contador gratis Skip to content

Zrozumiałem, że moja córka stała się „podłą dziewczyną” i to właśnie zrobiłem

córka jest podłą dziewczyną
Victoria Snowber / Getty

Nigdy nie zapomnę dnia, w którym moja córka powiedziała mi, że Bethany, dziewczyna z jej czwartej klasy, ją irytuje.

„Co ona ci robi?” Zapytałem, instynktownie opiekuńczy.

„Śledzi mnie na placu zabaw i siedzi obok mnie w porze lunchu!” zażartowała, jakby to wszystko podsumowało i postawiło mnie wprost po jej stronie.

– Masz na myśli, że ona próbuje się z tobą zaprzyjaźnić? Zapytałem z niedowierzaniem.

Od razu zdałem sobie sprawę, że mam problem z rękami. Miałem własny najgorszy koszmar. Uderzyła w środek mojego potomstwa pięciorga dzieci, była charyzmatyczną, bezczelną, długonogą, blondynką, taneczną, wysportowaną dziewczyną, emanującą pewnością siebie – i najwyraźniej irytacją, skierowaną do innej małej dziewczynki, która nie miała szczęścia być nią. To niewygodne dla mojej córki, jej własnej matki był Bethany w podstawówce. Z piegami na twarzy i kędzierzawymi włosami byłam bachorem z armii, zawsze nową dziewczyną, która domagała się przyjaciela, pociągała mnie naturalna pewność siebie dziewcząt takich jak moja córka. Ta rozmowa sprawiła, że ​​wahałem się między bólem serca a wściekłością, ale jedno wiedziałem na pewno: mama zamierzała włożyć pieniądze tam, gdzie przez te wszystkie lata były jej usta.

Następnego ranka w moim domu rozegrała się walka dwóch bardzo silnych woli. Nie było to ładne, ale zwyciężyłem. Moja córka uczęszczała do prywatnej katolickiej szkoły podstawowej, gdzie każdego dnia ona i garstka jej kohort rządziła na grzędach. Jeden szybki telefon do matki Bethany tego samego wieczoru potwierdził moje najgorsze obawy. Moja córka i jej grupa używali wszystkiego, z wyjątkiem puszki środka przeciw przyleganiu, aby pozbyć się irytującej Bethany.

Jestem pewien, że są rodzice, którzy powiedzą, że przesadziłem. Ale jestem głęboko przekonany, że odrzucenie i całkowity brak zainteresowania mojej córki i jej kliki wobec Bethany był początkiem subtelnego rodzaju zastraszania. To prawda (potwierdzona przez mamę i nauczycieli Bethany), że nie było jawnej nieuprzejmości ani wyzwisk. Po prostu nastąpiło odrzucenie – całkowity brak zainteresowania kimś, kogo niesłusznie uznali, że nie ma im nic do zaoferowania. Po tym, jak sam doświadczyłem dzieciństwa i wychowałem piątkę własnych, byłem po każdej stronie dynamiki społecznej zastraszania i jestem przekonany, że od tego się zaczyna, od przypadkowej oceny i szybkiego zwolnienia osoby z zewnątrz.

Moim zdaniem dobrze służylibyśmy naszym dzieciom, gdybyśmy odbyli z nimi szczerą rozmowę o darwinizmie społecznym io tym, co motywuje ludzi do akceptowania i odrzucania innych. Dzieje się to w każdym wieku i na każdym etapie życia, rasy, wyznania i religii. Ma swoje korzenie w naszych własnych lękach przed odrzuceniem i brakiem zaufania. Każdy walczy o swoje miejsce w społecznym łańcuchu pokarmowym.

Czuję, że odniosłem wyraźny sukces z moimi dziećmi, pokazując tę ​​dynamikę wprost na otwartej przestrzeni. Rodzice muszą nazywać go po imieniu, mówić głośno i świecić jasnym światłem w jego brzydką twarz. Musimy przyznać naszym dzieciom, że my także tego doświadczamy, nawet jako dorośli. Oczywiście kusi, by przypodobać się jednostce i podlizywać jej szczebel lub dwa wyżej na drabinie społecznej, ale każda istota ludzka zasługuje na naszą uwagę i najwyższy szacunek. Mimo to musimy nieustannie przypominać naszym dzieciom i sobie, że każdy może wnieść do naszego życia nieoczekiwaną i nieoczekiwaną wartość. Ale musimy im pozwolić.

