contador gratis Skip to content

Złamanie zajęło mi tylko siedem dni

Siedem dni do zerwania
Straszna mama i syk / Getty

Ostrzeżenie o wyzwalaczu: poronienie

Jak możesz powiedzieć światu, że jesteś załamany i masz nadzieję, że nie patrzą na ciebie oczami, które odzwierciedlają twoje samopoczucie? Jak opowiesz światu o jednej ze swoich największych porażek i masz nadzieję, że nie wykorzystają tego do zdefiniowania Ciebie? Jak możesz powiedzieć światu, że tak naprawdę nie czujesz się dobrze, mimo że mówisz to tygodniami? Jak radzisz sobie ze stratą, kiedy społeczeństwo mówi ci, żebyś o tym nie mówił? Jak powiedzieć ludziom, których kochasz, że nikt nie może nic zrobić, aby to naprawić? Jak powiedzieć komuś, że jesteś najgorszym, jakim kiedykolwiek byłeś?

Prosty fakt jest taki, że nie ma na to ładnego sposobu. Nie ma idealnego sposobu, aby powiedzieć: miałam kolejne poronienie i znowu mnie to złamało.

Ale to zrobiłem. I ma. I jestem zmęczony udawaniem, że nic mi nie jest ze względu na uczucia innych. Ponieważ nie czuję się dobrze i nie wiem, kiedy będę, ani czy kiedykolwiek będę.

To była absolutna trąba powietrzna, odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży. W ciągu siedmiu dni przeszłam od pozytywnego testu ciążowego do negatywnego testu ciążowego, który miał służyć jako potwierdzenie pierwszego, do pobrania krwi, do plamienia, do całkowitego krwawienia, do ponownego pobrania krwi, do potwierdzenie, że nie noszę już dziecka.

Moje emocje przeszły od szoku do akceptacji, ekscytacji, strachu, złamanego serca i roztrzaskania. Za siedem dni. Jeden tydzień. To wszystko, czego potrzeba.

Ciężar tego poronienia jest większy niż mój pierwszy. Posiadanie Addison pozwala mi zrozumieć, czego mi brakuje, kiedy tracę to dziecko. Miłość. Przytulanki. Śmiech. Uczucia. Bezsenne noce. Zmartwienie. Chcą dać im wszystko, o czym mogli marzyć. Wszystko. Brakuje mi tego wszystkiego.

I od tamtej pory jestem w najdziwniejszym stanie psychicznym – balansując między złością, smutkiem i odrętwieniem. Wszystko w 60-minutowym okresie. Wypłucz i powtórz, jeszcze 23 razy.

Prawie nikt nie wie. Chciałbym, żeby ludzie zrozumieli cienką linię, którą idę, bez konieczności mówienia im. Żałuję, że nie mogę nosić codziennie koszuli z napisem „proszę, bądź ze mną delikatny, łamię” i nie muszę wszystkim wyjaśniać, co to znaczy. Chciałabym, żeby ktoś otulił mnie największym uściskiem i powiedział, że wszystko będzie dobrze, nawet jeśli to kłamstwo. Nie mówię, że świat powinien chodzić wokół mnie na skorupkach jajek, ale… Nie mówię też, że nie byłbym z tym w porządku.

Ale w jakiś sposób świat wciąż (niestabilnie) się kręci, a ja z każdym obrotem coraz bardziej się rozpadam. To nie wydaje się sprawiedliwe. Nic z tego nie wydaje się sprawiedliwe. Jak cokolwiek z tego jest sprawiedliwe?

Czy to dlatego, że na początku nie ogarnęła mnie radość? Czy to dlatego, że wybrałem się o jeden za dużo biegów? Czy to dlatego, że zagnieździłem się na głowie i robiłem zbyt dużo w domu? Czy to dlatego, że dźwigałem dwie torby ściółki, podczas gdy powinienem był złapać jedną? A może to żadna z tych rzeczy?

Zjada mnie w środku, gdy wiem, że nigdy się nie dowiem, co ostatecznie doprowadziło do utraty dziecka.

Jak sobie radzisz, gdy nie znasz odpowiedzi? Jak opłakujesz kogoś, kogo nigdy nie spotkałeś? Poczułeś kopnięcie lub czkawkę lub zobaczyłeś uśmiech lub chichot? Nigdy nie mogłeś się zatrzymać ani nazwać? Jak przetwarzasz wszystkie te uczucia i emocje, kiedy nadal pochłaniają Cię tak głęboko, dzień w dzień?

Siedem dni. Tyle wystarczyło, by moje serce całkowicie się rozpadło. Wypaść z mojego ciała na podłogę i już nigdy nie wyglądać tak samo. Wystarczyło siedem dni, żeby się całkowicie złamać. I nie mam pojęcia, ile czasu zajmie ponowne złożenie tej nowej wersji siebie, ale wiem, że potrwa to dłużej niż zapomniane przez Boga siedem dni.