contador gratis Skip to content

Zaskakujący powód problemów ze snem mojego dziecka

dziecko nie może spać
KeremYucel / Getty

“Brzuch mnie boli.”

„Nie mogę spać”.

„Czy możesz zamknąć moją szafę?”

„Czy mogę po prostu z tobą spać?”

Brzmi znajomo? Nie jesteś sam – ani twoje dziecko.

Oczywiście wszystkie dzieci odczuwają niepokój, kiedy opuszczają rodziców, spotykają nowych ludzi lub po raz pierwszy wybierają się na noc. Większość będzie miała nawet ochotę spać w twoim pokoju. Ale większość małych dzieci i małych dzieci z tego wyrasta.

To, czego na ogół nie robią, to czuwać całą noc, opuszczać szkołę, wpadać w przypadkowe napady złości z powodu opuszczenia cię; lub odrzuć nocowanie z bliskimi przyjaciółmi. To, czego na ogół nie robią, to przenoszenie tego niepokoju w lata szkolne. Żałuję, że nie zdałem sobie z tego sprawy dużo wcześniej niż ja. Łatwo jest pisać takie rzeczy, jak napady złości, demony snu lub strach przed ciemnością jako rodzic.

Zanim odzyskałem głos, gdy się obudziłem i powiedziałem „To po prostu nie w porządku”, przeszliśmy przez wiele trudnych chwil, dni, nocy i tygodni. Skończyłam.

Ponieważ nawet ja wiem, dzieci w końcu idą spać. Nie spędzają dwóch lat próbując spać we własnym łóżku, sami we własnym pokoju, ale po prostu nie mogą. Poważnie. Ale ona to zrobiła.

Około 12 procent dzieci cierpi na lęk separacyjny, zanim osiągną 18 lat. Chociaż nie jest to duża liczba, wystarczy, że należy o tym porozmawiać, podkreślić. Powinna istnieć informacja, aby rodzice wiedzieli, co jest typowe, a co nie. Wiesz, czego szukać w przypadku grypy, ale gdzie jest dokument o lęku lub lęku – i różnicach między nimi. Żałuję, że nie doszedłem do któregokolwiek z charakterystycznych znaków, zanim to zrobiłem. Ale szczerze mówiąc, nie wiedziałem, co to za znaki. Wszyscy moi przyjaciele mieli dzieci, które miały problemy ze snem. A kiedy przez to przeżywasz, czujesz się osobliwie, jakbyś sam walczył z tymi wiecznie nieuchwytnymi demonami snu.

Przez jakiś czas podróżowałem kilka dni w tygodniu do pracy – i mój wyjazd był potworny. To było również straszne, kiedy zadzwoniłem do domu i ledwo mogłem zrozumieć cokolwiek, co zostało powiedziane przez ogromne napady łez i „Chodź do domu, mamo; proszę wróć do domu.” To złamało mi serce. Mój mąż był niespokojny, sfrustrowany i wręcz zepsuty. Próbowanie zabrania jej do szkoły nie było miłe w poranki, kiedy mnie nie było. Czułem ogromne poczucie winy i byłem rozdarty między próbą uspokojenia i pocieszenia Carrie, a mówieniem jej, żeby po prostu wciągnęła się w to i poszła do szkoły. Często sam rozłączałem się ze łzami. Ale pocieszyłem się. Pomyślałem tylko: „To też minie”.

Wszystko się zmieniło pewnego dnia, kiedy przedszkolanka mojej córki zobaczyła, jak ją podrzucam i powiedziała: „Och, wspaniale mieć cię w domu – koniec z bólami brzucha”. PRZEPRASZAM?? To była pierwsza, jaką usłyszałem o tych pozornie codziennych wydarzeniach. Fakt, że zniknęli, kiedy byłem w domu, był wyraźnym znakiem, że była zmartwiona. Carrie martwiła się, że przez cały czas zostanę zraniony lub umrę w samolocie, nie wrócę do domu i robię wiele innych rzeczy. Ale nie wiedzieliśmy tego – nie miała słów, żeby mi powiedzieć, była zbyt przerażona, żeby to powiedzieć, a Dave i ja nie przestaliśmy zadawać właściwych pytań.

Sytuacja się poprawiała, kiedy częściej byłem w domu. Istniała ciągłość, zorientowałem się w jej wrażliwości i czuła się bezpieczna. Więc znowu, nie byłem zbytnio zaniepokojony. Chodziła do szkoły dobrze, lubiła swoich nauczycieli, miała przyjaciół i dobrze się bawiła. Właściwie wróciła do bycia pakietem radości, śmiechu i kreatywności. Dopóki nie była.

