Zjadłem pringles z grilla i teraz chcę się zabić

zjadłem-grilla-pringles-i-teraz-chcę-się-zabić

To 3,7 minuty mojego życia, którego już nie wrócę.

Kiedyś jadłem Pringles i Cool Ranch Doritos. Były (i są) wygodnym jedzeniem, na które jadłem (i biegam) w czasach stresu. Pokarmy mojej młodości. Jeszcze dziesięć lat temu puszka Chef Boyardee Mini Ravioli trafiała do mojego wózka raz w roku, wystarczyło, żebym czuł się młodo i gazowo, kiedy potrzebowałem jej do działania magii. W moim dorosłym życiu nie potrzebuję dziennej dawki The Chef; Nie jestem trzecią równiarką.

Inne potrawy, bez których nauczyłem się żyć, to makaron ramen, bugles i ciastka z budyniem w czekoladzie od Hostess. Pamiętasz te? Byłem purystą. Nie spodobał mi się ten biznes z czekoladą na czekoladzie. Podobało mi się nadzienie z budyniu waniliowego, które zawsze pozostawiało coś, co przypominało chemiczne oparzenie w gardle. Stąd wiesz, że został wykonany z miłością i niewielkim niedopatrzeniem ze strony FDA.

W młodości te potrawy były prezentami, które sam sobie dawałem. To i grube masło orzechowe, coś, co było pewnym sposobem na oddzielenie Jets and the Sharks w New Jersey z lat 80., miłośników gładkości od chrupiącego. Masło orzechowe zawierające prawdziwe orzeszki ziemne? To nie jest całkiem nowy poziom, jak lody astronautów, ale zapewnia dziwnie rozkoszne, choć dziwnie kazirodcze, kanapkowe doświadczenie. Jeśli chodzi o te liofilizowane lody, to albo preferowałeś neapolitański albo kanapkę z lodami, ale żaden dzieciak nie kupując paczkę uczciwego kosmicznego jedzenia, kiedy odwiedzali muzeum nauki podczas wycieczki klasowej. Nie w 1988 roku nie.

Ale to już nie 1988. Mój żołądek nie przyjmuje zapakowanej i konserwowanej żywności jako prezentu, który sobie daję. Bez względu na to, jak bardzo myślę, że pokocham limitowaną edycję Cheeseburgera Pringles, oni nie pokochają mnie odwrotnie. Więc wykonałem sprytny ruch, ruch, który mój starzejący się żołądek naprawdę mógł za sobą.

Zamiast tego kupiłem Memphis BBQ Pringles.

To dobry moment, aby poświęcić chwilę na rozpoznanie i pozdrawianie obecnego haczyka marketingowego firmy Pringles: „Nie jesz ich po prostu”. To nasuwa pytanie. To wymaga wielu pytań. Przede wszystkim, co jeszcze byś z nimi zrobił? Założę się, że je „zjesz”, a potem zjesz jedną z wielu rzeczy, na przykład wstyd i zgaga.

Wszystko to prowadzi nas z powrotem do Memphis – oczywiście nie miasta, ale naturalnie i sztucznie przyprawionego Pringle. Coś w nagrodzie ze sprzedaży czterech za trzy dolary przywiodło mnie w czasie do godzin po szkole, zanim moja mama wróciła z pracy do domu, kiedy nic nie stało między mną a Cool Ranch ani moim chrupiącym Jifem. Głód dojrzewania sprawia, że ​​człowiek, który nie do końca zbliża się do 100 funtów, wypoleruje całą torebkę Wavy Lays i puszkę francuskiego dipu cebulowego Frito-Lay. Głód i siła nabywcza dorosłego o wadze ponad 100 funtów w 2015 roku sprawiły, że podobny zaszczyt wydawał się dyrektywą, jak moment, w którym „Moje przywileje” Bobby’ego Browna nagle nabrały sensu na głębokim poziomie, który mógł być widoczny tylko w przejściu 13 sklepu spożywczego. Kupiłam Pringles, nawet te smaki, których dzieciaki nie jadły, jak sól, ocet i marynata koperkowa. To nasz czas, Bobby.

Zjadłem Memphis BBQ Pringles – nie na jednym posiedzeniu, ponieważ nie była to czerwona puszka do łatwego upadku – ale na tyle za jednym napadem, że nauczyłem się czegoś o sobie, co być może poczułem, tuż między klatką piersiową a głęboko we wnętrznościach, ale nie chciałem przyznać, że aż do tej nocy: nie mam już wnętrzności nastolatka. Nie jestem typem osoby, która nadal może jeść ciasto budyniowe, nie w tym tysiącleciu. Ta osoba nawet by mnie nie rozpoznała, buchając słodkim upałem Memphis i kucając mi po brzuchu, zastanawiając się, czy tym razem je to puszkę prasowanych chipsów ziemniaczanych, budziłam się o 2:49 rano z niestrawnością, którą chwilowo pomyliłam z zawałem serca.

Ja się obudziłem. To nie był atak serca. Nie zjadłem Pringles w marynacie z koperkiem. Czułem, że zrobiłem coś złego i brudnego. Ale teraz jestem czysty, za kilka tygodni. Dorastałem jako zjadacz przekąsek i jestem gotowy, aby przyjąć pradawne ziarna pokrojone w minimalnie przetworzone chipsy i unikać diabłów kulinarnych mojej młodości.

Z wyjątkiem Cool Ranch. Bobby i ja rozumiemy, że Cool Ranch jest wieczne.