contador gratis Saltar al contenido

Zostawiłem swój 5-letni dom sam i nie potrzebuję twojego osądu

anandaBGD / Getty Images

W żadnym wypadku nie jestem rodzicem z wolnego wybiegu, ale nie jestem też zbyt wielkim rodzicem helikoptera. Znajduję się gdzieś pomiędzy. Jestem praktyczny i uważam na niebezpieczeństwo, ale staram się też podążać za swoim przeczuciem, jeśli chodzi o decyzje rodzicielskie, i staram się jak najmniej pieprzyć z tym, co myślą inni.

Oczywiście, moje nastawienie „mam to w dupie” ma swoje granice i było to dla mnie rażąco oczywiste dzisiaj, kiedy zostawiłem mój 5-letni dom sam na kilka minut, kiedy odprowadzałem jego starszego brata do szkoła.

Zanim przejdziesz do wniosków na temat mojej decyzji, pozwól mi wyjaśnić dokładnie, jak do niej doszedłem. Mój 5-latek był chory w domu z naprawdę silnym kaszlem. Siedział tam, żałośnie zgarbiony nad swoim iPadem, oglądając wideo. Już moja 11-latka spóźniła się do szkoły. Aha, a na zewnątrz było 30 stopni i wietrznie, co było dość okropnym środowiskiem dla małego dziecka z kaszlem kaszel.

Szkoła moich dzieci znajduje się na naszej ulicy, ale aby dostać się do szkoły, trzeba przejść przez ruchliwe skrzyżowanie, więc chociaż mój starszy syn może w zasadzie sam chodzić do szkoły, nienawidzę go rano samotnie wychodzić z powodu tych dupków, którzy przejeżdżajcie przez to skrzyżowanie, jakby nie byli w cholernej strefie szkolnej.

Więc moim dylematem było to, że nie chciałem wprowadzać mojego kaszlącego 5-latka w mroźny chłód tylko na 5-10 minut, które zajęłoby mi zobaczenie mojego starszego dziecka w szkole. Na początku pozostawienie mojego 5-letniego domu w spokoju nawet nie przyszło mi do głowy jako opcja. Pięć brzmi strasznie młodo, prawda? Mnie to zrobiło. A ja, oczywiście, nigdy nie zostawiałem go samego w domu, chyba że sprawdziłem pocztę, opróżniłem śmieci lub wyciągnąłem coś z samochodu.

Ale wtedy coś sobie uświadomiłem. Wychodzenie z domu na kilka minut, aby coś takiego jak opróżnienie kosza było w porządku, ponieważ byłem tam, z domem na widoku, i zaraz wrócę. Tak też usprawiedliwiam, pozwalając mojemu 5-latkowi bawić się samemu na naszym patio. Może nie znajdujemy się dokładnie w tym samym miejscu, ale widzę nas z oczu i w razie potrzeby mogę do niego dotrzeć w ciągu sekundy.

Uświadomiłem sobie, że spacer blokiem, aby zabrać mojego starszego syna do szkoły, był tylko o stopień dalej. Wrócę dosłownie za kilka minut i będę mógł zobaczyć dom idąc. Poza tym mój obeznany z technologią, już czytający i piszący 5-latek już wie, jak pisać do mnie SMS-y ze swojego iPada. Robimy to cały czas i wiedziałem, że skontaktuje się z Tobą, jeśli coś pójdzie nie tak.

Każda część planu miała dla mnie sens i nie obawiałem się, że coś pójdzie nie tak. A jednak moje żołądki zamarły, gdy zacząłem opowiadać dzieciom o planie. Widzisz: nie bałem się tego, co robiliśmy. Bałem się, że ktoś inny może mnie za to osądzić – albo, co gorsza, wpędzić mnie w jakieś kłopoty za to.

W latach 80-tych, kiedy dorastałem, pięcioletnie dzieciaki spacerowały po okolicy, bawiąc się z przyjaciółmi od zmierzchu do świtu. Pamiętam, że w tym wieku pozwolono mi spędzać czas w naszym kompleksie mieszkalnym, jeździć na rowerze, chodzić do różnych domów dziecka. To było absolutnie nic. Dzieci trzymały się za siebie plecami, a rodzice wydawali się po prostu wiedzieć, co się dzieje i wierzyli, że wszystko będzie dobrze.

Przenieśmy się do 30 lat później, a teraz rodzice wezwali ich CPS, aby pozwolili swoim nastolatkom samodzielnie iść do parku, a innym grozi zarzuty za pozostawienie dzieci w samochodzie na minutę, gdy wpadają do sklepu spożywczego . WTF się dzieje?

Posłuchaj: Rozumiem, że ostrożność ma wartość. Rozumiem, że nie wszyscy rodzice są tak samo sumienni jak inni i nie wszystkie dzieci są tak samo gotowe do samodzielności jak inne. Niektórzy rodzice są wręcz niedbali. Ale prawdziwie niedbali rodzice stanowią bardzo niewielką mniejszość. I nie jest w porządku, że zrównoważeni, inteligentni, troskliwi rodzice muszą czuć się tak uważni przy każdej cholernej decyzji, którą podejmują. Jest to bolesne i niesprawiedliwe, i dusi nas i nasze dzieci.

Myślę też, że musimy zrozumieć, że każda sytuacja i okoliczności są inne i każda ma swoje własne niuanse. Każde dziecko jest również inne, a to, co może działać dla jednego dziecka w określonym czasie, może nie działać dla innego. Chodzi jednak o to, że nie możemy wszyscy uogólniać tych sytuacji i musimy pozwolić dobrym rodzicom robić to, co uważają za słuszne w danej sytuacji.

W końcu zostawiłem swój 5-letni dom sam (GASP!) Na łącznie siedem minut (ustaliłem czas), podczas gdy szedłem jego starszym bratem do szkoły. Upewniłem się, że jego iPad jest skonfigurowany do wysyłania SMS-ów i dałem mu obszerny wykład o tym, jak nie otwierać drzwi ktoś, nawet jeśli powiedzieli, że to ja lub że powiedziałem im, żeby to zrobili. Odprowadziłem jego brata do skrzyżowania, spoglądając co dwie sekundy na nasz dom. Po tym, jak zobaczyłem, jak bezpiecznie przechodził przez ulicę, pobiegłem z powrotem do domu, gdzie znalazłem mojego małego chłopca, kaszlącego i pociągającego nosem, wciąż przyklejonego do iPada, w którym go zostawiłem.

Wiedziałem, że nic nie pójdzie źle i byłem przekonany, że to dobra, jasna, mądra decyzja. Musiałam jednak przysięgać, że moje dzieci zachowają tajemnicę, że nie powiedzą o tym żadnym innym dorosłym. I jestem wkurzony AF, że właśnie do tego doszedł świat.

Jak mam wychowywać silne, odporne dzieci, kiedy nie mogę pozwolić im eksperymentować z niezależnością i wytrwałością w odpowiednim wieku? Jak mam czuć się pewnie jako rodzic, kiedy wydaje się, że wszystko, co robię, jest pod mikroskopem i będę oceniany (lub gorzej) za rozsądne, przemyślane decyzje, które powinienem podjąć?

Nie znam wszystkich odpowiedzi, ale nie pozwolę, aby to powstrzymało mnie przed robieniem tego, co jest słuszne, oceną każdej sytuacji pod kątem tego, czym ona jest i dokonywaniem osądów na podstawie tego, co uważam za rozsądne. Myślę, że wszyscy dobrzy rodzice powinni otrzymać pozwolenie na to samo.