Po prostu nie wystarczy poinstruować swoje dzieci, aby „były miłe!” – musisz być bardziej szczegółowy. Dzieci myślą, że jeśli nie są po prostu niemiłe, to są miłe. Wiemy lepiej. Połącz brzydkie kropki. Wyjaśnij darwinistyczny instynkt przetrwania społecznego, który często motywuje i kieruje ich impulsami. Obiecuję, że sobie poradzą. I tak już to widzą na pewnym poziomie. Po prostu potrzebują ty dać mu głos i przekierowanie.

Jeśli chodzi o moją dziewczynę, poinstruowałem ją, że poświęci trochę czasu i energii na poznanie Bethany. Przydzieliłem jej, żeby następnego dnia wróciła ze szkoły i zgłosiła trzy fajne rzeczy, które dowiedziała się o Bethany, a których wcześniej nie wiedziała. Moje dziecko o silnej woli okopało się. Nie chciała tego zrobić. Sięgnąłem głębiej. Odmówiłem odwiezienia jej do szkoły następnego ranka, dopóki się nie zgodzi. Wydawało się, że przynajmniej do tej pory mam kluczyki do auta i zasilanie. Jej opór dał nam czas na rozmowę o społecznym darwinizmie. Przeprowadziłem ją przez analogię z bankomatem. Wyjaśniłem jej, że ma do dyspozycji bank socjalny. Mogła z łatwością dokonać wypłaty w imieniu tej małej dziewczynki, ryzykując bardzo niewiele.

„Inwestujmy!” Zachwalałem i zachęcałem.

Ubrała się niechętnie, a ja zawiozłem ją do szkoły. Miała dobry dzień – to, co z niego zostało. Ale wciąż była ze mną powozem, kiedy ją podniosłem, mówiąc mi, że matki jej przyjaciółek „trzymają się z daleka od takich spraw” i pozwalają córkom „wybierać sobie przyjaciół” (takie mądre kobiety). A potem powiedziała mi o trzech fajnych rzeczach o Bethany, o których wcześniej nie wiedziała.

Dwa tygodnie później skontaktowałem się telefonicznie z matką Bethany. Nazywa się to kontynuacją. (Myślę, że za mało z nas to robi. Śmigamy nad szafami naszych dzieci, odżywianiem, harmonogramami snu, higieną, projektami na Science Fair, a potem jesteśmy dumni z tego, jak bezmyślni jesteśmy w kwestiach społecznych. Gdybym miał dolara za każdym razem, gdy chciałem powiedzieć: „Poważnie? Zarządzasz dosłownie bzdurą ze wszystkiego, co robi twoje dziecko, od spożycia glutenu po buty piłkarskie, ale to trzymasz się z daleka? ” Nic dziwnego, że nie ma żadnej odpowiedzialności i istnieje kultura zastraszania. Matka Bethany zapewniła mnie, że została przyjęta w gronie przyjaciół i ma się dobrze.

Rodzina Bethany przeniosła się do innego stanu kilka lat później. Moja córka płakała, kiedy się rozstali. Nadal utrzymują kontakt za pośrednictwem wszystkich swoich kanałów mediów społecznościowych. Była i jest naprawdę fajną dziewczyną, która ma wiele do zaoferowania swoim rówieśnikom. Ale prawdziwa wartość była oczywiście dla mojej córki. Tak wiele zdobyła dzięki temu doświadczeniu.

Moja córka jest teraz 20-letnią studentką drugiego roku college’u i ma bardzo zróżnicowaną grupę przyjaciół. Jest miła, otwarta i otwarta na wszystkie typy ludzi. Kiedy była plastyczna, podatna na wpływy i którą mogłem prowadzić, nauczyła się, że twój początkowy instynkt dotyczący ludzi nie zawsze jest odpowiednio motywowany. Odkryła, że ​​można przyjaźnić się z najmniej prawdopodobnymi osobami, a najlepsze przyjaźnie niekoniecznie muszą należeć do Twojego „typu”; w świecie przyjaźni kontrast to plus. I odkryła, że ​​w określonych ramach społecznych są chwile, kiedy jesteś w stanie dokonać wypłaty w imieniu kogoś innego. Być hojnym. Inwestować! To się opłaca.

Ale co najważniejsze, dowiedziała się, że chociaż może nie jestem przesadnie zainteresowana tym, co dostaje w swoim projekcie naukowym lub tym, czy jej długie blond włosy są warkocze, cholernie dobrze będzie traktować ludzi dobrze.

Rodzice, wasze dzieci w końcu rozwiną zdrowy rozsądek, aby nosić kurtkę i jeść warzywa, inwestować swoją energię w interakcje w społeczeństwie. Jeśli upieramy się przy tym, że jesteśmy pokoleniem nadlatującym helikopterów, zatrzymajmy się przynajmniej nad właściwymi obszarami.