contador gratis Skip to content

Zarządzanie żalem, gdy jesteś matką

Matkowanie przez żal
Kate Love

Naprawdę starałem się odłożyć te słowa, ponieważ sam akt wydaje się tak trwały. Fakt, że jestem w żałobie i że żyję od około trzech lat, sprawia, że ​​chcę odwrócić się od komputera, włączyć Netflix i wypić ogromny kieliszek wina.

Nazywała się Mimi. Była moją mamą i była moją wielką miłością. Straciłem ją w lipcu.

Kiedy o tym myślę, pogrążam się w żalu, odkąd u mojej mamy zdiagnozowano raka jajnika. Przetwarzam, myślę, płaczę, ożywam, wspominam i rozpaczam od dnia, w którym otrzymała wiadomość. Stało się to zaledwie kilka dni po ogłoszeniu ciąży bliźniaczej.

I tak zaczęły się nasze przeplatające się podróże. Kiedy straciła swój system rozrodczy, ten, który mnie zrodził, ja wykorzystałem swój, by wydać na świat dwie piękne dziewczyny. Siła tego połączenia z pewnością nie została dla mnie utracona.

Kiedy zacząłem przetwarzać i przechodzić przez własne etapy żałoby, musiałem także pojawiać się i być obecnym w najbardziej intensywnych okresach macierzyństwa. Dwa razy karmienie piersią, dwa razy trening snu, dwa razy napady złości i tak dalej.

Nie trzeba dodawać, że moje dzieci, a teraz przedszkolaki, są niezwykle wrażliwymi małymi istotami i potrafią wyczuć, kiedy coś jest nie tak lub zmienia się w ich życiu. Jak więc można pokazać się swoim dzieciom i matce w żalu? Jak dotąd była to jedna z najtrudniejszych, a zarazem głębokich części mojej podróży.

Oto trzy rzeczy, które wiem na pewno:

1. Weź odpowiedzialność za emocjonalny ton.

Rodzice, spójrzmy prawdzie w oczy, mamy nadać domowi emocjonalny ton. I to nie znaczy, że jesteś Patty Perfect. Oznacza bycie prawdziwym.

Nazywanie swoich emocji i bycie szczerym na ich temat naprawdę pomogło mi poradzić sobie z ogromem uczuć związanych z diagnozą mojej mamy i późniejszym upadkiem.

Moje dziewczyny często pytają: „Jesteś szczęśliwa czy smutna?” Jestem całkowicie skłonny nazwać swój smutek. A kiedy próbują „pomóc” całując i przytulając, zawsze przyznaję, że „to pomaga mi poczuć się lepiej”.

To powiedziawszy, dzieci również odbierają wibracje i nie jest zaskakujące, że są to chwile, w których najbardziej potrzebują mojej uwagi – kiedy moja bateria jest słaba i nie jestem najlepszy.

Musiałem zadzwonić do mojej wioski, aby pomóc przy odbiorze ze szkoły, umówić się na zabawę i upewnić się, że nie jestem rozciągnięty poza moje granice. Przyznałam, że kiedy jestem w środku własnego żalu, jest to dobry czas, aby być delikatnym w stosunku do praktyk rodzicielskich. Jak mawiała moja mama, „czas zatrudnić„ wystarczająco dobrego ”rodzicielstwo”. Dla mnie oznacza to otwartość na więcej czasu przed telewizją, pozwolenie im na zwiedzanie parków podczas oglądania z ławki, bez potrzeby dodawania presji do idealnego posiłku na koniec dnia. Wydaje mi się, że im bardziej dbam o swoje emocjonalne ja, tym bardziej mogę pokazać się dziewczętom, gdy poruszają się po skalistym terenie emocji trzylatka.

2. Dziedzictwo trwa nadal.

W dużym stopniu polegałem na mądrości mojej mamy (SMS-y późnym wieczorem, stare e-maile, jej małe mantry, które stworzyła dla naszej rodziny). Mam mały notatnik, którego używałem do zbierania tych małych przypomnień. Dzięki temu wiem, że dziedzictwo, które zostawia, i piętno, które miała już w ciągu trzech krótkich lat, jakie miała w życiu mojej córki, jest dla mnie uziemione. Wyrażenia takie jak „miłość to czasownik” i „uczucia to fakty” będą żyć wiecznie.

Bez względu na to, czy czyjaś fizyczna obecność się skończy, wpływ, jaki wywierają na Twoje dzieci, jest trwały. Stworzyłem również iBook o nazwie Historia GranMimi, który przedstawia jej interakcje z moimi bliźniakami od pierwszego dnia. To bajka, którą możemy przeczytać, kiedy za nią tęsknią i kiedy potrzebuję przypomnienia.

Niedawno zdałem sobie sprawę, że nigdy nie ma wystarczająco dużo czasu. Niezależnie od tego, czy mam pięć minut, czy 50 lat z mamą, zawsze czułbym się pozbawiony czasu. Cieszę się również z tego, że dostałem czas, który miałem, i to był dobry czas.

3. Dzieci rozpaczają w kałużach (podobnie jak dorośli).

Kiedy to piszę, mojej mamy nie było na kilka miesięcy. Jednak jest ona codziennym tematem rozmów z moimi trzylatkami, począwszy od sentymentów typu „Mamusiu, jeśli chcesz zobaczyć swoją mamę, też musisz umrzeć”, po smutek „Tęsknię za nią”, po piękne chwile „Mamo, Mimi żyje teraz w naszych sercach”.

Widziałem niesamowitego doradcę w żałobie, który opowiadał o tym, jak dzieci rozpaczają w kałużach. W jednej chwili jest to smutek, a kilka sekund później wchodzą do nowej układanki, śpiewając jej słowa O Kanadai prosząc o rogalika.

Kiedy powiedziałem im, że moja mama umarła (i tak, doradzono mi, abym zawsze używał prawdziwych słów „zmarła na raka”, „jej organizm przestał działać”, „lekarz nie mógł jej wyleczyć”, „była taka odważna”, itp.), spodziewałem się wybuchu smutku. W rzeczywistości po prostu słuchali, przytulali mnie, pytali, czy Geoff (ich dziadek) ma raka, a potem obchodzili swój dzień.

Żal uderza mnie również w nieoczekiwanych momentach i myślę, że rozpaczam w kałużach, tak jak moje dzieciaki. Szybko potrafię przechylić się od uśmiechu i śmiechu do rozpaczy. Z biegiem czasu coraz bardziej czuję się komfortowo rozpoznając, że głębia mojego smutku jest proporcjonalna do głębi mojej miłości. Przynieś kałuże.

I tak, jednym z moich największych wniosków było to, że nigdy nie „przezwyciężyliśmy” żalu. Po prostu wymyślamy strategie zarządzania tym.

Uważam, że istnieje podobieństwo do macierzyństwa. Nigdy nie „przezwyciężyliśmy” zmęczenia, niepokoju, przytłoczenia tego wszystkiego. Uczymy się nim zarządzać, wymyślamy strategie, testujemy, rekalibrujemy i każdego dnia zaczynamy od nowa.

Przynajmniej dla mnie macierzyństwo przez żałobę polega na poddaniu się człowieczeństwu tego wszystkiego. To jest brudne, smutne, piękne i takie jest życie. Im bardziej będę mógł modelować zdrowe przetwarzanie emocji i rozmawiać z moimi dziećmi o spuściźnie ich niesamowitej, niezłomnej GranMimi, tym lepiej wszyscy będziemy w stanie przedostać się przez kałuże.