contador gratis Skip to content

Zawsze będę pocieszał moje płaczące dziecko, a oto dlaczego

płaczące dziecko
Tom Gowanlock / Shutterstock

Myślę, że większość z nas zgodziłaby się, że gdyby nasze dziecko było fizycznie zranione i płakało, zapewnilibyśmy komfort. A jeśli nasze dziecko wyrażało emocjonalny ból poprzez płacz – zwłaszcza jeśli był to nie płacz – prawie każdy z nas spieszyłby się, by zaoferować ukojenie. Ale potem sytuacja u większości rodziców robi się trochę szara.

A jeśli Twoje dziecko wydaje się „fałszywie płakać” z jakiegoś powodu? A co, jeśli twoje dziecko płacze z wściekłości i obraża lub rani innych wokół siebie? A jeśli Twoje dziecko płacze i robi scenę publicznie? A jeśli Twoje dziecko płacze tylko dlatego, że nie dostało tego, czego chciało? A co, jeśli Twoje dziecko płacze dziś po raz 80. i działa na Twój ostatni nerw?

Oczywiście, jeśli Twoje dziecko przeszkadza w niewłaściwym otoczeniu lub jeśli Twoje dziecko stanowi zagrożenie dla kogokolwiek wokół niego, płacz – i co najważniejsze, zachowanie, które mu towarzyszy – należy zająć się. Ale poza takimi sytuacjami uważam, że moim zadaniem jako rodzica jest pocieszanie mojego dziecka za każdym razem, gdy płacze, bez względu na to, jak duże jest i cokolwiek wierzę, motywacja stoi za płaczem.

Tak, wielu z was będzie patrzeć na mnie z otwartymi ustami. Bez względu na to, jak dobroduszny jesteś, prawdopodobnie założysz, że planuję wychować najbardziej zepsute bachory, które kiedykolwiek chodziły po planecie.

Ale to wcale nie jest moim zamiarem. W rzeczywistości wcale tak nie wyglądają moje dzieci. Pocieszam moje dzieci, kiedy płaczą z jednego powodu: ponieważ uważam, że jest to niezwykle ważne dla ich rozwoju emocjonalnego i psychicznego.

Sprowadza się do tego, że dzieci są bardzo małymi istotami duży uczucia – uczucia, których tak naprawdę nie potrafią kontrolować (zabawny fakt: część mózgu dzieci, która kontroluje i reguluje emocje, nie jest w pełni rozwinięta, dopóki nie osiągną wieku 20 lat). I często płacz jest jedyną rzeczą, którą potrafią robić, kiedy przytłaczają ich te uczucia.

Uważam, że ignorowanie, zawstydzanie lub uciszanie płaczącego dziecka to w zasadzie mówienie mu, że jego uczucia nie mają znaczenia lub są czymś, co muszą przełknąć lub ukryć.

Wierzę, że uczucia każdego dziecka – jakkolwiek trudne, irytujące, czy głośny są – należy je traktować poważnie. Dzieci powinny być pocieszane przez ludzi, którzy są dla nich najważniejsi, tych, którzy mają na nie największą władzę i wpływ, tj. Ich rodzice lub osoby rodzicielskie.

I nie mówię tylko o niemowlętach czy małych dzieciach. Nawet starsze dzieci nie zawsze mają na tyle dojrzałości, by zatrzymać się i uporządkować swoje uczucia. Ich uczucia mogą ich pokonać i często te wielkie uczucia objawiają się jako łzy. Czasami głośne, wściekłe łzy tupiące. Czasami płaczliwe, irytujące, wrzeszczące łzy.

Nie jest moim zadaniem analizowanie, jakiego rodzaju smutku, rozczarowania lub złości doświadczają. Nie jest moim obowiązkiem mówić, czy pewne uczucia lub sposoby wyrażania ich uczuć są w porządku lub czy są one uzasadnione. Moim zadaniem jest słuchanie, akceptowanie i pomaganie dziecku w uporządkowaniu tego, co czuje, oraz nauczenie się, jak efektywnie przetwarzać swoje uczucia, tak aby mogło poczuć się lepiej.