Znasz tę historię, kiedy był dobry, był bardzo, bardzo dobry, ale kiedy był zły, był okropny? Cóż, powiedzmy, że ja też. Carrie zaczęła odrzucać randki – albo miała je tylko w naszym domu. Chciała grać tylko jeden na jednego; powiedziała, że ​​czuła się jak więzień w szkole i zawsze się martwiła. Musiała wiedzieć, jaki był plan i kiedy się zmienił? W takim razie uważaj – doszło do ogromnych napadów złości. Niepocieszone łzy; pasuje tam, gdzie wyprostowałaby plecy i nie wsiadła do samochodu, aby uratować jej życie. Przestała spać w nocy albo poszła, ale trzeba ją było odebrać w nocy – i wierz mi, to nie było dobre dla nikogo.

A potem, po latach dobrze spania we własnym pokoju, przestała. Po prostu przestałem. Na początku myśleliśmy, że musiała mieć zły sen poprzedniej nocy czy coś. Ale to trwało. Noc po nocy sprawdzaliśmy jej pokój i szafę pod kątem złych facetów i ludzi, którzy mogliby chcieć skrzywdzić mamę. Nie mogła spać, bo co by było, gdyby był pożar? A co jeśli ktoś włamie się do domu; co jeśli została porwana? Albo co gorsza, co jeśli jej brat był?

Najwyraźniej coś było nie tak. Nie było do niej mowy logiki i nie było snu dla żadnego z nas. Więc kiedy byliśmy poza sobą z wyczerpaniem i frustracją, znaleźliśmy doradcę i poprosiliśmy ją, aby zaczęła spotykać się z kimś, z kim mogła porozmawiać i przepracować swoje lęki. Ale teraz, po braku snu, powróciły bóle brzucha; i zaczęły się ataki paniki idące do szkoły. Carrie naprawdę walczyła. Niestety, do tego czasu wszyscy walczyliśmy. Dave nie mógł zrozumieć, że dla Carrie te problemy były całkowicie prawdziwe. Ich konflikt, stres i chodzenie po skorupkach jajek dla zachowania pokoju zbierały żniwo.

Nasze wysiłki, aby ją uspokoić lub użyć rozumowania, były całkowicie nieskuteczne. Zmęczeni kłótniami i łzami, próbowaliśmy pozwolić jej spać z nami przez bardzo krótką chwilę. Zły wybór! Bardzo źle. Wtedy nikt nie spał, bo łóżko było za małe i miotała się całą noc. W końcu doradca numer dwa zasugerował, żebyśmy spróbowali czegoś innego: postawcie dodatkowe łóżko w jej pokoju i jedno z nas tam będzie spało. To był pierwszy krok – ponownie uśpić ją we własnym pokoju. W końcu zadziałało; spała trochę. Mnie? Nie tak bardzo.

Krok drugi polegał na tym, że kiedy zasnęła, wróciliśmy do naszego łóżka. To działało… dopóki się nie obudziła, nie zauważyła, że ​​nas już nie ma i nie zaczęła krzyczeć. Albo obudziłem się z koszmaru. Wrócił jeden z nas. Do tego czasu byliśmy już tak zmęczeni, że mogliśmy zasnąć w jej pokoju wcześniej niż ona – tym samym nie wpływając na żadną zmianę we właściwym kierunku.

Zmęczona mama to porywcza mama. Zmęczony ojciec może być jeszcze gorszy. Dom, który kiedyś był tak radosny i spokojny, teraz był pełen gniewu, złości i zwykłego wyczerpania. Nie spałem; mój mąż zasnął w swoim pokoju, mieszając problem. Więc wtedy byliśmy zmęczeni i skłóceni. Dodajmy do tego starszego brata, który był zmęczony wszystkimi walkami i tym, że jego siostra była takim koszmarem. Cierpliwość wszystkich rozpłynęła się dawno temu, a dynamika rodziny osiągnęła nowy poziom. Najwyraźniej potrzebowaliśmy więcej pomocy i ona też.

Do tej pory wypróbowaliśmy wszystkie sztuczki, aby rozwiązać ten problem. Delikatna rutyna przed snem? Czek. Regularna pora snu? Czek. Ciepła kąpiel, opowieści, przytulanki? Sprawdź, sprawdź i sprawdź. Zachęcaliśmy do rytuałów, które ją uspokajały – podarowaliśmy jej koc i ulubiony pluszak. Próbowaliśmy medytacji, łagodnej muzyki, a potem białego szumu, kiedy to nie działało. Ona czyta. Czytamy jej. Nazwij to, próbowaliśmy. W tym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że miała poważny niepokój i byliśmy daleko poza naszymi możliwościami rozwiązania problemu. Więc znaleźliśmy nowego terapeutę, który pomoże nam zmierzyć się z demonem snu.

