technologią. Wiem to. Mój najstarszy uczy się programować w Scratchu i uwielbia to. Mój najmłodszy korzysta z programu matematycznego, dzięki któremu uczy się w niezwykle szybkim tempie i uwielbia to. Ale nie chcę stracić atmosfery, którą mamy teraz. W moim domu panuje spokój. Psi patrol nie krzyczy w tle przez cały dzień. Mój najmłodszy syn nie płacze bez końca z powodu swojego iPada, kiedy jesteśmy poza domem.

Moje nerwy nie brzęczą jak kiedyś. Jestem spokojniejsza. W jakiś sposób mogę dać z siebie wszystko, co najlepsze dla moich dzieci, a one mogą oddać swoje najlepsze ja. Boję się to zmienić.

Więc moratorium na ekrany pozostaje na razie. Za chwilę wyruszymy w trzygodzinną podróż i nie będzie żadnych tabletów ani płyt DVD. Dzieci będą rysować, czytać lub wyglądać przez cholerne okno i grać w gry samochodowe. To będzie więcej pracy dla mojego męża i dla mnie, ale będzie tego warte.

Ponieważ blokowanie ekranów? Jedna z najlepszych decyzji rodzicielskich, jakie podjąłem i nie chcę wracać. Szczerze, po tym wszystkim ciszy i spokoju, boję się.