contador gratis Saltar al contenido

Żłobek jest zaraźliwy i nie ma szczepionki

nos

Z zewnątrz przedszkole wygląda jak uśmiechnięta, radosna grupa dzieci, które spędzają dzień na zabawie i nauce, trzymaniu się za ręce i śpiewaniu piosenek. Ci z nas, którzy spędzili czas w okopach, znają prawdziwą, obskurną prawdę: żłobek to środowisko zarażone zarazkami, które przeraziłoby nawet personel CDC noszący kombinezony.

Po zapisaniu dzieci do przedszkola wszyscy nowi rodzice przechodzą przez okres, w którym wydaje się, że choroba nigdy się nie skończy. Kiedy twoje dzieci budują własną odporność, wydają się wymyślać nowe choroby, które sprawdzają Twój odporność. Kiedy doświadczasz fali za falą chorych, możesz się martwić, że następną chorobą, z którą Twoje dziecko wróci do domu, będzie ebola, odra lub dżuma.

Dzieci w przedszkolu są jak szczury w Londynie; powoli rozprzestrzeniają choroby, by zarazić całe miasto. Przynoszą do domu plagi; zarażają swoje rodziny, a co za tym idzie, wszystkich innych. Nie jestem nawet pewien, jak to się dzieje. Wymień chorobę, a założę się, że przekonasz się, że Pacjent Zero był zasmarkanym dzieckiem w przedszkolu.

Smark. Och, smarkacz! Poświęćmy chwilę, aby omówić to…

Występuje w trzech podstawowych formach: rzadki, żółty lub zielony bałagan spływający do ust; duży, drżący, prawie plastikowy bąbelek, który pęka jak olbrzymia ropa wypełniona ropą, wysyłając mokre krople do powietrza, którym oddychamy; albo grubą żółtą skórkę biegnącą od nasady nosa do czubka górnej wargi. I wydaje się, że odpryskuje i odlatuje, by zarazić następnego dzieciaka.

Po prostu nie możesz od tego uciec. Dzieci chorują. Bawią się z przyjaciółmi i przekazują zarazek za zarazkiem. Prowadząc kampanię na rzecz pojedynczych butelek z wodą dla mojej pierwszej klasy, nauczycielka mojego średniego dziecka wyjaśniła, że ​​tak naprawdę widziała, jak pokryte smarkami dzieci liżą fontannę.

Niech to dotrze do środka.

ONE.

LIZAĆ.

THE.

FONTANNA.

Powinny mieć zamknięte pomieszczenia i wymagać dezynfekujących pryszniców przy wejściu i wyjściu.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy od rozpoczęcia przedszkola mój własny maluch miał (w przypadkowej kolejności i nie licząc niekończących się przeziębień i kaszlu, które wydają się nigdy nie ustępować):

1. Wysoka gorączka i dreszcze bez konkretnego wyjaśnienia

2. Biegunka

3. Wymioty

4. Zapalenie spojówek (dwukrotnie)

5. Choroba dłoni, stóp i jamy ustnej

6. Strep gardła

7. Zapalenie płuc

Z zewnątrz możesz zasugerować, że jest problem z moją żłobkiem. Może nie mają najbardziej aktualnych praktyk higienicznych. Opiekunom nie wolno myć rąk. Powierzchni nie wolno dezynfekować. Zabawki muszą być podawane z ust do ust z zasmarkanymi rączkami.

Spędziłem tam z nimi czas, a praktyki higieniczne w moim przedszkolu są godne bezpośredniego spotkania z najczystszym laboratorium CDC w kraju. To jedne z najczystszych kobiet, jakie kiedykolwiek widziałem. Często myją ręce. Mają środek do dezynfekcji rąk w każdym pokoju (poza zasięgiem dzieci). Zabawki są myte przynajmniej raz dziennie. Jeśli dziecko coś żuje, natychmiast chwytają, gdy tylko to odkładają i odkładają do czyszczenia.

Opiekunowie też nie chcą chorować; po prostu nie mogą iść do przodu. Kiedy wycierają jedną powierzchnię, za nimi podchodzi dzieciak i sprząta ostatnią rzecz, którą wyczyścili. Zarazki są wszędzie. To tak, jakby robaki były zaprogramowane genetycznie, aby w jakiś sposób sprawić, że nasze maluchy będą dotykać, wycierać, żuć, lizać lub w inny sposób szlamować wszystko, aby pomóc zarazkom rozmnażać się, mutować i rozprzestrzeniać.

Sednem tego problemu są dzieci. Nie chodzi tylko o to, że są gigantycznymi kulkami zarodkowymi. Kiedy są najbardziej zaraźliwe, nie tylko nie wykazują żadnych zewnętrznych oznak choroby, ale są też tak cholernie urocze i wrażliwe. Wciągają cię swoimi dużymi niebieskimi oczami i zasłaniają pokrytymi smarem pocałunkami, zanim nawet zdasz sobie sprawę, że zostałeś oszukany.

Nie możesz jednak wygrać tej wojny – nawet jeśli masz wystarczająco dużo pieniędzy, aby nie pracować i trzymać swoje dzieci z dala od przedszkola, gdy tylko trafią do systemu szkolnego, dopadnie cię zaraza. I jest gorzej, ponieważ nie mieli ekspozycji w przedszkolu.

Żłobek jest złem koniecznym: miejscem rozmnażania zarazków, piekielnym, złym miejscem, ale także niezbędnym do naszego ostatecznego przetrwania. Przenoszenie zarazków wzmacnia nasze dzieci. I ich rodzice też!

Przynajmniej mam taką nadzieję… ponieważ wydaje mi się, że coś mi przychodzi.