contador gratis Saltar al contenido

Zapominasz o wszystkich ciężkich dniach, kiedy Twoje dziecko wychodzi z domu

Baby-Leaves-Home-1

Terry Vine / Getty

Tak łatwo o tym zapomnieć. Ból. Wyzwanie. Bóle głowy. Gniew. Stres. Bezsenne noce. Dni i wieczory zmartwień, strachu i wiecznej desperacji.

Tak łatwo o tym zapomnieć, ponieważ każdy ból serca i łza są tak szybko usuwane przez dziką, piękną, zapierającą dech w piersiach miłość, jaką mamy do naszych dzieci.

Jak godziny porodu wymazane przez pierwszy płacz dziecka, przez małe palce tak ciasno owinięte wokół naszych, przez rozmyte włosy i gruchanie noworodka.

Podobnie jak brudne pieluchy, długie noce kołyszące się niepocieszonym zawodzeniem, plucie poplamionych koszul i zmęczenie, które ledwo trzymaj oczy otwarte – zapomniane z powodu pierwszych uśmiechów, pierwszych kroków, nowych odkryć i chichotu dziecka.

Jak napady złości i tupot nóg, kopanie i rzucanie jedzeniem, odważny i nieskruszony bunt, który jest niczym w porównaniu z „wub you” i słodkimi, niechlujnymi pocałunkami i jasnookimi uściskami niedźwiedzia, gdy wchodzisz drzwi.

Podobnie jak walki o zajęcia szkolne i zawiązywanie butów na własną rękę, kolacje, które nie chciały być zjedzone, potykanie się w ciemności, stąpanie po zapomnianych zabawkach, ponieważ małe rączki idealnie pasują do twoich – ponieważ ramiona owijają się wokół twojej szyi i słodkie twarze patrzą na ciebie z brakującymi zębami, uśmiechając się.

Jak oszałamiające rozmowy „Nie mogę uwierzyć, że mi to właśnie powiedziałeś” i „wyciągnij włosy”, krzyczące zapałki i gorące nieporozumienia, obgryzanie paznokci, czekaj na te noce, które po cichu ustępują niezręcznym, nieoczekiwanym nastolatek przytula się i śmieje się bolesny brzuch przy stole.

Tak łatwo o tym zapomnieć. Długie dni. Sezony, o których myślałeś, że nie możesz tego zrobić. Momenty, w których uwierzyłeś, że zawiodłeś jako rodzic, a potem znowu zawiodłeś. Różne sytuacje, w których czułeś się jakbyś nie mógł znieść własnego dziecka. Życie może wydawać się takie ciężkie, a czas może wydawać się ciągnąć w nieskończoność, a pierwsze lato w domu może być bardziej przytłaczające i trudne niż kiedykolwiek się spodziewałeś.

Ale wczoraj, kiedy podrzuciłem chłopca na drugi rok studiów, tak łatwo było o tym zapomnieć. Przytuliłam go na pożegnanie i nic innego się nie liczyło, poza tym, jak szalony i boleśnie go kocham – jak, kiedy na niego patrzę, wciąż widzę stare dziecko, którego oczy magicznie splotły się z moimi, małego chłopca, który nie chciał odejść ode mnie i nazywał mnie „mamą” najsłodszym, najmniejszym głosem; dzieciak, który obejmowałby mnie ramionami i ściskał, jakby nie chciał puścić; nastolatek, który potrafił rozjaśnić moje najciemniejsze dni swoim głupkowatym, pokrytym metalem uśmiechem.

Ale w końcu musiałem pozwolić mu odejść i odejść. Nawet najmocniejszy i najdłuższy uścisk nie wystarczyłby, by pokazać mu, jak jestem dumny z tego, jak ciężko pracuje, jak pięknie jest patrzeć, jak rośnie, jak fantastycznie jest patrzeć, jak znajduje swoją drogę. Powiedzenie mu „Pracuj ciężko, baw się dobrze, bądź bezpieczny” nie było nawet początkiem wszystkiego, o czym chciałem mu przypomnieć, o czym go ostrzec, uczyć go, gdy zaczyna życie w swoim pierwszym mieszkaniu.

Musiałem pozwolić mu odejść, ponieważ nic nie mogłem powiedzieć ani zrobić, co kiedykolwiek przemawiałoby do tego, jak wdzięczny jestem za każdą sekundę, w której mogłem go mieć przy sobie, trzymać go i trzymać blisko; wystarczająco dużo, by wyrazić, że nawet pośród najtrudniejszych, najbardziej przerażających, najbardziej miażdżących, zamkniętych oczu i pragnienia zapomnienia dni naszego wspólnego życia, kochanie go zawsze było jedną z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem Gotowe.