Nasz nowy terapeuta był świetny – Carrie naprawdę ją polubiła i nie mogła się doczekać, kiedy ją zobaczy i, jak sądzę, będzie miała kogoś, z kim mogłaby porozmawiać. W tym momencie jedna z nas nadal przebywała w swoim pokoju. Ponownie próbowaliśmy wyjść, gdy zasnęła. Więcej łez. Następnie lekarz zaproponował bardziej stopniowe podejście. Po ułożeniu jej do łóżka i wykonaniu naszych nocnych, uspokajających rytuałów, my (jeden z nas) siedzieliśmy w jej pokoju. Nie na łóżku, nie leżąc. Usiedliśmy na krześle, żebyśmy nie zasnęli. Który, jeśli mam być szczery, miał swoje własne problemy, ale nadal.

Kiedy zasnęła, mieliśmy przejść na korytarz i tam usiąść. Powoli, bardzo powoli, przez wiele nocy, przeszliśmy trochę dalej w pokoju, potem na korytarz, potem dalej w dół korytarza, aż w końcu dotarliśmy do naszej sypialni.

Jak więc pomógł nasz nowy terapeuta? Na kilka sposobów. Kazała Carrie porozmawiać o swoich obawach i dać im głos. Najwyraźniej brzmi to o wiele łatwiej niż w rzeczywistości. Niepokój, który odczuwała Carrie, oznaczał również, że ciężko jej było wyrazić lub przyznać się do przerażających myśli. Więc jej terapeuta spojrzał na What Ifs. Mówiła o tych „Co jeśli”. Wtedy Carrie opowiadała mi o nich, abym mógł jej pomóc w domu.

Na przykład, gdyby rozpaliła ogień, moglibyśmy ją przez to przeprowadzić. „Czy kiedykolwiek miałeś pożar lub znałeś kogoś, kto to zrobił? Jeśli nie, czy istniał powód, dla którego jej dom mógłby go dostać? Czy ktoś palił lub zostawiał na gazie? Nie, więc czy to możliwe, że żaden pożar się nie wydarzy? To samo z włamywaczem, podróżą samolotem – czy czymkolwiek; nauczyliśmy się chodzić i rozmawiać z nią o jej lękach. Co brzmi dobrze i jest świetnym punktem wyjścia. Ale oczywiście to samo nie wystarczyło, ponieważ ten niepokój nie jest racjonalny.

Kolejną pomocną wskazówką było pokazanie jej strachu i opisanie go. Następnie narysuj go i nazwij. To pomogło stworzyć dystans między strachem a nią. Poza tym moglibyśmy użyć humoru i wymyślić sposoby, aby na to krzyczała lub kazała jej odejść; udało nam się sprawić, że będzie to trochę, odrobinę zabawne i mniej przerażające. Czasami kazałem jej narysować swoje uczucia i wyrzucaliśmy rysunek lub paliliśmy go, żeby nie mógł wrócić.

Kolejny zwycięzca? Podczas gdy próbowaliśmy aplikacji relaksacyjnych i medytacyjnych (nie działały w jej przypadku), jej terapeuta nagrał jej własny kojący głos podczas krótkiej medytacji dla Carrie. Przypomniał jej, co ma robić, jak się zrelaksować, jak sobie pomóc. Grała w to w łóżku, kiedy przeżywała ciężką noc. A kiedy przespaliśmy jedną noc, przeszedł do drugiej, a potem może cofnął się o krok – ale w końcu udało nam się odnieść taki sukces, że wyznaczyła własny cel i system nagród.

Wybrałaby, ile nocy zostanie sama i jeśli odniesie sukces, jaką zabawną rzecz będziemy robić. Stało się jej; kontrolowała to. Była smutna, szalona i dlatego zdecydowana ją wypędzić. Dzięki Bogu za jej upartą passę (i moją) w tych momentach.

Popatrzcie, to zajęło. Uświadomiła sobie, że może sprawić, że senny demon zniknie sama. Posiadała go i podbiła go. I w końcu znowu udała się na udany nocleg.

W zeszłym tygodniu wróciła z trzytygodniowego wyjazdu służbowego – gdzie nikogo nie znała. Że to piękna rzecz.