contador gratis Skip to content

Zamiast zamykać dziecko, wypróbuj „Jaki jest Twój plan?” Podejście

jaki-twój-plan-nowy
Obrazy bohaterów / Getty

Podobnie jak wielu rodziców, widzę wypadek, który wydarza się na kilka minut przed tym, jak faktycznie się wydarzy. Moja córka huśta się niebezpiecznie blisko mojej świeżej filiżanki gorącej kawy w swojej pelerynie. Mój syn jedzie na rowerze po chodniku, ale patrzy raczej w niebo niż na chodnik przed nim. Moja córka podciąga krzesło do szafki, przygotowując się do wspinaczki, ale widzę, że jedna z nóg wbiła się w pęknięcie w płytce, przez co krzesło się chwiało. Mój syn szaleńczo rozmawia i gestykuluje przy stole, a jego kubek jest wypełniony mlekiem o cal od krawędzi stołu.

Wiem, jak te wszystkie scenariusze się skończą. W mojej rodzinie był to nawet żart, że powiem: „Uważaj, zaraz…”, a wtedy to, co powiem, wydarzy się, zanim będę mógł mieć szansę na zdobycie wszystkich słowa z moich ust. Więc moje dzieci myślą, że mam zdolność przewidywania przyszłości. Właściwie traktują to półpoważnie i zwykle przerywają wszystko, co robią, gdy wyrażę zaniepokojenie.

Ale czasami zastanawiam się, czy nie jestem zbyt nadopiekuńczy. Przynajmniej zachowuję dystans, kiedy próbują czegoś nowego, ale trudno jest po prostu siedzieć i milczeć, kiedy wiedzieć ktoś ma się zranić lub coś wylać. Ale martwię się, że moja interwencja może uzależnić ich od mojego przewidywania, a nie od ich własnych.

Któregoś dnia natknąłem się na coś na Facebooku, co sprawiło, że znów o tym pomyślałem. Zasugerowano, że zamiast wybierać skrajność polegającą na wskazywaniu, co może się nie udać, lub zamykaniu buzi i pozwoleniu, aby coś się stało, możesz po prostu zapytać: „Jaki masz plan?”

To jest idealne. Takie podejście pozwala rodzicom zwrócić uwagę na fakt, że być może obecna trajektoria sytuacji nie jest najbardziej pożądana, dając jednocześnie dziecku szansę na samodzielną ocenę sytuacji. Może się zdarzyć, że mają pełną kontrolę i mogą ci to udowodnić. A może naprawdę wymknęli się spod kontroli i muszą się sprawdzić, a to daje im taką możliwość. Tak czy inaczej, pytanie dziecka „Jaki jest twój plan?” daje im szansę na skorzystanie z autonomii i wypróbowanie umiejętności planowania, aby określić, co powinni zrobić dalej.

Widzę, że to działa dla mnie w prawie wszystkich scenariuszach, które wymieniłem powyżej, a także w niektórych. Kiedy moja córka chciała dostać się do wyższej szafki, pytanie jej, jaki jest jej plan, mogłoby skłonić ją do dokładnej oceny stabilności krzesła przed wejściem na niego.

Jeśli mój syn zwleka z odrabianiem lekcji, nie muszę go narzekać i Powiedz mu co myślę, że się wydarzy (że nie zdąży na czas; że zwróci to późno; że dostanie złą ocenę). Mogę go po prostu zapytać, jaki ma plan. Ponieważ jest na tyle dorosły, by znać wynik zwlekania – mówienie mu o wszystkich potencjalnych wynikach jest po prostu dokuczliwe. „Jaki masz plan na pracę domową?” pozwala mu zastanowić się, czy zaryzykuje oddanie pracy domowej za późno, a ja nie muszę mówić tyle. To stawia go na czele własnego losu.

W tym wieku rodzicielstwa helikopterów – lub, co gorsza, rodzicielstwa kosiarki – pytasz „Jaki masz plan?” jest antidotum na nadmierne zaangażowanie rodziców. Chociaż muszę być szczery, być może nigdy nie będę w stanie powstrzymać się od piszczenia na moje dziecko, aby uciec od mojej gorącej kawy – nauczyłem się tej lekcji wiele razy, jeśli pozwolę na jakiekolwiek podekscytowane zachowanie w promieniu 10 stóp od moja kawa, kawa na pewno się rozleje. Myślę, że to mój plan, aby upewnić się, że nie stracę swojego gówna na moich dzieciach.

Thomas Barwick / Getty

Ale mogę zastosować „Jaki jest Twój plan?” do prawie wszystkich sytuacji, w których myślę, że moje dzieci mogą zmierzać w kierunku, w którym wszystko nie skończy się dobrze. To daje im trochę swobody, by pokazać mi, jaki jest ich plan. Fajne jest to, że kwestionowanie planu może iść w pozytywnym kierunku, niezależnie od tego, czy Twoje dziecko ma plan, czy nie. Jeśli naprawdę nie przemyśleli potencjalnych skutków tego, w co się wpadli, teraz zostali do tego nakłaniani. Ale jeśli tak, teraz możesz usłyszeć twórczy pomysł, który mieli przez cały czas, o którym nie wiedziałeś.

I najprawdopodobniej, tak jak ten post, który przeczytałem na Facebooku, nasze dzieci prawdopodobnie będą nas częściej niż nie zaskakiwać. To, że wyglądają, jakby robili coś głupiego, nie oznacza, że ​​tak jest. Albo… to nie znaczy, że nie rozważali potencjalnego opadu. Może są doskonale świadomi potencjalnych konsekwencji i mimo wszystko chcą zrobić głupotę. Może ta porażka jest dla nich tego warta. I może czasami naszym zadaniem jako rodziców jest pozwolić im uczyć się na swój własny sposób, nawet jeśli jesteśmy pewni, że już znamy wynik.