contador gratis Skip to content

Życie jest przytłaczające, gdy nigdy nie masz przerwy

GettyImages-108269746-Brainsil
Brainsil / Getty

Po prostu przeszedłem przez mój dom i westchnąłem lub przeklinałem nie mniej niż pół tuzina razy. Moja partnerka pracuje na pełny etat. Moje troje dzieci jest w szkole. Idę po domu, próbując znaleźć drogę do biurka, żeby rozpocząć dzień pracy w domu. Staram się zrównoważyć moje pisanie, działalność rzeczniczą i wiele projektów pobocznych. Dom jest pusty, ale moje obowiązki nie.

Westchnąłem z powodu przytłaczających oznak braku czasu. Nie mamy w pobliżu członków rodziny, którzy są chętni lub zobowiązani do pomocy lub ratowania mnie z trudnej sytuacji. Moja rodzina jest dysfunkcyjna, a nie w moim życiu; rodzina mojej partnerki jest poza stanem, a jej rodzice się starzeją. Mamy przyjaciół, ale oni też mają dzieci i pracę. Zazdroszczę tym, którzy mają rodziców lub rodzeństwo, którzy mogą trochę ułatwić codzienną pracę rodzicielską.

Westchnęłam na widok sterty dokumentów szkolnych, które wróciły do ​​domu z moją najstarszą córką, których wciąż jeszcze nie przeszłam. Nadal chodziłem po koszach z bielizną; jeden jest czysty i trzeba go złożyć i odłożyć, a drugi jest wypełniony brudną bielizną i przypadkowym gównem, które przeniosło się z góry na dół. Najwyraźniej gówno żyje teraz z bielizną w mojej kuchni.

Przewróciłem oczami na listy rzeczy do zrobienia, zlew pełen naczyń, rachunki do zapłacenia, sprzątanie łazienek i spotkania. Przysięgałem na zamrożoną paczkę kurczaka, mam nadzieję, że rozmrozi się przed obiadem. Zapomniałem wyjąć go wcześniej w ciągu dnia, a moja rodzina nalega na jedzenie kolacji każdego wieczoru, mimo że moje dzieci narzekają na większość rzeczy, które dla nich gotuję. Trzymajcie więc kciuki, że mogę ugotować tego kurczaka, który i tak podnieśli nos.

Przeklinałam zabawki, które są wszędzie i na ubraniach rozrzuconych po całej podłodze, jakby wytyczono szlak, aby ktoś mógł znaleźć drogę do domu. Szaliki, maski i tarcze leżą w całym domu, więc podążam tropem i podnoszę wszystko po drodze i zdaję sobie sprawę, że właśnie zatoczyłem koło.

Po prostu robię kółka i nie ma sposobu, aby wyjść z tego cyklu. Jestem przytłoczony i zmęczony i mam wrażenie, że chociaż zawsze nad czymś pracuję, po prostu gonię za ogonem. Nigdy nie mam przerwy.

Razem z partnerem wędrujemy po domu czasem jak współlokatorzy, poirytowani i wyładowując na sobie naszą frustrację. Ona może być zrzędliwa, a ja zepsuty i zły. Winimy dzieci, nasze harmonogramy pracy i brak czasu dla siebie i dla siebie. Słyszę historie o ludziach, którzy potrafią umówić się na randkę co tydzień lub przynajmniej raz w miesiącu. Jak to się stało? Kto może sobie na to pozwolić? Czy mogę pożyczyć dziadka, żeby zabrał moje dzieci? Ostatni raz mój partner i ja mieliśmy randkę kilka miesięcy temu. Nie pamiętam nawet, co zrobiliśmy.

Płacenie komuś za oglądanie naszych trojga dzieci przez kilka godzin jest drogie, więc czasami prosimy znajomych, aby obejrzeli dzieci. W zamian oglądamy ich. Mój partner i ja próbujemy łączyć się w weekendy, ale nawet wtedy wieczór filmowy lub bingowanie w serwisie Netflix jest czasami zastępowane nadrabianiem zaległości w pracy, płaceniem stosów rachunków lub wykreślaniem rzeczy z list rzeczy do zrobienia. Sortowanie letnich ubrań dla dzieci nie jest romantyczne, ale jeśli nie zrobisz tego w sobotni wieczór, kiedy to się skończy?

Bycie rodzicem trojga małych dzieci, które są fizycznie i emocjonalnie wymagające i stale mnie potrzebują, praca na pełny etat oraz próby utrzymania małżeństwa i przyjaźni to rzeczy trudne do zrównoważenia. Czasami czuję, że zawodzę w każdym z nich. Czuję, że nic nie robię dobrze. Czuję się okropnie.

Kiedy nigdy nie masz przerwy, wydaje się, że to za dużo. Chyba mógłbym odpocząć. Mógłbym zostawić to w spokoju na dzień lub dwa i poświęcić trochę czasu dla siebie. Mógłbym zaplanować masaż lub kilka godzin na kanapie, kiedy moje dzieci są w szkole i na obozach, a mój partner jest w pracy. Ale to tylko pogorszyłoby sytuację. Nie mam dodatkowych pieniędzy na masaże, a czasami jestem irracjonalnie irytujący, ponieważ mam zaległości. Trudno mi uwierzyć, że będę się czuł dobrze lub lepiej w swoim życiu, wylegując się godzinami.

Ale to ja. Wolałbym to zrobić. Wolałabym starać się stawiać głowę ponad wszystkimi obowiązkami życiowymi. Nadal jestem zazdrosny o ludzi, którzy mają stosunek dwojga rodziców do jednego dziecka. Zazdroszczę rodzicom, którzy mają w mieście swoich rodziców lub członków rodziny, którzy zabierają ich dzieci na wiele godzin dziennie lub na weekendowe nocowanie. Zazdroszczę ludziom, którzy planują czas z dala od dzieci i ich małżonka. Chcę też spędzić wieczór poza domem lub weekend z moimi kumplami, bez poczucia winy, że zostawiam partnera z trójką potrzebujących dzieci.

Staram się też sobie przypomnieć, że ten czas jest tymczasowy. W magiczny sposób nie będę mieć rodziny do pomocy, ale dzieci będą się starzeć i mniej będą mnie potrzebować. Trud żonglowania intensywnym życiem z trójką dzieci zawsze pozostanie, ale powoli odzyskam trochę więcej czasu. Powoli zacznę robić sobie przerwy tu i tam. Albo zrobię sobie przerwę od uczucia przytłoczenia wszystkimi rzeczami, ponieważ będę mógł zrobić więcej bez konieczności zatrzymywania się, aby wytrzeć komuś tyłek lub wyczyścić rurkę po jogurcie, która została wciśnięta na podłogę. Tak czy inaczej, wezmę to, ponieważ przerwa to przerwa. A ja potrzebuję.