To nie to samo, co mówię im, że ich zachowanie jest koniecznie do zaakceptowania. Ale płacz sam w sobie nie jest złym zachowaniem – to uwolnienie emocji i takie, które zasługuje na szacunek, jakkolwiek wygląda.

Na przykład, jeśli mój 4-latek chce lizaka, a ja się nie zgodzę (bo jest siódma rano), a on się rozpłacze, pocieszę go. Pomogę mu przetworzyć to, co czuje. Powiem: „Czy jesteś rozczarowany, że nie dałem ci lizaka?”

Zwykle kiwa głową tak przez łzy i wmawiaj mi stanowczo, że chce – nie, wymagania – jeden. Może nawet trochę krzyczy, jeśli jest szczególnie zepsuty. Ale będziemy nadal zajmować się jego uczuciami i nie będę go za to karać ani zawstydzać. Potrafi płakać, siadając na moich kolanach, mówiąc mi, ile jeszcze naprawdę naprawdę chce tego lizaka. Pomogę mu wiedzieć, że może tak się czuć (i to zrozumiałe, bo lizaki są cholernie pyszne).

Nic z tego nie oznacza, że ​​dam mu lizaka! Zaakceptowanie jego uczuć i pocieszanie go przez nie to nie to samo, co poddawanie się lub rozpieszczanie. To się nie psuje. To słuchanie, utrzymywanie przestrzeni, bycie tam.

Pocieszanie dzieci, kiedy płaczą, nie oznacza, że ​​pozwalasz im manipulować sytuacją, aby dostać to, czego chcą. Zwykle oznacza to, że są w stanie „wydobyć z siebie swoje uczucia” i kontynuować swój dzień. Oznacza to, że uczą się, że jesteś osobą, której mogą zaufać, aby pomóc im rozpracować skomplikowaną mieszankę emocji, które trzymają w swoich sercach i ciałach prawie przez cały czas.

Mam nadzieję, że moje dzieci, gdy będą się starzeć, to że tak się stanie kontyntynuj być dla nich bezpiecznym miejscem do dzielenia się i wyzwalania emocji. To może zabrzmieć głupio, ale jeśli nie uszanuję rozczarowania mojego 4-latka, że ​​nie dostałem teraz lizaka, skąd będę wiedzieć, że będzie chciał podzielić się ze mną swoimi odczuciami na temat dużo poważniejszy rozczarowań, których doświadczy, gdy będzie starszy? Lizak wydaje się taki trywialny, ale z pewnością nie jest trywialny dla przedszkolaka.

Jeśli nauczę swoje dzieci, że określone rodzaje emocji nie są dla nich dopuszczalne, jaki poziom zaufania lub komunikacji między nami ustanawiam?

Ostatecznie, jeśli chodzi o takie rzeczy, każdy rodzic musi znaleźć równowagę, która działa dla niego. Na co dzień nie jestem w twoim domu, więc nie wiem, jak to wygląda, jeśli chodzi o pocieszenie (lub nie pocieszenie) twojego płaczącego dziecka. Wiem, że wszyscy robimy wszystko, co w naszej mocy i staramy się to wszystko rozgryźć stopniowo.

Ale jeśli instynkt podpowiada ci, aby prawie zawsze pocieszać płaczące dziecko lub jeśli takie podejście działa na ciebie, nie czuj presji, aby przestać to robić. Podążasz za swoim instynktem i postępujesz właściwie. I wiedz, że nie wychowujesz „miękkiego”, „zepsutego bachora” ani żadnej z tych innych etykietek, które tak często nakłada się na dzieci, które są wrażliwe lub noszą serce na rękawie.

Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie: wychowujesz dziecko, które jest przekonane, że jego uczucia – każde z osobna – naprawdę mają znaczenie i że są ludzie na świecie, którym mogą zaufać, że bezpiecznie i z nimi poradzą sobie z tymi uczuciami. miłość.